Trailer Baldur’s Gate 3 budzi we mnie wiele obaw i umiarkowany entuzjazm

Felieton/Gry 06.06.2019
Trailer Baldur’s Gate 3 budzi we mnie wiele obaw i umiarkowany entuzjazm

Trailer Baldur’s Gate 3 budzi we mnie wiele obaw i umiarkowany entuzjazm

Dla kogoś World of Warcraft, dla kogoś Diablo, dla kogoś Tibia, a dla jeszcze kogoś Need For Speed lub Counter-Strike. Moją „grą życia” jest Baldur’s Gate. 

Po tym jak za rozmaite remastery i rozszerzone edycje, a z czasem nawet własny dodatek, zabrało się Beamdog Studios, mój entuzjazm w materii oczekiwania na trzecią grę wyraźnie osłabł. Programiści Beamdog wyciskają z Baldurka ostatnie centy, a ostatnio nawet zapowiedzieli przeniesienie klasycznych RPG-ów Black Isle Studios i BioWare na konsole. Niewykluczone, że wynika to z faktu, iż Baldur’s Gate 3 od paru tygodni wisiał w powietrzu.

Baldur’s Gate 3 „wisiał w powietrzu” od przynajmniej kilkunastu lat, ale jednak nie zanosiło się na to, by ktoś na serio zabrał się za reaktywację tego projektu. Po pierwsze – opowiedziana historia była zamknięta i spójna. Po drugie – twórcy oryginału już dawno rozpierzchli się po świecie. Po trzecie – posiadacze licencji do świata Dungeons&Dragons rozbestwili się tak bardzo, że branża gier wolała tworzyć własne światy – z przyczyn ekonomicznych, naturalnie, ale też z powodu oczekiwań i wymagań Wizardów.

Kto mógł stworzyć Baldur’s Gate 3?

Faworytów do ewentualnego stworzenia Baldur’s Gate było trzech. Paradoksalnie nie BioWare, czyli twórcy oryginału, którzy obecnie pod krwawą ręką EA nie mają prawa bawić się w tworzenie gier tylko genialnych, ale raczej niedochodowych. Nie – moim zdaniem grę mogła stworzyć albo ekipa Obsidian Entertainment, albo wspomniany Beamdog, albo ludzie z Larian Studios.

Dziś wiemy już, że trzecią grę przygotują nam ludzie z Larian Studios (zobaczcie jeszcze gorący trailer Baldur’s Gate 3), którzy w ostatnim czasie weszli wreszcie do ekstraklasy twórców gier cRPG, za sprawą dwóch bardzo ciepło przyjętych części Divinity: Original Sin. Seria Divinity jest mi (wybiórczo) znana. Progres jest bezdyskusyjny, jednakże osobiście uważam, że twórcom z Larian nadal jeszcze brakuje czegoś, co ja zwykłem określać mianem „iskra Boża”. To żaden zarzut, jest wiele wybitnych produkcji zaledwie rzemieślniczych – np. seria Assassin’s Creed.

Ale kurczę, mówimy o Baldur’s Gate!

Paradoksalnie jednak, tak właśnie będzie najlepiej. Larian Studios chciało już stworzyć Baldur’s Gate 3 lata temu, ale zostali uznani za „zbyt cienkich w uszach”. Pozytywnie zweryfikowali się grami z serii Divinity: Original Sin i teraz mogą przystąpić do realizacji dzieła swojego życia. Skoro zabiegali o Baldur’s Gate 3, to może mają pomysł na tę produkcję? Oby.

Beamdog nie umie dobrze wydać remastera, więc o tych chałturnikach nie będzie już w niniejszym artykule ani zdania. Obsidian z kolei… Z Obsidianem mam straszny problem. Uwielbiam ich. Cenię ich. Są dla mnie jak Robert Lewandowski gier cRPG – arcymistrzowie, którzy potrafią strzelić 5 goli w 9 minut. Ale też mam świadomość, że nie są Cristiano Ronaldo czy Leo Messim. Obsidian jest na dodatek wciąż dość mocno poobijany Pillars of Eternity 1 i 2, czyli swoimi autorskimi próbami stworzenia „własnego Baldur’s Gate” (bardzo zresztą udanymi, choć docierało to do mnie przez dłuższy czas). W konwencji BG3 mogliby być bardzo nieświeży.

Baldur’s Gate 3 naszych marzeń

Baldur’s Gate 3 ma bardzo niekomfortową sytuację, ponieważ jest to gra, na którą moje pokolenie czeka od blisko 20 lat. Musi uwieść młodzież, sprostać legendzie, a do tego – nie oszukujmy się – odcina kupony od zamkniętej, w miarę spójnej historii.

Kolejna gra z serii Baldur’s Gate nie jest po prostu potrzebna, co oczywiście nie oznacza, że gracze chętnie nie powróciliby do Zapomnianych Krain, nawet w okolice Wybrzeża Mieczy. Byłem skłonny zaakceptować Baldur’s Gate 3 w formie prequela, który wyjaśniłby nam jak doszło do całego tego – znanego nam z gier – zamieszania, ale wszystko wskazuje na to, że Larian tym tropem nie podąży.

Z fabułą będzie bardzo ciężko. Baldur’s Gate to marka, która nie zadowoli się historią na miarę Divinity. Miałem ciarki na plecach czytając list Goriona, prawie płakałem z emocji zabijając Sarevoka i na stojąco walczyłem z Amelissaną, a pojedynek mojego W/M/Z z Jonem Irenicusem był pewnie jednym z największych, najbardziej obfitujących w błyskawice, wybuchy i przywołania pojedynków dwóch magów w historii gatunku fantasy. Zabiłem Drizzta (dwukrotnie), Shandalara i zastawiłem śmiertelne pułapki na Strażnika.

Pierwsza część Baldur’s Gate to fantastycznie stworzony, otwarty świat, ze swoją mitologią, smaczkami i legendami w każdej lokacji oraz intrygą polityczną rodem z najlepszych sezonów Gry o Tron. Druga część, choć przez większość preferowana, fabularnie jest nieco słabsza, ale to nadal wspaniała przygoda i znacznie lepszy silnik. Wreszcie, często krytykowany, Tron Bhaala był dokładnie taki, jak trzeba. Po dwóch częściach fabuły, skupił się na walce. Ale przecież finał dobrej historii powinien być tak dynamiczny. Wszystko było tak, jak trzeba.

Czy Larian Studios podoła Baldur’s Gate 3?

Tego nie wiem i mówiąc szczerze – bardzo się boję. Przeczytajcie sobie moją recenzję „Tormenta 2”, czyli Tides of Numenera. Uważam, że to ciekawy kazus przy rozważaniach o Baldur’s Gate 3. Również „pretendenci”, ze zdecydowanie słabszym CV (jestem ateistą, jeśli chodzi o wiarę w Briana Fargo) stworzyli moim zdaniem godnego sukcesora legendy. W sposób oczywisty gorszego, ale pod względem fabularnym i artystycznym „broniącego się”. A przy tym nie bano się odważnych rozwiązań, bo z oryginałem gra wspólny ma tylko motyw tożsamościowej udręki.

Martwię się o wiele rzeczy. O iskrę Bożą Larian Studios. O umiejętności Larian Studios. O wyzwania fabularne stawiane przed Larian Studios. O silnik gry, ponieważ przy całej sympatii do Original Sin, jakoś sobie Baldur’s Gate 3 w tym quasi-trójwymiarze nie wyobrażam. Ten zresztą nie starzeje się dobrze. Pierwsze Baldury, Pillars of Eternity czy Diablo 3 to gry stworzone w taki sposób, że będą nieśmiertelne. Divinity: Original Sin czy Neverwinter Nights – tu widać to najlepiej – pewnego dnia staną się jednak przestarzałe i odpychające wizualnie.

Nie będę natomiast nikogo próbował oszukiwać. W Baldur’s Gate 3 zagram jeszcze w dniu premiery uważając, by z demonami walcząc, samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji