Miał być mikrofon streamera, wyszedł dobry pomocnik przy pracy w terenie. Live Streamer MIC 133 – recenzja

Recenzja/Gry 05.07.2019
Miał być mikrofon streamera, wyszedł dobry pomocnik przy pracy w terenie. Live Streamer MIC 133 – recenzja

Miał być mikrofon streamera, wyszedł dobry pomocnik przy pracy w terenie. Live Streamer MIC 133 – recenzja

AverMedia to bardzo doświadczona firma, jeżeli chodzi o zgrywanie oraz strumieniowanie obrazu z gier. Jednak w obszarze dźwięku i audio przedsiębiorstwo dopiero buduje pozycję, mając w portfolio raptem trzy mikrofony. Najnowszy z nich to AverMedia Live Streamer MIC 133, którego używam kompletnie wbrew jego przeznaczeniu.

AverMedia Live Streamer MIC 133 jest reklamowy jako jednokierunkowy mikrofon pojemnościowy dla streamerów i youruberów. Małe i lekkie urządzenie bez problemu łączy się z potężnym komputerem dedykowanym grom, modnym MacBookiem czy nawet smartfonem. Podłączasz, siadasz i nagrywasz, co tylko ślina ci na język przyniesie. Gry wideo, kosmetyki, moda, spiskowe teorie dziejów – cokolwiek grzeje aktualnie na YouTubie.

AverMedia Live Streamer MIC 133 jest kompletnie idioto-odporny i to jego wielka zaleta.

Mikrofon nie ma nawet przycisku on/off. Co dopiero mówić o manualnej regulacji głośności, wyciszeniu czy modyfikacji w locie rejestrowanego dźwięku. AverMedia Live Streamer MIC 133 działa dzięki kablowi jack 3,5 mm. Wystarczy podłączyć go do docelowego urządzenia, a następnie nagrywać. Sprzęt porozumiewa się z komputerami, tabletami i smartfonami. Domyślna konfiguracja zawsze zdaje egzamin. Czy to Windows, Android, iOS czy macOS.

Po podłączeniu urządzenia okaże się, że AverMedia Live Streamer MIC 133 niekoniecznie jest najlepszym mikrofonem pod słońcem. Dźwięk rejestrowany przez to urządzenie wypada dosyć płasko. Do tego nagrany głos ma w sobie metaliczny, sztuczny posmak. Miałem do czynienia z kilkoma mikrofonami jednokierunkowymi i wiem, że za 250 zł można oczekiwać lepszego efektu. Nawet bez konfiguracji oraz późniejszej obróbki.

Różnice w dźwięku najlepiej ocenicie sami.

Poniżej przygotowałem dla was sample zarejestrowane testowanym modelem 133, wbudowanym mikrofonem w MacBooku Pro oraz mikrofonem USB z podobnego przedziału cenowego, co AverMedia Live Streamer MIC 133. Dźwięk każdorazowo nagrałem w warunkach domowych, przy pomocy programu Audacity, nie poddając go później żadnej obróbce. Eksportowany format to 32-bitowy WAV:

W konfrontacji z wbudowanym mikrofonem MacBooka, MIC 133 wypada rewelacyjnie. Zwróćcie uwagę, jak świetnie zredukował szumy otoczenia. Zarejestrowany głos jest także wyraźniejszy i łatwiejszy do zrozumienia niż ten nagrany przy pomocy nieco droższego mikrofonu USB. Niestety, owa wyrazistość została okupiona pewną nienaturalną, metaliczną naleciałością o której wspominałem wcześniej. Jeśli chcesz być dobrze zrozumiany, mikrofon AverMedii stanie na wysokości zadania. Nie oczekuj jednak naturalnych, miłych dla ucha dźwięków z pogranicza krainy ASMR.

Nieco rozczarowany barwą, znalazłem dla mikrofonu AverMedii nowe, praktyczne zastosowanie.

Mikrofon, uchwyt, podstawa, ochrona przed wiatrem, a także dwa kable – wszystko to bez problemu mieści się do małego pokrowca, który otrzymujemy wraz z zestawem. Pełen komplet zajmuje bardzo, bardzo mało miejsca. Do tego jest lekki i poręczny. Biorąc to pod uwagę, gdy padły mi baterie w kultowym Zoomie H1, postanowiłem wziąć AverMedię do pracy w terenie. Dzięki swoim gabarytom MIC 133 okazał się świetnym kompanem podróży, a do tego praktycznym narzędziem podczas wywiadów.

Odwiedzając siedzibę CDP RED nagrałem rozmowę wbudowanym mikrofonem iPada, a także smartfonem z podłączonym M133. Różnica była diametralna. Podczas dokonywania transkrypcji od razu przesiadłem się na drugi plik dźwiękowy. Mniejsze szumy, wyraźniejszy dźwięk, dobrze odizolowane tło – zmiana jakościowa była znacząca. Świetne było też to, że AverMedię mogłem podłączyć do praktycznie każdego sprzętu. Tablet, smartfon, laptop – AverMedia zadziała ze wszystkim. Do tego od razu po podłączeniu, bez konfiguracji.

Dzięki tej uniwersalności oraz idioto-odporności M311 nieoczekiwanie stał się moim zapasowym mikrofonem terenowym. Pełen zestaw zajmuje tak mało miejsca i jest tak lekki, że lubię wrzucić go do plecaka chociażby dla uspokojenia sumienia. Na wszelki wypadek. Jeśli nie przyda się mnie, to może koledze z redakcji.

Zdarzyło się nawet, że znajomy z zaprzyjaźnionych mediów pożyczał testowaną AverMedię, bo jego sprzęt nawalił w terenie. Z kolei w przypadku mikrofonu AverMedia Live Streamer MIC 133 nie ma co nawalać. Sprzęt nie posiada przycisków, nie ma wyświetlacza czy akumulatora. Można zarzucić, że to urządzenie niesamodzielne, ale bądźmy szczerzy – jaki bloger, dziennikarz czy media worker nie ma przy sobie laptopa, tabletu albo smartfonu, gdy rusza pracować w teren?

Świata streamerów oraz youtuberów raczej nie zawojuje.

Chociaż testowany Live Streamer MIC 133 pozytywnie zaskoczył w roli awaryjnego mikrofonu terenowego, wątpię w jego wielki sukces. Na rynku mikrofonów jest już naprawdę ciasno. Streamerzy oraz youtuberzy od lat mają swoich faworytów i nie sądzę, aby zrezygnowali z nich na korzyść AverMedii. Profesjonalni dziennikarze pracujący w terenie również nie będą zainteresowani tym produktem. Stąd szczerze wątpię, czy AverMedia Live Streamer MIC 133 wypcha tanich liderów produktowych pokroju Blue Snowballa czy Seirena X.

Największe zalety:

  • Poręczny, drobny, zawsze zmieści się do plecaka
  • Aparat, tablet, smartfon, laptop – zadziała ze wszystkim
  • Idioto-odporny
  • Pokrowiec i ochrona w zestawie

Największe wady:

  • Raczej nie przekona do siebie streamerów
  • Nie zadziała samodzielnie
  • W tej cenie (250 zł) istnieją lepsze alternatywy

Dołącz do dyskusji