Znalazłem nowy ulubiony smartfon z Androidem. OnePlus 7 Pro – recenzja

Recenzja/Technologie 03.06.2019
Znalazłem nowy ulubiony smartfon z Androidem. OnePlus 7 Pro – recenzja

Znalazłem nowy ulubiony smartfon z Androidem. OnePlus 7 Pro – recenzja

OnePlus 7 Pro wart jest każdej złotówki, jaką przyjdzie nam na niego wydać i jeśli miałbym streścić recenzję do jednego słowa, byłoby to: kupować!

Nie oznacza to jednak, że OnePlus 7 Pro jest urządzeniem pozbawionym wad. Kosztujący od 3099 do 3599 zł smartfon, który testowałem dzięki uprzejmości sklepu x-kom.pl, ma ich jednak na tyle niewiele, że trudno je uznać za istotne.

Przez dwa tygodnie testów nie pojawiła się żadna bolączka, która w zauważalny sposób zmieniłaby moje pozytywne nastawienie do tego smartfona. OnePlusowi w końcu się udało; stworzyli bezkompromisowy smartfon, który nadal kosztuje mniej od liczących się konkurentów.

Aby jednak recenzenckiej uczciwości stało się zadość, rozpocznijmy test OnePlusa 7 Pro od tego, co nie do końca się w nim udało.

OnePlus 7 Pro – lista wad

OnePlus 7 Pro - pierwsze wrażenia

Zakrzywione krawędzie ekranu

Po 24 godzinach z nowym OnePlusem sądziłem, że w przeciwieństwie do Samsunga Galaxy S10+ tutaj zakrzywione ramki nie stanowią aż takiego problemu, bo ich krzywizna nie jest aż tak wyraźna. Myliłem się. Zaokrąglone krawędzie momentami doprowadzały mnie do szału, zwłaszcza gdy chciałem przewinąć wideo oglądane w poziomym położeniu smartfona. Powodzenia z dotknięciem paska odtwarzania na krzywiźnie!

Można się do tych zaokrągleń przyzwyczaić, oczywiście, ale obiektywnie jest to wada i niepotrzebne utrudnienie obsługi smartfona, w zamian za które dostajemy… no właśnie, co? Co tak naprawdę dają zaokrąglone krawędzie? Marginalnie lepsze wrażenie wizualne na półce w sklepie? Bonus do sloganów marketingowych? Od strony użytkowej, zaokrąglone krawędzie nie dają nic.

Rozmiar

Ok, dla mnie nie jest to wada. Lubię duże smartfony, a OnePlus 7 Pro, choć wielkością nie przebija iPhone’a XS Max czy Note’a 9, to ma od nich znacznie większy wyświetlacz, z przekątną 6,67”. Osobiście nie miałem problemu z manipulowaniem urządzeniem w dłoni, ani ze schowaniem go do kieszeni.

Obiektywnie jednak OnePlus 7 Pro jest duży, a dla osób o małych dłoniach, szczególnie kobiet, będzie on też bardzo nieporęczny. Kobiety mogą też zapomnieć o chowaniu OnePlusa do kieszeni spodni, choć to akurat można powiedzieć o praktycznie każdym smartfonie, czy raczej kobiecych spodniach, których producenci nadal nie zauważyli, że telefony nie mają już 4-calowych wyświetlaczy. Drogie panie – współczuję.

„Nawiedzony” wyświetlacz

Problem ekranu, który „dotyka się sam”, opisałem szerzej w osobnym artykule. W skrócie – z niewiadomego względu wyświetlacz w niektórych egzemplarzach OnePlusa 7 Pro potrafi się sam aktywować w losowych momentach, czasem dotykając się raz, czasem wykonując całą serię dotknięć.

Rozwiązania problemu póki co nie znaleziono, choć w moim przypadku działało wyłączenie NFC lub zablokowanie i odblokowanie ekranu. OnePlus wie o problemie i sugeruje użytkownikom wymianę urządzenia na nowe, ale póki co nie wiemy, skąd w ogóle wziął się ten problem i jakie jest skuteczne rozwiązanie.

