Apple idzie po Facebooka. Tim Cook buduje platformę, która spędza sen z powiek Zuckerberga

Facebook/Social media 04.06.2019
Apple idzie po Facebooka. Tim Cook buduje platformę, która spędza sen z powiek Zuckerberga

Apple idzie po Facebooka. Tim Cook buduje platformę, która spędza sen z powiek Zuckerberga

Nie, to nie są jakieś urojenia fanboya Apple. Mark Zuckerberg sam przyznał przed inwestorami, że Apple’owy iMessage jest głównym rywalem Facebooka. I nie tylko podgryza firmę, ale w niektórych rejonach świata – np. w Stanach Zjednoczonych – wygrywa z Messengerem.

Podczas spotkania z inwestorami Mark Zuckerberg, szef Facebooka, przyznał, że Messenger i WhatsApp przegrywają w niektórych rejonach świata z iMessage – komunikatorem wbudowanym w urządzenia Apple. W krajach, w których iPhone’y mają bardzo silną pozycję na rynku, np. w Stanach, Facebook nie ma szans z komunikatorem iMessage.

Korzystanie z iMessage jest bardzo wygodne – to główna aplikacja do wysyłania wiadomości na iPhone’ach, iPadach i komputerach Mac. iMessage pozwala zarówno na obsługę wiadomości SMS, jak i wiadomości wysyłanych przez internet za pomocą bezpiecznego i szyfrowanego komunikatora.

W czasach, gdy zaufanie do Facebooka zostało bardzo mocno podważone, iMessage tylko zyskuje na swojej mocy. Użytkownicy doceniają, że ich wiadomości są chronione i przesyłane w bezpieczny sposób. Wyjątkowości dodaje fakt, że komunikator działa tylko na urządzeniach marki Apple. Dlatego jeśli twój rozmówca ma również iPhone’a, to możecie pisać, wysyłać zdjęcia, ale też dzwonić w ramach FaceTime oraz korzystać z Animoji i Memoji.

Mark Zuckerberg o tym wie i niejednokrotnie sygnalizował, że w dłużej perspektywie bezpieczne komunikatory mogą zagrozić Facebookowi.

Dzisiaj Apple wykonał kolejny krok

Podczas WWDC 2019 zaprezentowano nową wersję iMessage. Komunikator został wyposażony w nowe funkcje Memoji. Teraz wirtualne awatary będą jeszcze dokładniejsze i w jeszcze wierniejszy sposób będą przypominały swoich właścicieli.

Wprowadzono też funkcję profili. Każdy użytkownik iMessage będzie mógł zadecydować, jak widzą go inni rozmówcy. W iOS 13 będzie można ustawić sobie zdjęcie profilowe lub awatar na bazie Memoji. Nazwiemy też profil własnym imieniem i nazwiskiem.

Dodatkowo iMessage wygeneruje pakiet unikalnych nalepek bazujących na Memoji użytkownika. Będzie można z nich korzystać podczas rozmów.

Na tym nie koniec.

Do tej pory na urządzeniach z iOS-em były aplikacje Moi Znajomi (do sprawdzania, gdzie są znajomi i rodzina) i Znajdź (do sprawdzania, gdzie są nasze iPhone’y, iPady, komputery Mac i np. słuchawki AirPods). Żeby wyszukać obie aplikacje wystarczyło wpisać w Spotlight „znaj”. To była część wspólna ich nazwy. Przynajmniej w języku polskim.

Od dzisiaj obie aplikacje łączy coś więcej. Apple zapowiedział, że w nowym iOS-ie zamiast tych dwóch pozycji będzie jedna. Do szukania znajomych, dzieci, rodziców, iPhone’ów, AirPodsów i nawet MacBooków, które są wyłączone i są poza zasięgiem internetu. MacBooki (te z czipem T2) będą mogły wysyłać małe paczki danych w poszukiwaniu urządzeń Apple znajdujących się w pobliżu. Za pośrednictwem tych urządzeń mogą wysłać informację o swoim położeniu. Usługa ta ma działać anonimowo i przekazywać dane w zaszyfrowanej formie.

Apple stwierdził, że nie ma powodu, aby rodziny szukać inną aplikacją niż iPhone’a. Złośliwi mówią, że to dlatego, iż dla niektórych użytkowników iPhone jest cenniejszy niż rodzina. Nie słuchajcie ich. Nie jest. MacBook jest.

Na tym – znowu – nie koniec.

