W sam raz dla dużego domu i dużej rodziny. LG NanoCell TV SM8600 – recenzja

Recenzja/RTV 25.06.2019
W sam raz dla dużego domu i dużej rodziny. LG NanoCell TV SM8600 – recenzja

W sam raz dla dużego domu i dużej rodziny. LG NanoCell TV SM8600 – recenzja

Do tego sprzętu podchodziłem z małą dozą ciekawości i całkiem dużą niechęci. LG przypomniało mi jednak modelem SM8600, że uprzedzenia rzadko kiedy mają sens. I zaskoczył tym, ile się da wycisnąć z matryc IPS.

Do tej pory telewizyjną ofertę LG dzieliłem na dwa. W przypadku urządzeń z najwyższej półki, telewizory OLED tej firmy bez wahania i śmiało polecam każdemu, kto szuka tej klasy sprzętu. Natomiast jeśli chodzi o tę niższą półkę, to nie jestem entuzjastą. Wszystko za sprawą matryc IPS, które oferują niezrównane kąty widzenia, ale jest to niemal zawsze okupione istotnym dla mnie i zauważalnie gorszym kontrastem. Przynajmniej w porównaniu do znacznie powszechniejszych matryc VA.

Gdy LG wypożyczyło mi telewizor SM8600, a więc reprezentanta tegorocznej linii NanoCell TV, podchodziłem do odpakowania tego sprzętu, jak pies do jeża. Kiedy jednak w końcu przestałem marudzić, wzdychać i narzekać i powiesiłem odbiornik na ścianie, szybko musiałem zrewidować swoje poglądy. Nie, zdecydowanie nie jest doskonale, na dodatek SM8600 ma mocną konkurencję ze strony OLED-ów tego samego producenta we wcale nie tak wyższej cenie. Nie można jednak przejść obojętnie obok tego, jak wielki postęp dokonał się w telewizorach LCD tego koreańskiego producenta.

LG NanoCell TV SM8600 – piękna powierzchowność.

Linia podświetlanych krawędziowo telewizorów IPS LCD od LG znajduje się o oczko niżej jeśli chodzi o półkę cenową niż telewizory OLED TV tej samej firmy. Nie sposób jednak tego stwierdzić patrząc na świeżo odpakowane z pudełka urządzenie. To bardzo smukły telewizor z bardzo cienkimi metalowymi ramkami wokół wyświetlacza. Prezentuje się bardzo elegancko.

SM8600 sprzedawany jest z odświeżoną wersją pilota Magic Remote, przy czym to odświeżenie jest bardzo symboliczne. LG robi najwygodniejsze piloty na rynku, a projektanci firmy wyraźnie się ze mną zgadzają. Nic nie ulepszyli, bo niewiele było do ulepszenia, ale też i na szczęście nic nie zepsuli. Pilot pełni też funkcję mikrofonu (telewizory LG już od długiego czasu rozumieją polecenia w języku polskim w mowie naturalnej), działa też jako wskaźnik, ułatwiając nawigację po interfejsie telewizora.

lg nanocell tv sm8600 recenzja

Telewizor wyposażony jest w cztery złącza HDMI 2.0 (HDCP 2.2), jedno z nich z obsługą ARC. Dodatkowo znajdziemy w nim trzy złącza USB 2.0, jedno wyjście optyczne, jedno wejście optyczne i jedno kompozytowe. Plus oczywiście tradycyjne wejście antenowe. Szkoda, że LG nie zdecydował się na HDMI 2.1, bo to wiąże się z brakiem obsługi eARC, co z kolei powoduje pewne trudności z konfigurowaniem nowoczesnego kina domowego. Na szczęście 2.0 wystarczy do obsługi rozdzielczości 4K z WCG (Wide Color Gamut) i HDR.

NanoCell TV poprawia obraz sztuczną inteligencją. Inaczej niż telewizory QLED, co akurat wychodzi mu na dobre.

Tegoroczne telewizory Samsunga zrobiły na rynku niemałe zamieszanie, gdy ich producent ogłosił posiłkowanie się sztuczną inteligencją celem uzyskania jeszcze wyższej jakości obrazu. Algorytmy konkurenta LG rekonstruują obraz w zaskakująco skuteczny sposób, co skutkuje zauważalną poprawą w stratnych formatach.

Konkurencja szybko ogłosiła, że i ona zastosuje w tegorocznych modelach SI do przetwarzania obrazu. Miałem wątpliwości względem tych ogłoszeń – to nie jest technika, którą da się szybko opracować. I miałem rację, algorytmy wprowadzone przez LG działają na nieco innych zasadach. Nie umniejszałbym jednak ich znaczenia, bo mają też nieco inny cel.

lg nanocell tv sm8600 recenzja

Obraz nie jest rekonstruowany, jak w telewizorach QLED, a strojony w czasie rzeczywistym, by zlikwidować typowe dla niego efekty. Jest więc bardzo skutecznie odszumiany i wyostrzony, a wspomniane SI dba o to, by na skutek tej obróbki nie pojawiły się niepożądane artefakty obrazu.