OnePlus 7 Pro opinie

Czytnik linii papilarnych

Czytnik linii papilarnych w OnePlusie 7 Pro jest umieszczony w samym wyświetlaczu, podobnie jak w Samsungu Galaxy S10 czy Huawei P30. Choć obiektywnie jest to najlepszy sensor z całej trójki, to jednak wciąż mówimy o niedopracowanej i po prostu gorszej technologii od dedykowanych sensorów linii papilarnych czy Face ID w iPhone’ach.

Sensor w OnePlusie wymaga wielkiego wyczucia. Jak już nauczymy się przykładać kciuk tak, by ułatwić zadanie optycznemu czytnikowi linii papilarnych, to odblokuje on ekran błyskawicznie. Problem polega na tym, że nie zawsze da się ten kciuk idealnie przyłożyć. Przez dwa tygodnie notorycznie zdarzały się sytuacje, w których czytnik po prostu nie chciał odblokować ekranu i musiałem wpisywać PIN.

Dziwne zachowanie niektórych aplikacji

Poprzednie generacje smartfonów OnePlusa ewidentnie nie lubiły się z niektórymi aplikacjami. Z niewiadomych względów problemy miał np. Instagram czy Facebook, przycinka zdarzała się też w Feedly czy Microsoft Word.

W OnePlus 7 Pro, na ile dane mi było to przetestować, problemy te zredukowano do minimum. Co nie znaczy, że zlikwidowano w ogóle.

Instagram nadal potrafi się zawiesić bez wyraźnej przyczyny. Problemy sprawiał też Twitter, Tidal i aplikacja Sonosa. Z niewiadomego powodu poprawnie nie działała też aplikacja Muzei – popularny program do zmiany tapet. Po dwukrotnym dotknięciu ekranu rozmyta tapeta powinna się wyostrzyć; w OnePlusie 7 Pro tego nie robiła.

Liczę jednak na to, że te drobiazgi załatwi aktualizacja oprogramowania.

Żadna z tych wad nie jest krytyczna.

Tak, OnePlus 7 Pro nie jest idealny. Zauważmy jednak, że – nie licząc „nawiedzonego wyświetlacza” – podobne bolączki wymieniłem w przypadku Samsunga Galaxy S10+, i wymieniłbym pewnie w przypadku Huaweia P30 Pro, gdyby to mnie przyszło go recenzować. I w każdym przypadku powiedziałbym to samo: te wady nie są krytyczne, a do każdej z nich można szybko przywyknąć.

Ponadto, na tle wszystkiego, co OnePlus 7 Pro robi dobrze, wszystkie powyższe minusy to nieistotne błahostki.

OnePlus 7 Pro – lista zalet

OnePlus 7 Pro opinie

Wydajność i płynność działania

OnePlus 7 Pro to monstrum. Prawdziwy wydajnościowy potwór, pożerający na śniadanie każdy inny smartfon z Androidem, przegrywający wyłącznie w starciu z najnowszymi iPhone’ami, przynajmniej w syntetycznych benchmarkach. W codziennej pracy OnePlus 7 Pro jest najszybszym i najbardziej płynnym smartfonem, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia.

Po części odpowiada za to specyfikacja techniczna:

  • Procesor: Snapdragon 855
  • RAM: 6/8/12 GB
  • Pamięć: 128/256 GB UFS 3.0
  • Ekran: Fluid AMOLED 6,67”, 3120 x 1440, 90 Hz
  • Akumulator: 4000 mAh z ładowaniem Warp Charging
  • Aparat główny: 48 Mpix + 16 Mpix (ultra szeroki kąt) + 8 Mpix (3x zoom)
  • Aparat przedni: 16 Mpix
  • System: Android 9.0 z nakładką Oxygen OS
  • Audio: Brak złącza słuchawkowego, głośniki stereo
  • Czytnik linii papilarnych: optyczny, pod ekranem, 36 proc. większy od poprzednika

Po części zaś wyświetlacz, który pracuje z częstotliwością 90 Hz. A to zmienia wszystko.

Trudno jest wrócić do tradycyjnego, 60-hercowego wyświetlacza po dwóch tygodniach z OnePlusem 7 Pro. Płynność, jaką gwarantuje wyższa częstotliwość odświeżania, jest niebywała. Wszystko wygląda ładniej, z każdego elementu korzysta się przyjemniej. Nawet tak podstawowe zadanie jak czytanie artykułu na stronie internetowej zyskuje dodatkową warstwę przyjemności, gdy tekst zdaje się płynąć pod naszymi palcami. Tylko dwa urządzenia na rynku gwarantują w tym względzie jeszcze wyższą przyjemność – iPad Pro oraz Razer Phone 2, które mają ekrany o 120-hercowej częstotliwości odświeżania.

