Grałem w Watchdogs: Legion. Oto cztery świetne rzeczy w tej grze i jedna niepokojąca

Artykuł/Gry 16.06.2019
Grałem w Watchdogs: Legion. Oto cztery świetne rzeczy w tej grze i jedna niepokojąca

Grałem w Watchdogs: Legion. Oto cztery świetne rzeczy w tej grze i jedna niepokojąca

Ubisoft w trakcie tegorocznych targów E3 zmobilizował wszystkie siły i pokazał całkiem pokaźną ofertę zarówno przygotowywanych, jak i dopiero co ogłoszonych gier. Co istotne, chyba wszystkie ważne tytuły z ich stajni były grywalne na targach.

Nie wszystkie były pokazywane całości zgromadzonej na konferencji publiczności. Niektóre z gier były udostępnione jedynie na zamkniętych pokazach dla prasy.

Do takich należał pokaz gry Watchdogs: Legion. Z grą spędziłem dobrą godzinę, penetrując zakątki futurystycznego i dystopijnego Londynu. Do dyspozycji graczy było około 20 proc. mapy, ale w tak krótkim czasie nie sposób było zwiedzić nawet ułamka tego terenu.

Oto co musicie wiedzieć o grze przed premierą (która, nawiasem mówiąc, odbędzie się w marcu 2020 r.).

Hackowanie urządzeń i dronów jest bardzo satysfakcjonujące

Przejmowanie kontroli nad urządzeniami, kamerami czy automatami otwierającymi drzwi przynosi wiele radości. Dodatkową atrakcją jest duży wybór dronów: nie tylko takich służących do obserwowania ludności czy walki ale np. przeznaczonych do przenoszenia ciężkich elementów budowlanych.

Takie duże drony możemy użyć do spuszczenia przeciwnikowi na głowę czegoś ciężkiego, ale i możemy na nie się wdrapać i mogą nam posłużyć za windę na wyższe poziomy mapy.

Połowa z występujących w grze broni nie zadaje śmiertelnych obrażeń, a jedynie eliminuje przeciwników z walki. Podobnie odpowiedź systemu na zagrożenie jest stopniowana – pierwszą reakcją zazwyczaj nie jest strzelanie, a np. próba aresztowania naszej postaci.

Gra ma permadeath. Gdy postać ginie, ginie na dobre

Co prawda zrekrutować do pracy z nami możemy absolutnie każdego w świecie gry, ale agentów w drużynie możemy mieć dwudziestu. To oni będą wykonywać misje – połączone w pięć historii i ponad 60 złożonych zadań. O naszych bohaterów będziemy musieli dbać – bo śmierć każdego z nich jest ostateczna. Podobnie, jeśli zostanie aresztowany bądź hospitalizowany – stracimy do niego dostęp przez jakiś czas.

Interakcje z wygenerowanymi postaciami są dobrze wykonane

Tak, jak obiecywali wcześniej twórcy gry, każda postać występująca w świecie gry jest potencjalnie naszym agentem. Jednak łatwiej powiedzieć niż zrobić: każda postać zaczyna z jakimś poziomem zaangażowania w sprawy DedSec – część z nich będzie nam otwarcie niechętna. Dopiero dokładne wczytanie się w ich dossier powoduje, że wpadniemy na to, jak zdobyć ich zaufanie.

Być może postać jest przez kogoś szantażowana? A może małżonek ma kłopoty w pracy? Pozbycie się problemu pozwoli dotrzeć do danej osoby.

Każda z postaci występuje później w cut-scenkach. Na szczęście nie polega to na prostym wklejeniu danej postaci – ich zachowanie i sposób mówienia czy poruszania się znacząco się różnią. Każdy z nich ma również swoje charakterystyczne gesty – nie zachowują się w scenkach tak samo.

Poszczególne klasy znacząco się od siebie różnią

Klasy postaci w grze to:

  • Enforcer – jego główną siłą jest walka, a umiejętnością używanie klejących się min.
  • Infiltrator – ten z kolei potrafi stać się na chwilę niewidzialny, zarówno dla kamer jak i ludzi (uwaga: dla ludzi w samochodach też, więc nikt przed tobą wtedy nie hamuje).
  • Hacker – jego umiejętnością jest używanie zdalnie sterowanego pająka-drona, potrafi też przejąć kontrolę nad większą liczbą urządzeń.

W trakcie mojej rozgrywki zagrałem każdą z nich i sposób podchodzenia do misji znacząco się różnił.

Czy dwadzieścia postaci to nie za dużo?

Jednym z ważnych elementów gier wideo jest możliwość utożsamiania się z postacią. Zauważcie, że nawet jeśli nasza postać to zbitek pikseli lub nie jest zupełnie humanoidalna, to i tak mówimy np. „zginąłem“, czy „muszę wskoczyć na tę platformę“. Postać staje się częścią nas. Musimy mieć możliwość zainwestowania w nią uczuć.

Gry RPG pozwalają nam mieć całą drużynę postaci i również dbać o nie. Jest ich jednak zazwyczaj kilka: na przykład piątka. Watchdogs: Legion pozwala mieć w swojej drużynie aż 20 postaci. Czy to nie za dużo? Czy będziemy w stanie każdego spamiętać i poświęcić mu uwagę?

Do zakończenia pracy nad grą pozostaje jeszcze sporo czasu – więc twórcy jeszcze mają czas, żeby zastanowić się nad takimi elementami gry.

Dołącz do dyskusji