Co więcej, dostosowanie algorytmów do specyfiki matrycy tego telewizora zapewnia dodatkowe, jak najbardziej korzystne rezultaty. NanoCell nie przetworzy więc jak QLED obrazu w HD tak, by wyglądał on jak „niemal 4K”. Zapewniają jednak wyraźną poprawę klarowności obrazu, co w przypadku matryc IPS w modelach NanoCell jest szczególnie pożądane.

SI na życzenie może też współpracować z wbudowanym w telewizor czujnikiem natężenia oświetlenia. Dzięki temu telewizor dynamicznie dostosowuje się do warunków, jakie panują w pomieszczeniu, w którym się znajduje. Nie jest to przy tym proste manipulowanie jasnością całego obrazu, a selektywne i zmyślne strojenie jego fragmentów, by zachować jak najlepszy kontrast. Działa to bardzo dobrze.

SI nie jest jednak panaceum na wszystko. Cała prawda o obrazie i dźwięku w telewizorach LG NanoCell TV.

Wypożyczony przeze mnie egzemplarz nie jest najlepszym z linii NanoCell. To oznacza, że zamiast systemu FALD oferuje on podświetlanie krawędziowe. Szybko pozwala ono zrozumieć dlaczego najdroższe telewizory w ofercie LG to urządzenia z matrycami OLED. W ciemnych scenach widać wyraźnie i gołym okiem miejsca, w których system wygaszania zupełnie sobie nie radzi. Nie jest to przy tym jakaś szczególna wada tego modelu: każdy telewizor podświetlany krawędziowo ma z tym problem.

Zaskakuje jednak fakt, że SM8600 nie jest również zbyt jasnym telewizorem. To znaczy pod tym względem nie można mu nic zarzucić, jeśli korzystamy z dynamicznego trybu, który z premedytacją ma podkręcone na maksa nasycenie i jasność, ja jednak preferuję tryby kinowe (w szczególności rewelacyjne profile Technicoloru, w pewnym sensie unikalne dla telewizorów LG) z uwagi na wierność reprodukcji barw. W tych trybach jasność w treściach HDR (obsługiwane formaty to HDR10, HLG i Dolby Vision, bez HDR10+) niewiele odbiega od tej z telewizorów OLED, co w żadnym razie nie jest pochwałą.

lg nanocell tv sm8600 recenzja

Nie należy się też spodziewać cudów po podświetlanej krawędziowo matrycy IPS w kwestii kontrastu. Jakiekolwiek czary-mary związane z korekcją obrazu przez wspomnianą wyżej sztuczną inteligencję nie obejdą praw fizyki i optyki. SM8600 w zasadzie nie jest w stanie wyświetlić czystego czarnego koloru, bo biorąc pod uwagę jego konstrukcję nie jest to możliwe.

Nie zapominajmy jednak, że to nie jest telewizor z wysokiej półki, a sprzęt dla osób, które chcą mieć coś dobrego w rozsądnej cenie. Mając to w pamięci mam więc do napisania również i wiele dobrego o SM8600. Matryce od LG nadal oferują wręcz niezrównane kąty patrzenia – nieważne pod jakim kątem będziemy oglądać treści na telewizorze, nie dostrzeżemy żadnej różnicy w jakości obrazu. No ale to nie jest nic nowego.

Istotne jest to, jak ten średniopółkowy telewizor radzi sobie z kolorami. A radzi sobie świetnie, jak na telewizor tej klasy. Zapewnia niemal 90-procentowe pokrycie palety DCI-P3 i ponad 70-procentowe Rec.2020, co w tej cenie jest świetnym wynikiem. Technika kwantowej kropki, pisząc kolokwialnie, robi robotę. A to w połączeniu z działaniem algorytmów sztucznej inteligencji zapewnia bardzo imponujące rezultaty. Obraz jest ostry i klarowny, z żywymi i bardzo przyzwoicie odwzorowanymi kolorami.

lg nanocell tv sm8600 recenzja

Nie jest to telewizor OLED. Nie jest to nawet NanoCell TV z systemem FALD. To nie ta półka cenowa, a technika IPS w połączeniu z podświetleniem krawędziowym zapewnia rezultaty dalekie od ideału. SM8600 nadrabia jednak bardzo wiele za sprawą sztucznej inteligencji i zapewniającej świetne rezultaty w kwestii kolorów kwantowej kropki (czy tam NanoCell, jak ktoś woli jej fikuśną nazwę autorstwa LG). Rezultat okazał się znacznie lepszy od tego, czego się spodziewałem.