OnePlus 7 Pro opinie

OnePlus 7 Pro nie ma problemu z żadnym zadaniem. Niestraszna mu żadna gra, żadna aplikacja i żaden scenariusz użytkowy. Jako jeden z nielicznych smartfonów z Androidem OnePlus 7 Pro nie zatrzymuje odtwarzania multimediów, gdy robimy zdjęcie. Zarządzanie pamięcią stoi tu na najwyższym poziomie.

Testowałem wersję z 8 GB RAM-u i nie miałem żadnego problemu z przełączaniem się aplikacji czy ich losowym wyłączaniem się. Jeśli ktoś wybierze wariant 12-gigabajtowy, kosztujący 3599 zł, nie będzie się też musiał o to martwić w przyszłości.

Dużą zmianą, wbrew pozorom, jest też zastosowanie super-szybkiej pamięci UFS 3.0. Przeciętny użytkownik pewnie nie odczuje tego na co dzień, ale jeśli ktoś traktuje smartfon jak narzędzie pracy, często żongluje plikami między telefonem a komputerem, doceni szybkość, z jaką dokonują się wszystkie operacje związane z przenoszeniem plików. Docenią to też miłośnicy fotografii mobilnej, bo dzięki pamięci UFS 3.0 eksport zdjęć w aplikacji do obróbki przebiega znacznie szybciej niż w smartfonach z wolniejszą pamięcią.

Mobilni gracze z kolei docenią fakt, że OnePlus 7 Pro nie tylko odtworzy wszelkie fajerwerki graficzne, jakie mają do zaoferowania gry na smartfony, ale też nie nagrzeje się przy tym do nieakceptowalnego poziomu. OnePlus naprawdę się przyłożył do kultury pracy w modelu 7 Pro. Nawet gdy korzystamy z urządzenia w trybie gry, optymalizującym procesy w stronę wydajności w grach, telefon nie osiąga niepokojąco wysokich temperatur i ani na moment nie zwalnia.

Wyświetlacz i doświadczenie multimedialne

Powtórzę to, co napisałem w pierwszych wrażeniach: wyświetlacz to poezja. Pomijając zakrzywione ramki, które nie służą niczemu, panel OLED o przekątnej 6,67” i rozdzielczości 3120 x 1440 px jest prześliczny. Przez dwa tygodnie korzystałem z niego w trybie kolorów DCI-P3, gwarantującym najlepszy balans między wiernym odwzorowaniem barw a nasyceniem, i nie mam słowa skargi.

Rozciągający się aż po krańce obudowy panel, bez żadnych wcięć i otworów, to uczta dla oczu. Wszystko – od czytania po granie w gry – jest dzięki temu lepsze i bardziej immersyjne.

Przez dwa tygodnie obejrzałem na OnePlusie 7 Pro dziesiątki klipów z YouTube’a i kilka odcinków seriali na Netfliksie, znakomicie się przy tym bawiąc. Po części dzięki wyśmienitemu ekranowi, a po części dzięki temu, że w końcu komplementują go bardzo dobre głośniki stereo, a nie słabiutko grający głośniczek mono, jak w poprzednich OnePlusach.

OnePlus 7 Pro - pierwsze wrażenia

Przyznaję, nie jest to poziom jakościowy iPhone’a XS Max czy Xperii XZ3, ale jest równie dobrze, co w Samsungu Galaxy S10. OnePlus 7 Pro gra głośno, czysto, nie przesterowuje, a separacja kanałów jest bardzo wyraźna. Do oglądania filmów i słuchania podcastów jak znalazł.

A propos słuchania, to również w słuchawkach OnePlus 7 Pro brzmi więcej niż dobrze. Nie mamy tu co prawda złącza słuchawkowego, ale korzystając ze słuchawek Bluetooth docenimy, iż nowy OnePlus korzysta z łączności Bluetooth 5.0, a także obsługuje najważniejsze kodeki – w tym LDAC, oferujący transmisję danych audio w jakości 990 kbps.

