Rozprawiamy się z mitami wokół suszarek do rąk i papierowych ręczników

Rozprawiamy się z mitami wokół suszarek do rąk i papierowych ręczników

Rozprawiamy się z mitami wokół suszarek do rąk i papierowych ręczników

Przez lata wokół suszarek narosło wiele mitów o bakteriach, hałasie i kosztach. Sprawdźmy, co na to fakty i liczby.

Co jest bardziej przyjazne środowisku?

Środowisko naturalne nie ma nieograniczonych możliwości przystosowawczych. W miarę jak produkujemy kolejne tony śmieci i emitujemy coraz więcej dwutlenku węgla natura zaczyna pokazywać swoją nieprzewidywalną siłę. Dlatego tak ważne jest inwestowanie w oszczędne technologie. Jak pod tym kątem wygląda porównanie suszarek i ręczników?

Naukowcy z MIT wzięli pod uwagę dwa wskaźniki: ilość węgla wykorzystywanego do produkcji i użytkowania urządzenia do suszenia rąk. Przeanalizowali cały cykl życia produktu: od wyprodukowania (zużyte zasoby), po utylizację. Suszarki używające ciepłego powietrza i ręczniki papierowe okazały się kilkukrotnie mniej przyjazne środowisku niż suszarka Dyson.

Z czego wynika tak duży wpływ na środowisko papierowych ręczników? Zaczyna się już w momencie pozyskania surowców. Aby wytworzyć ręcznik trzeba bowiem ściąć las i przetransportować drewno do fabryki. Późniejszy proces produkcji jest zaś bardzo wodochłonny (nawet w przypadku recyklowanego papieru) i wymaga dodatków, takich jak chlor czy dwutlenek siarki. Kiedy mamy już gotowe ręczniki, trzeba je jeszcze dostarczyć do miejsca wykorzystania. Jest to proces ciągły, więc tydzień, po tygodniu generuje nowe spaliny. Ręczników przybywa, a większość z nich nie może zostać poddana recyklingowi, więc ląduje na wysypisku albo w spalarni.

Z suszarkami nie ma takich problemów. Po wyprodukowaniu wymagają tylko prądu, a Dyson daje na swoje produkty 5 lat gwarancji.

Która metoda jest tańsza?

Innowacje są kosztowne w procesie projektowania, ale później – w czasie użytkowania –  bardzo często przynoszą oszczędności, dzięki wykorzystaniu nowych technologii. Jak prezentuje się więc porównanie kosztów użycia rożnych metod suszenia rąk?

Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy powziąć kilka założeń, które ułatwią analizę rzeczywistości. Po pierwsze: ludzie przeciętnie używają dwóch papierowych ręczników do wytarcia rąk, a koszt jednego z nich to 0,01 euro. Po drugie w łazience przeciętnie zużywa się 200 ręczników każdego dnia (100, jeśli to mniej uczęszczana łazienka, ale już 400 na lotnisku). Po trzecie: koszt zużycia energii elektrycznej wynosi 0,1 euro na kWh.

Dyson Airblade V ma moc nominalną 1000 W, a jedno suszenie trwa 12 sekund. Podstawiając te dane do obliczeń otrzymujemy, średni roczny koszt eksploatacji tej suszarki równy 24 euro:

  • Moc silnika – 1000 W,
  • Zużycie prądu to 1000 W/h, czyli 1000/60 min = 16,666 W/min, czyli 16,666/60 s = 0,277 W/s,
  • Czas suszenia dłoni to 12 sekund,
  • 0,277 W/s * 12 s = 3,333 W, czyli 0,00333 kW (na jedno suszenie),
  • Przyjmujemy, że energia kosztuje 0,1 EUR/kW, w takim razie 0,00333 kW * 0,1 EUR/kW = 0,000333 EUR (na jedno suszenie),
  • Jeśli zatem przyjmiemy, że w ciągu dnia będzie 200 użytkowników to roczny koszt wyniesie: 200 * 0,000333 * 365 dni = 24 EUR/rok.

Jak wyglądają taki same obliczenia po stronie papieru?

0,01 EUR (koszt jednego ręcznika papierowego) * 2 (przeciętna liczba ręczników na jedno wytarcie) * 200 (przeciętna liczba dziennych użytkowników) * 365 dni = 1460 EUR

Jak widać, różnica jest znacząca. A nie wzięliśmy tu jeszcze pod uwagę kosztu obsługi łazienki – ktoś mu dostarczyć ręczniki, a później je posprzątać. Suszarka jest (dosłownie i w przenośni) samoobsługowa.

Czy suszarki nawiewają powietrze z zarazkami na nasze dłonie?

W przypadku Dysona nie możemy o czymś takim mówić. Ich suszarki wyposażone są bowiem w filtr HEPA, który wychwytuje 99,95 proc. bakterii z powietrza używanego do suszenia dłoni. Dodatkowo, wersje V i dB zawierają dodatek antybakteryjny, który pomaga zapobiegać rozwojowi drobnoustrojów.

Czy nad suszarką trzeba spędzać dużo czasu?

To oczywiście zależy od typu suszarki, z jakiego korzystamy. Dla Dyson to 12 sekund. Niewiele!