Input lag, parametr istotny dla graczy… tu w zasadzie nie ma o czym pisać. Jest nie do zauważania. SM8600 nie spowoduje, że będziemy gorsi w meczach online w konsolowych strzelankach.

Wspomnę jednak o dźwięku. SM8600, jak niemal każdy telewizor na rynku, oferuje bardzo słabą jego jakość w porównaniu do dowolnych, nawet tanich kolumn czy soundbarów. Muszę jednak zauważyć, że symulowany przez sztuczną inteligencję efekt głębi (w teorii symulujący zestaw kina domowego 5.1) działa całkiem nieźle. Faktycznie łatwo ulec złudzeniu, że dysponujemy większą liczbą głośników niż w rzeczywistości. Mechanizm ten jest na tyle ciekawy, że zdecydowałem się poświęcić mu osobny tekst – publikacja niebawem.

WebOS po drobnym, acz pożytecznym liftingu.

lg nanocell tv sm8600 recenzja

WebOS to bez wątpienia jedna z najlepszych platform smart TV na rynku. Cieszę się, że nie wprowadzono do niego żadnych istotnych zmian, bo… nie ma takiej potrzeby. Interfejs telewizorów LG jest bliski perfekcji, dlatego też zadowolony jestem, że producent nie miesza za wiele w interfejsie, ograniczając się do bardzo skromnego liftingu, głównie kolorystycznego. To szybki, lekki i bardzo wygodny system, zapewniający błyskawiczny dostęp do logicznie poukładanych w minimalistycznym menu fukcji. To jednak nie oznacza, że zabrakło w nim nowości.

Główne menu wyświetla teraz propozycje konkretnych tytułów filmów i seriali z zainstalowanych w telewizorze aplikacji. Nie wszystkich – jak w każdym systemie operacyjnym, nowość ta zadziała tylko, jeśli twórca aplikacji uaktualnił swój produkt o nowe API. Na szczęście webOS należy do wiodących platform, a aplikacje na niego są często aktualizowane.

Drugą nowością jest panel do sterowania urządzeniami smart home. Niestety, nie miałem okazji go należycie przetestować, bo w moim skromnym mieszkanku inteligentnego AGD czy typowo domowych inteligentnych sprzętów jak na lekarstwo. Mogę tylko dość nieprofesjonalnie zauważyć, że „sprawia wrażenie czytelnego i użytecznego”.

lg nanocell tv sm8600 recenzja

W momencie gdy testowałem SM8600 telewizor nie obsługiwał jeszcze technik Apple AirPlay 2 i Homekit – to jednak kolejna nowość w webOS, która ma w bardzo nieodległej przyszłości trafić w formie aktualizacji oprogramowania.

LG NanoCell TV SM8600 – jestem na tak. I nawet wiem komu ten telewizor polecić.

A to wcale nie jest takie proste. Bo nawet w ofercie LG ma on mocnego konkurenta. 55-calowa wersja tego telewizora kosztuje 4500 zł, a więc tyle samo, co do złotówki, co… zeszłoroczny LG B8 OLED TV. Który pod każdym względem będzie dużo lepszym zakupem. Posługuję się przy tym cennikiem oficjalnych partnerów handlowych LG, a nie znalezioną na szybko promocją.

Tyle że wszelkie badania konsumenckie dowodzą, że coraz chętniej kupujemy telewizory o wyższych przekątnych. 65-calowa wersja SM8600 to wydatek 6100 zł, za 75-calową zapłacimy 11 tys. I w tym momencie zaczyna się robić ciekawie. I już wiem w czyim salonie widzę SM8600, w którym sprawdzi się wręcz znakomicie.

A będzie to obszerny salon w mieszkaniu lub domu, gdzie chętnie w grupie oglądamy telewizję, filmy i seriale czy wspólnie bawimy się grami wideo. Do takiego salonu potrzebujemy odbiornika o duzej przekątnej, z doskonałymi kątami patrzenia i z wygodnym i nowoczesnym systemem smart TV. Wypisz, wymaluj SM8600, który na dodatek oferuje jak na swoją cenę bardzo przyzwoitą jakość wspomaganych przez sztuczną inteligencję i kwantową kropkę obrazu i dźwięku. 55-calowa wersja, biorąc pod uwagę jej cenę, jest zupełnie bez sensu. Te większe są bardzo blisko złotego środka w relacji jakości do ceny. A przecież większości z nas interesuje właśnie taki sprzęt.

Dołącz do dyskusji