Facebook coraz silniej integruje Instagrama i WhatsAppa. Nie ma wyboru

News/Social media 22.06.2019
Facebook coraz silniej integruje Instagrama i WhatsAppa. Nie ma wyboru

Facebook coraz silniej integruje Instagrama i WhatsAppa. Nie ma wyboru

Wewnętrzna integracja Facebooka postępuje. Firma zacieśnia więzy między swoimi markami, próbując umknąć zacieśniającej się na jej szyi pętli. 

Pracownicy Facebooka dostaną nowe adresy mailowe. Przechodzenie wszystkich marek na końcówkę @fb.com zgrywa się w czasie z coraz głośniejszymi rozmowami o przyszłości firmy. Z jednej strony Mark Zuckerberg marzy o ściślejszym zintegrowaniu swoich marek pod jednym sztandarem, z drugiej jego krytycy rozprawiają o konieczności rozbicia tego monopolu.

Przeciętny użytkownik nie wie, że Instagram i WhatsApp to aplikacje należące do Facebooka.

Antonio Lucio, dyrektor ds. marketingu Facebooka, w wywiadzie dla Business Insidera zapowiedział, że w ciągu najbliższych miesięcy znikną z maili pracowników takie końcówki jak @whatsapp.com, @instagram.com, a nawet @oculus.com. Zastąpi je dźwięczne i krótkie @fb.com. Firma chce, być kojarzona z największym medium społecznościowym świata. W związku z tym zapowiada także, że w niedalekiej przyszłości w jej innych usługach pojawi się więcej odwołań do Facebooka. Ma to sprawić, że użytkownicy zaczną wreszcie kojarzyć, że wszystkie te projekty pochodzą z wielkiej stajni spod znaku Facebooka.

Ze świadomością tego bywa różnie. Zapytajcie znajomych, do kogo należy Instagram czy WhatsApp. Każdego, kto poprawnie odpowie, możecie nagrodzić ciasteczkiem. To nie jest powszechna wiedza nawet wśród użytkowników wszystkich trzech platform społecznościowych.

Wielka Centralizacja.

Oficjalnie Mark Zuckerberg liczy na to, że jego marka zyska, gdy tylko użytkownicy dowiedzą się, że jego firma stoi nie tylko za tym wstrętnym Facebookiem ale także ich ukochanym Instagramem i wygodnym WhatsAppem. Pozytywne emocje, oceny i opinie, które wypracowały inni członkowie rodziny, mają opromienić swoim blaskiem także pierworodnego. W końcu ten Facebook nie może być taki zły, jeśli poza kwestionowaną polityką prywatności dał nam także dostęp do niekończącego się ciągu zdjęć sojowego latte.

Reakcja ta może jednak iść też w drugą stronę. Skompromitowany aferami Facebook może rzucić cień na inne ulubione aplikacje użytkowników. Problem polega jednak na tym, że o ile WhatsAppa da się zastąpić Signalem czy Telegramem, o tyle dla Instagrama obecnie alternatywa właściwie nie istnieje.

Postępująca integracja nie jest zupełnie nowym trendem. Ponoć to właśnie ze względu na coraz mniejszą swobodę i niezależność w 2018 r. z Instagrama odeszli jego założyciele. Mark Zuckerberg od niedawna zapowiada, że chce zintegrować Messengera, WhatsAppa i Instagrama tak, by między aplikacjami można było przesyłać do siebie wiadomości. To bardzo głęboka integracja, która wymaga między innymi zmiany w polityce prywatności trzech serwisów.

W toczącej się grze stawką jest nie tylko o wizerunek, ale wręcz przyszłość całego imperium Zuckerberga. Nieoficjalnie mówi się, że szybkie zacieśnianie więzów i podstępująca integracja mogą być próbą uchronienia firmy przed zakusami tych wszystkich, którzy głoszą, że należy ją rozbić. Więzy łączące wszystkie mniejsze marki mają stać się tak silne i liczne, by ich rozplątanie wydawało się niemal niemożliwe i zniechęcało do tego legislatorów.

Za duży, żeby trwać.

Coraz więcej osób mówi głośno o tym, że imperium Marka Zuckerberga powinno zostać podzielone i jeśli on sam z własnej woli nie zechce tego zrobić, politycy powinni go do tego zmusić.

Do rozbicia nawołuje nawet były współzałożyciel platformy Chris Hughes. Jego zdaniem w rękach nienasyconego Marka Zuckerberga skupia się zbyt dużo władzy. Facebook według niego jest monopolem, który nie tylko kontroluje około 80 proc. przychodów z mediów społecznościowych, ale także nieprzeliczalny na pieniądze rząd dusz.

Hughes zarzuca także platformie stosowanie praktyk monopolistycznych w postaci aktywnego zwalczania lub wykupywania konkurencji. Patrząc na to z perspektywy nabycia przez Facebooka WhatsAppa i Instagrama oraz kopiowania wszystkich sensownych rozwiązań Snapchata czy blokowanie Vine’a, trudno nie przyznać, że jest w tej diagnozie trochę racji.

Hughes nie jest sam, a jego apele trafiają na użyźniony licznymi aferami grunt. Politycy, także w Stanach Zjednoczonych, coraz więcej mówią o potrzebie nałożenia ograniczeń na technologicznych gigantów. Zapowiadająca start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich amerykańska senator Elizabeth Warren jako jeden głównych z punktów swojej kampanii przedstawia rozbicie gigantów technologicznych, w tym Facebooka.

Zwolennicy opcji podziału firmy powołują się na amerykańskie tradycje walki z monopolami i to nawet takimi, którzy wydają są zbyt wielkie, by upaść. Ogromne firmy działające na początku XX wieku też wydawały się nie do ruszenia. A jednak. W 1904 r. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych kazał podzielić rządzącą na rynku spółkę kolejową J.P. Morgana, a w 1911 r. rozbić należący do Rockefellera największy na świecie koncern naftowy.

Mark Zuckerberg zdaje sobie sprawę z tego, że groźba rozbicia jego firmy tylko na pozór brzmi absurdalnie. Wzmożona kampania PR-owa i zaklinanie się, że prywatność użytkowników jest dla Facebooka dobrem najwyższym, mogą okazać się niewystarczające. Kredyt zaufania kierownictwo firmy już dawno wydało. Zostały więc inne działania. Jednym z nich jest takie związanie ze sobą usług i funkcji oferowanych przez WhatsAppa, Instagrama i Facebooka, że rozdzielenie ich będzie nie tylko trudne, ale wręcz wywoła opór użytkowników. Także tych, którzy teraz na sztandary wyciągają walkę z monopolem.

Dołącz do dyskusji