Przynosi to dwie korzyści. Po pierwsze, w łazienkach nie tworzą się kolejki ludzi, którzy chcą umyć i wysuszyć ręce. Po drugie, skoro wysuszenie rąk trwa tak krótko, to więcej osób opuści łazienkę bez śladu wilgoci na rękach. Suche ręce to zaś gwarancja mniejszej liczby zarazków. Badania pokazują bowiem, że na wilgotnych rękach może się znajdować 1000 razy więcej bakterii, niż na rękach suchych. Szybkość jest istotna zwłaszcza w kontekście suszarek. Jeśli cały proces trwa zbyt długo, to ludzie rezygnują w trakcie i odchodzą z wilgotnymi dłońmi. Dyson może się tu pochwalić generowaniem strumienia powietrza o prędkości dochodzącej do 690 km/h.

Czy suszarki są głośne?

Niestety, suszarki, które najczęściej widujemy w polskich toaletach nie grzeszą cichością. Użycie takiego urządzenia najczęściej kończy się koniecznością przerwania rozmowy i generalnie nie jest przyjemne, jeśli chodzi o doznania audiowizualne (suszarka na ciepłe powietrze to najczęściej biała puszka).

Inżynierowie Dyson wzięli to sobie do serca i w nowej wersji suszarki Airblade V zmniejszyli poziom hałasu o 35 proc. Jak konkretnie? Na pierwszy ogień poszła wielkość wylotów powietrza, która została zredukowana z 0,8 mm do 0,55 mm. Po drugie, ulepszony został silnik. Brytyjczycy pracowali nad nim przez ponad dekadę, co zostało ukoronowane biblioteką 934 patentów. W sumie, sprawiają one, że przez suszarkę przepływa mniej powietrza, a więc powstaje też mniej wibracji i szumu.

Dyson podkreśla również, że Noise Abatement Society (zajmuje się badaniem technologii, które nie generują wiele hałasu) przyznało modelowi V odznaczenia Quiet Mark.

Czy papierowe ręczniki są bardziej higieniczne?

Trwająca od dawna dyskusja wydaje nie mieć końca. Zwłaszcza, że co rusz publikowane są nowe badania udowadniające przewagę jednej lub drugiej strony. Niestety, naukowcy nie zawsze dobierają reprezentacyjne próby lub właściwie projektują swoje eksperymenty.

Jedna grupa badaczy podczas sprawdzania liczby bakterii na rękach przeprowadziła dość zagadkowy proces. Najpierw zanurzyła ręce z roztworze z drobnoustrojami, aby później bezpośrednio wsadzić je w suszarkę. A przecież ludzie zwykle myją wcześniej ręce, prawda?

Inne badanie sugerowało, że używanie suszarek Dysona rozpyla niewyobrażalne chmary bakterii w powietrzu. Przy pobieżnej analizie materiału naukowego łatwo jednak o medialne nagłówki krzyczące o milionach bakterii rozpływających się w powietrzu. Kiedy mówimy o nanometrowych wymiarach i ogromnych liczbach (jesteśmy przecież otoczeni przez bakterie) trudno o znalezienie odpowiedniej skali. W istocie użycie suszarki wysyła w powietrze mniej bakterii niż zdjęcie płaszcza.

W badaniu z zeszłego roku naukowcy pobierali zaś próbki z różnych powierzchni, np. podłogi czy suszarek. Problem z taką metodą pomiaru jest jednak taki, że przy suszeniu nie dotykamy żadnych powierzchni – po prostu wkładamy ręce w suszarkę, a ta startuje automatycznie. Co innego papierowe ręczniki. Nie są one przecież produkowane w czystych warunkach, a same pojemniki również nie są sterylne. Sprzątaczce zapewne łatwiej przetrzeć suszarkę niż wyczyścić środek pojemnika na papier. Badanie na amerykańskich łazienkach pokazało zaś, że jeden z pięciu pojemników na papier w toalecie był pusty. To pozostawiło użytkowników z mokrymi rękoma, które najpewniej musieli wytrzeć o ubranie.

Autor innego, zeszłorocznego badania, stwierdził zaś, że choć w toaletowym powietrzu mamy mnóstwo bakterii, to zdecydowana większość z nich jest zupełnie niegroźna dla naszego układu odpornościowego. W istocie, najpoważniejsza choroba, którą łatwo możemy się zarazić w krajach rozwiniętych, to grypa, przenoszona drogą kropelkową (np. podczas kichania). Choroby takie jak tyfus czy biegunka ostra wiążą się z niewystarczającymi standardami higienicznymi i występują w mniej rozwiniętych krajach.

Nie oznacza to, że do higieny możemy podchodzić swobodnie. Poziom rozwoju sanitarnego, jaki osiągnęliśmy wynika m.in. z powszechnych reguł, jakich powinniśmy przestrzegać. Należy do nich odpowiednie mycie rąk z mydłem i ich wysuszanie. Choć nauka wciąż spiera się (lepiej lub gorzej) o wyższość suszarek lub ręczników, to wybór metody suszenia nie odgrywa „aż” tak wielkiej roli w stanie naszego zdrowia, bo wciąż najbardziej niebezpieczne będą dla nas kontakty z innymi ludźmi – w zatłoczonym autobusie albo w pracy.

Dlatego warto rozważyć inne czynniki – suszarki są tańsze w utrzymaniu i bardziej przyjazne dla środowiska. W obu tych przypadkach różnica jest widoczna gołym okiem.

* Materiał powstał we współpracy z marką Dyson.

Dołącz do dyskusji