Przez dwa tygodnie OnePlus 7 Pro nie wykazywał też symptomów ubiegłorocznego OnePlusa 6 – żadnych problemów z Bluetoothem nie zauważyłem.

Oxygen OS

System operacyjny, pod kontrolą którego pracuje OnePlus 7 Pro, to bodajże największa zaleta tego smartfona. Niczym byłby bowiem piękny ekran i potężna moc, gdyby dostęp do nich odbywał się przez cukierkowy, ociężały OS.

Android 9.0 z nakładką Oxygen OS 9.5 to najlepszy Android. Rzekłem. Według mnie przebija nawet to, co oferuje Motorola, bo choć doceniam prostotę i użyteczność czystego Androida na smartfonach Moto, to OnePlus wynosi czystego Androida na zupełnie inny poziom, wprowadzając dodatki, o jakich posiadaczom Motoroli się nie śniło.

OnePlus 7 Pro - pierwsze wrażenia

W pierwszych wrażeniach wspominałem o tym, jak doceniam drobne rzeczy – np. to, że foldery rozwijają się u dołu ekranu, a nie gdzieś na środku, więc łatwo do nich sięgnąć. Albo to, że można ściągnąć belkę powiadomień z dowolnego miejsca na ekranie. Czy choćby to, że można przypisać systemowy tryb czytania do konkretnych aplikacji, by dać odpocząć oczom w czasie lektury.

Nie sposób wymienić przy okazji recenzji wszystkich drobiazgów, dzięki którym Oxygen OS to tak fantastyczne doświadczenie, ale na ile ma to jakieś znaczenie: nie licząc smartfonów Motoroli, OnePlusy to jedyne smartfony, na których nie instaluję zewnętrznego launchera po kilku dniach testów.

OnePlus 7 Pro opinie

Niezwykle przydatny jest też wbudowany tryb Zen Mode. Korzystałem z niego znacznie częściej niż z zewnętrznych aplikacji do blokowania użycia smartfona, właśnie dlatego, że był zawsze pod ręką, wprost na pasku powiadomień.

Tak naprawdę jedynym „ale”, jakie mam do Oxygen OS, to wspomniane na początku dziwne problemy z niektórymi aplikacjami i niezbyt użyteczny tryb always on display. Nie można go bowiem ustawić aby świecił permanentnie – włącza się dopiero po dotknięciu ekranu, a to przecież kompletnie niweluje sens jego istnienia.

Stosunek jakości do ceny

OnePlus 7 Pro nie jest już tanim smartfonem, jak jego poprzednicy. Bazowy wariant, 6/128 GB, to koszt 3099 zł. Testowana wersja środkowa, 8/256, kosztuje 3299 zł. Najmocniejsza odmiana, 12/256 GB, to z kolei koszt 3599 zł.

Tanio nie jest, ale też… nie jest drogo. Zwłaszcza na tle głównych rywali – Samsunga Galaxy S10, Huawei P30 Pro czy iPhone’a XS – OnePlus 7 Pro to po prostu okazja.

OnePlus 7 Pro aparat

Nowy smartfon OnePlusa jest znakomicie wyceniony, a pomimo tego, że jest tańszy od rywali, to nie odstaje od nich pod żadnym względem. Jest równie dobrze wykonany (co ja mówię – jest rewelacyjnie wykonany!), ma równie dobry (jeśli nie lepszy) ekran, mocniejsze podzespoły od większości konkurentów i ten sam stopień doszlifowania detali.

Ok, OnePlus 7 Pro nie jest oficjalnie wodoodporny, co twórcy tłumaczą faktem, iż aby uzyskać certyfikację IP, musieliby podnieść finalną cenę urządzenia. Niezależne testy dowiodły jednak, że OnePlus 7 Pro w istocie jest wodoodporny, a – cytując klasyka – skoro nie widać różnicy (z certyfikatem, czy bez), to po co przepłacać?

Stosunek ceny do jakości to bezsprzecznie największy wyróżnik OnePlusa 7 Pro na tle innych topowych smartfonów. Pokaz tego, że absurdalnie wysokie ceny niektórych urządzeń wynikają z niczego więcej, jak ukierunkowanej na jak najwyższy zarobek decyzji producenta.

