Prędkościomierz w Mapach Google działa w Polsce – nowych funkcji jest tyle, że konkurencja może powoli wywieszać białą flagę

News/Oprogramowanie 06.06.2019
Prędkościomierz w Mapach Google działa w Polsce – nowych funkcji jest tyle, że konkurencja może powoli wywieszać białą flagę

Prędkościomierz w Mapach Google działa w Polsce – nowych funkcji jest tyle, że konkurencja może powoli wywieszać białą flagę

Najnowsza funkcja w Mapach Google poinformuje nas o aktualnym ograniczeniu prędkości obowiązującym na drodze, którą akurat się poruszamy. To kolejna cegiełka do najbardziej kompletnego ekosystemu nawigacji na świecie.

Testowałem wiele nawigacji samochodowych – zarówno tych wbudowanych w auta, jak i tych w formie niezależnych aplikacji na smartfona i… zawsze wracam do Map Google. Bynajmniej nie dlatego, że pałam sympatią do tej firmy. Moim zdaniem nie ma po prostu lepszej aplikacji samochodowej.

Informacje o ograniczeniu prędkości w Mapach Google

Funkcja ta zostanie udostępniona w pierwszej kolejności użytkownikom ze Stanów Zjednoczonych, Wielskiej Brytanii i Kanady. Oprócz prędkości naszego pojazdu, na ekranie nawigacji pojawi się jej aktualne ograniczenie, co oczywiście będzie super-przydatne dla wszystkich kierowców, którzy wolą unikać mandatów za nadmierną prędkość.

Kiedy ta funkcja pojawi się w Polsce? To bardzo dobre pytanie. Niestety, aktualnie nikt nie jest w stanie udzielić nam na nie jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi. Wielu liczy na to, że Google nas miło zaskoczy i doda ją jeszcze przed wakacjami. Byłoby cudownie, ale ja się nastawiam na dłuższe czekanie. Na razie możemy cieszyć się tym, że Mapy Google informują nas o naszej aktualnej prędkości (screen od czytelnika).

mapy-google-ograniczenie-predkosci

Mapy Google nie są idealne

Z punktu widzenia polskiego kierowcy brakuje im jeszcze kilku funkcji, a niektóre z obecnych wymagają dopracowania. Weźmy na przykład takie ostrzeżenia przed fotoradarami, które pojawiły się w zeszłym miesiącu. Aplikacja ostrzega przed nimi o wiele za późno, co sprawia (przynajmniej moim zdaniem), że jeśli ktoś jedzie powyżej ustalonego limitu prędkości, raczej nie zdąży wyhamować przed punktem, w którym prowadzony jest pomiar.

W kraju, w którym wiele znaków stawianych jest trochę bez sensu to spory problem. Mam jednak nadzieję, że Google już pracuje nad jakąś sensowną poprawką tej funkcji. Mnie zresztą jakaś przesadnie szybka jazda znudziła się wieki temu, więc nie odczuwam potrzeby, żeby zmienić nawigację, która lepiej radzi sobie z ostrzeżeniami tego typu. Gdybym odczuwał, zapewne przerzuciłbym się albo na Yanosika, albo na NaviExperta.

Żadna z tych alternatyw nie ma niestety podejścia do aplikacji Google, jeśli chodzi o monitorowanie ruchu w czasie rzeczywistym i proponowanie alternatywnych tras w razie powstania jakiegoś niespodziewanego zatoru. Wyliczanie optymalnej trasy przez Google działa tak dobrze, że nawet kiedy jeżdżę po swoim mieście, które znam całkiem nieźle i tak na wszelki wypadek uruchamiam Mapy Google, żeby nie stać w korku dłużej, niż jest to akurat konieczne.

Aplikacja zdążyła rozpieścić mnie już do takiego stopnia, że nawet planując wypad na większe zakupy, sprawdzam najpierw w których godzinach, w sklepie do którego się wybieram panuje najmniejszy ruch. O sprawdzaniu rekomendacji innych użytkowników Map Google przed wybraniem się do jakiegoś nowego miejsca nawet nie wspominam. Mapy Google to obecnie najbardziej kompletna nawigacja z własnym, rozbudowanym ekosystemem dodatkowych informacji nt. miejsc, które potencjalnie mogą być naszym celem podróży.

Czego jeszcze brakuje mi w Mapach Google?

Informacja o aktualnej prędkości to całkiem niezły bajer, ale niezbyt potrzebny. O wiele bardziej czekam na informacje o jej aktualnym ograniczeniu – o ile okażą się być dokładne. System ten ma bazować m.in. na zasobach aplikacji Waze, więc w teorii powinien działać bez większych problemów. Nawet w Polsce. Do tego bardzo brakuje mi możliwości dokładnego projektowania sobie własnych tras i ich bezproblemowego zapisu. Aktualnie jest to co prawda teoretycznie możliwe, ale wymaga trochę sprytu, doinstalowania aplikacji Moje Mapy i pożegnania się z komunikatami głosowymi podczas jazdy. Do tego widziałbym jeszcze większą integrację z głosowym Asystentem Google, tak żebym w ogóle nie musiał zerkać na telefon w trakcie jazdy.

Dołącz do dyskusji