BNP Paribas daje kartę, a spokojny sen dorzuca w pakiecie

BNP Paribas daje kartę, a spokojny sen dorzuca w pakiecie

BNP Paribas daje kartę, a spokojny sen dorzuca w pakiecie

Bankowanie w Polsce jest dzisiaj wygodniejsze niż kiedykolwiek w historii. Kiedyś nawet wysłanie prostego przelewu wymagało „odstania swojego” w kolejce do okienka. Dzisiaj możemy zapłacić za zakupy w 20 sekund i to nie wychodząc z domu. Każdy medal ma jednak dwie strony – pieniądze potrafią równie niepostrzeżenie zniknąć z naszego konta.

Zdarzają się rzecz jasna sytuacje do bólu oczywiste. Gdy ktoś podwędzi nam kartę debetową, na której jako PIN zapisaliśmy datę jej ważności (autentyk), albo sami podamy złodziejowi nasz kod do BLIKA, trudno mieć potem pretensje do całego świata. Nie żebym bronił w takiej sytuacji złodzieja, ale od użytkowników trzeba wymagać jakiegoś minimum.

Z pewnością słyszeliście o hakowaniu kont poprzez wgrywanie złośliwego oprogramowania (które może np. przechwytywać kody jednorazowe przesyłane SMS-ami) albo wyłudzaniu haseł i loginów przez strony www. łudząco podobne do tych, które należą do banków. Sądy traktują takie sytuacje w bardzo różny sposób. Czasami uznają, że wina leży po stronie nieuważnego klienta, ale niekiedy odpowiedzialnością obarczają sam bank– za brak należytych zabezpieczeń. W praktyce przypomina to trochę rzut monetą. A przecież chodzi o nasze oszczędności.

Tymczasem takich doniesień w miarę upowszechniania się płatności przez internet jest coraz więcej,

Co skutkuje tym, że Polacy odnoszą się do nowinek z rosnącym sceptycyzmem. Z jednej strony jesteśmy narodem, który bardzo chętnie korzysta z wynalazków typu płatności zbliżeniowe (tak, w wielu krajach to wciąż szerzej nieznana rzecz) albo BLIK. Z drugiej – z ubiegłorocznego badania Kantar TNS na zlecenie ZBP wyszło, że 70 proc. naszych rodaków doświadczyło przynajmniej jednej próby wyłudzenia PIN-u, loginu albo hasła do swojej bankowości elektronicznej. A to rodzi obawy.

Te są w dodatku podsycane przez historie, w których złodziejom rzeczywiście udało się ukraść pieniądze. Paradoksalnie (przynajmniej na mnie) największe wrażenie robią nie tyle opowieści o dużych przekrętach, co drobne oszustwa. Mam więc, dajmy na to pana Stasia, któremu złodzieje robią z konta zakupy na 3,5 tys. zł. Pan Staś zgłasza się na policje, a tam dostaje tylko informację, że adres z potwierdzenia transakcji należy do nieświadomego niczego słupa. I co teraz? Historie o wyprowadzaniu milionów, do mojej wyobraźni jakoś nie przemawiają. Sumy odpowiadające średniej krajowej za to jak najbardziej, bo uświadamiają, że internetowi przestępcy połaszą się na każde pieniądze.

Czy obawa przed takimi zagrożeniami powinna nas zniechęcić do korzystania ze zdobyczy technologii?

Cóż, możemy oczywiście przyjąć postawę neoluddystów i w wygodnym bankowaniu upatrywać przede wszystkim zagrożeń. Ale to droga donikąd. Równie dobrze można byłoby przecież powiedzieć, że wyjazd w tropiki to niepotrzebne proszenie się o kłopoty. Bo na miejscu czeka nas malaria, denga i można zarazić się HIV.

Mało kogo to jednak do wyjazdów zniechęca. I bardzo dobrze, bo wystarczy przecież zachować elementarne środki ostrożności (np. nie pić wody z kranu), a przede wszystkim wykupić ubezpieczenie, dzięki któremu leczenie na miejscu nie zrujnuje naszego portfela.

Dokładnie tak samo jest z bankowaniem. Jeżeli mimo naszej ostrożności, ktoś zabierze nam pieniądze z konta, warto mieć pod ręką gwarancję, że bank nie pozostawi nas z problemem bez pomocy.

Na takie traktowanie możemy liczyć w Banku BNP Paribas.  Otwierając tam „Konto Otwarte na Ciebie” dostajemy kartę debetową Mastercard. Za ile? Dokładnie 6 zł. Wiele osób żachnie się pewnie teraz, że w większości banków po spełnieniu określonych warunków dostaje się plastik za darmo.

Bank BNP Paribas już wcześniej deklarował jednak, że nie ma zamiaru konkurować na rynku wyłącznie za pomocą cen.

I udowadnia to w tym przypadku, bo choć może nie jest najtaniej, to z pewnością bardzo solidnie. Za wspomnianą kwotę dostajemy pokaźny pakiet obejmujący darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce i tych należących do Grupy BNP Paribas i Global Alliance za granicą. I – co interesuje nas w tym kontekście najbardziej – Cyber Pomoc. Również w cenie.

Ubezpieczenie w sporej mierze wyczerpuje zagrożenia, jakie czekają na nas w związku z elektroniczną bankowością. Ubezpieczyciel odda nam pieniądze w przypadku kradzieży środków z naszego konta poprzez wykorzystanie BLIKA i płatności kartą przez internet. Ubezpieczenie obejmuje też dane komputerowe, zakupy internetowe, reputację i tożsamość on-line i waha się od 2,5 do 10 tys. zł rocznie w zależności od tego, na które z powyższych świadczeń się powołamy.

Czy to się opłaca? Na takie pytania każdy musi odpowiadać sobie sam. Zawsze można je zresztą odwrócić i zapytać – czy kosztem tych 72 zł rocznie stać nas na ryzykowanie utraty tysięcy zł trzymanych na koncie? Część osób pewnie nie będzie miała z takim ryzykiem problemu, inni wybiorą spokojniejszy sen. W każdym razie – oferta jest godna rozważenia.

* Materiał powstał we współpracy z Bankiem BNP Paribas

Dołącz do dyskusji