Apple uruchomił również system logowania za pomocą konta Apple. Działa ono podobnie jak logowanie za pomocą kont Google i Facebook, ale – oczywiście – chroni naszą prywatność. Apple zapewnia, że logując się z Apple nie udostępnimy usłudze naszych prywatnych danych. Do tego stopnia zadbano o bezpieczeństwo, że możemy logować się w nowych serwisach bez podawania im naszego prawdziwego adresu e-mail. Jeśli chcemy, to ukryjemy nasz adres, a Apple stworzy anonimowy alias, z której poczta będzie przekazywana na nasze prawdziwe konto. Jeśli jakiś usługodawca, u którego będziemy mieli konto, zacznie przeginać z liczbą maili lub będziemy chcieli z innych względów zakończyć z nim przygodę, to będziemy mogli skasować tego tymczasowego maila stworzonego przez Apple na potrzeby rejestracji.

Te trzy kroki, choć na pierwszy rzut oka niepozorne, to szczwany ruch Apple’a. Firma rozwija społecznościowe narzędzia działające tylko na iPhone’ach, iPadach i Macach. Tym sposobem buduje swoje imperium i przyciąga kolejnych użytkowników, którzy chcą korzystać z przydatnych rozwiązań, ale cenią przy tym swoją prywatność i dbają o bezpieczeństwo.

Facebook ma problemy z prywatnością. Google też

Apple od dłuższego czasu wbija szpilę konkurencji i wytyka jej, że zarabia na sprzedaży informacji o swoich użytkownikach. Apple działa w opozycji do Google’a i Facebooka wymuszając na nich spore zmiany.

Google zapowiedział, że Asystent Google będzie teraz potrafił działać w pewnym zakresie bez połączenia z siecią i niektóre operacje będzie wykonywał lokalnie, na urządzeniu mobilnym użytkownika.

Facebook też zmienia front.

Rok 2004. „Mam ponad 4 tysiące maili, zdjęć, adresów. Ludzie mi to po prostu dali. Nie wiem dlaczego. Ufają mi. Idioci” – mówił o zbieraniu danych użytkowników założyciel Facebooka.

Rok 2012. „Oni [Google] przeszukują sieć. Ale nie ma rozwiązania, które pozwoli przeszukać informacje o ludziach. Nie ma, bo wszystko jest w naszych głowach. Żeby mieć taką usługę, musimy zbudować narzędzia, dzięki którym ludzie zechcą się dzielić” – mówił Zuckerberg w rozmowie z Jeffem Jarvisem z „Guardiana”.

2019. „Przyszłość to prywatność” – celnie wytknęła hipokryzję Markowi Zuckerbergowi Joanna Sosnowska na łamach Wyborczej.

Zuckebrberg robi co może, żeby odczarować Facebooka. Ale Stan Chudnovsky, odpowiedzialny za Messengera przyznał, że będzie to długi proces:

Nie wiemy, kiedy uda nam się stworzyć wspólną politykę prywatności dla Messengera, WhatsAppa i Instagrama ani kiedy uda się je połączyć. Zakładam, że wydarzy się to nie wcześniej niż za pięć lat, ale nie później niż za dziesięć.

Podsumujmy. Za 5 do 10 lat Facebook będzie miał to, co Apple ma od lat – komunikator, który działa na czytelnych dla użytkownika zasadach i który dba o prywatność prowadzonych rozmów oraz przesyłanych informacji. W dodatku u Apple’a bez reklam. Tych nie można wyciąć ze strategii WhatsAppa i Messengera, bo Facebook bez reklam byłby trupem.

Mark Zuckerberg zapowiedział też, że najbliższe 5 lat spędzi na znalezieniu sposobu, jak podzielić Facebooka na dwa. Jedna część będzie publiczna. Druga będzie prywatna i zaszyfrowana. Taki podział ma zapewnić Facebookowi sprawne działanie i zarabianie, a użytkownikom prywatność, która wbrew pozorom jest dla nich bardzo istotna. Zuckerberg uważa, że popularność WhatsAppa wynika w dużej mierze z tego, że dane są tam szyfrowane i bezpieczniejsze niż w Messengerze.

Facebook będzie się w najbliższych latach dwoił i troił, żeby odbudować zaufanie użytkowników i zaproponować im odpowiednie usługi.

Tymczasem Apple już ma zaufanie, bezpieczny komunikator, platformę do dzielenia się zdjęciami, usługę do sprawdzania, słuchania i dzielenia się muzyką, a teraz oddaje w ręce użytkowników nowe, porządane funkcje.

Dołącz do dyskusji