OnePlus 7 Pro – dwie rzeczy, które są zupełnie w porządku, ale nie powalają

OnePlus 7 Pro opinie

Czas pracy

OnePlus 7 Pro ma akumulator o pojemności 4000 mAh, który… jest po prostu OK. Wystarcza na cały dzień pracy, ale nigdy na więcej. Przy około 4,5 godziny SoT zazwyczaj kończyłem 18-godzinny dzień mając 15-20 proc. energii. To wynik w pełni akceptowalny, ale nie wybitny.

Oczywiście OnePlusa 7 Pro doładujemy szybciej, niż jakikolwiek inny smartfon prócz urządzeń Oppo. Ładowanie Warp Charging 30 zapełni 50 proc. pojemności akumulatora w pół godziny, do tego nie nagrzewając smartfona ani odrobinkę w czasie ładowania. Cały nadmiar ciepła jest bowiem odprowadzany przez ładowarkę.

OnePlus 7 Pro nie oferuje jednak ładowania bezprzewodowego w żadnej formie, co dla wielu konsumentów może być sporym minusem. Jeśli też nie mamy dostępu do ładowarki Warp – na przykład w samochodzie – tempo ładowania jest zupełnie przeciętne. W tym względzie OnePlus 7 Pro nie zasługuje ani na przesadne pochwały, ani na przesadną krytykę. Jest OK.

Aparat

OnePlus 7 Pro ma bezsprzecznie najlepszy aparat w historii OnePlusa. Tylko czy to wystarczy? Oddałem OnePlusa 7 Pro w ręce naszego nadwornego fotografa, Marcina Połowianiuka, który wykonał poniższe zdjęcia przykładowe.

Jak mówi Marcin:

OnePlus 7 Pro to pod względem aparatu prawdziwy sztandarowiec z krwi i kości. Ogromną zaletą są trzy obiektywy o różnych kątach widzenia, czyli zestaw, bez którego nie może się już obejść żaden smartfon z najwyższej półki. Trzy obiektywy dają ogromną uniwersalność i znacznie rozszerzają możliwości fotograficzne smartfona.

 

Trzeba uczciwie zaznaczyć, że OnePlus 7 Pro nie gra w tej samej lidze, co Samsung Galaxy S10 i Huawei P30 Pro, ale jednocześnie daje tak dobrą jakość zdjęć, że nie powinny na nią narzekać nawet bardzo wymagające osoby. Jakość zdjęć robionych w ciągu dnia stoi na bardzo wysokim poziomie, ale nocą niestety jest zauważalnie gorzej, i nie pomaga nawet tryb nocny.

 

To zdecydowanie najlepiej fotografujący OnePlus, jaki powstał.

OnePlus 7 Pro opinie

W pełni zgadzam się z tą opinią. Zarówno główny aparat, jak i wysuwany z obudowy sensor przedni robią zdjęcia, które są bardzo dobre, ale nie wybitne. Nie grają w tej samej lidze co Samsung, Huawei i Apple, ale są już oczko wyżej od LG czy Sony.

Podobnie rzecz się ma w wideo – OnePlus 7 Pro nagrywa dobry obrazek, bez wyraźnych skoków ekspozycji czy nadwrażliwego autofocusu. Stabilizacja nie jest jednak tak dobra jak w Galaxy S10 czy iPhonie XS, a kolory przesycone do przesady:

Dobry, ale nie wybitny. Taki jest aparat OnePlusa 7 Pro.

OnePlus 7 Pro aparat

OnePlus 7 Pro – kupować?

Kupować. Rzadko kiedy mogę z taką stanowczością polecić produkt, ale OnePlus 7 Pro zasłużył na jednostronną pochwałę i rekomendację. Lista zalet tak dalece przyćmiewa wszelkie wady, iż jest to wręcz nie fair względem konkurencji. Dodajmy do tego niższą od konkurencji cenę i mamy smartfon, który bez cienia wątpliwości poleciłbym zamiast Samsunga Galaxy S10+ czy Huawei P30 Pro, a w cenie iPhone’a XS Max poleciłbym kupić dwa OnePlusy 7 Pro.

To prawdziwa przyjemność móc testować tak jednoznacznie dobry smartfon, którego cena jednocześnie nie wykracza poza granice zdrowego rozsądku.

Czapki z głów, OnePlusie. Czapki z głów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji