Star Wars Jedi: Fallen Order to bardziej Jedi Academy, mniej Force Unleashed. To jest świetne! Oto 15 min rozgrywki

News/Gry 08.06.2019
Star Wars Jedi: Fallen Order to bardziej Jedi Academy, mniej Force Unleashed. To jest świetne! Oto 15 min rozgrywki

Star Wars Jedi: Fallen Order to bardziej Jedi Academy, mniej Force Unleashed. To jest świetne! Oto 15 min rozgrywki

To pierwszy raz, kiedy możemy zobaczyć Star Wars Jedi: Fallen Order w akcji. Gra studia Respawn Entertainment to produkcja w starym stylu, która zdaje się czerpać garściami z cudownych Jedi Outcast i Jedi Academy. Osobiście jestem kupiony.

Nie porwały mnie pierwsze zapowiedzi. Nie porwały mnie pierwsze grafiki. Nie porwał mnie nawet pierwszy zwiastun oficjalnie zapowiadający Star Wars Jedi: Fallen Order. Podczas EA Play zobaczyłem jednak 15-minut czystej rozgrywki i to wystarczyło. Jestem kupiony. Po (zbyt) wielu latach oczekiwania Jedi Academy nareszcie dostanie godnego następcę.

Star Wars Jedi: Fallen Order nie jest tak przesadzone jak The Force Unleashed.

W grze twórców Titanfalla raczej nikt nie będzie ściągał gwiezdnych niszczycieli z nieba. Główny bohater zna wiele kapitalnych sztuczek przy wykorzystaniu Mocy, ale żadna z nich nie wydaje się przesadnie potężna. Poziom efekciarstwa oscyluje gdzieś między drugim i trzecim epizodem filmowej sagi, co powinno zadowolić bardziej konserwatywnych fanów Gwiezdnych wojen.

Oczywiście nawet bez strącania niszczycieli z nieba będziemy robić niesamowite rzeczy. Największe wrażenie zrobiło na mnie zatrzymanie czasu, przyciągnięcie szturmowca do siebie, a następnie nadzianie go na własny pocisk z blastera. Cudowne. Nieprzesadzone. Finezyjne. Właśnie tak powinny wyglądać moce Jedi w grach wideo. Respawn czuje czego chcą gracze. Star Wars Jedi: Fallen Order jest w naprawdę świetnych rękach.

Podoba mi się również odważne wykorzystanie miejscowej fauny i flory.

Podczas misji na planecie Kashyyyk główny bohater korzysta z lian oraz walczy z gigantycznymi pająkami. Dzika natura momentami jest przedstawiona jako trzecia strona konfliktu, która stanowi zagrożenie jednocześnie dla rebeliantów, jak i sił Imperium. No i to jest świetne. Dzięki takim smaczkom czuć, że Respawn ma pomysł na uniwersum. Na świat. Na otoczenie. Deweloperzy podchodzą do Fallen Order kompleksowo, wykraczając poza klasyczne szatkowanie szturmowców.

Najbardziej cieszy mnie jednak, że dostaniemy grę w starym stylu. Bez zbędnego modułu sieciowego, skrzynek z losową zawartością oraz mikro-transakcji. Tylko ty, kilka wieczorków z kapitalną grą, a następnie ponowne przechodzenie produkcji na najwyższym poziomie trudności. Tak niewiele, a tak cieszy. Czuję w kościach, że dostaniemy pierwszą naprawdę dobrą grę Star Wars od czasu… cholera, Republic Commando.

Dołącz do dyskusji