Dawniej zmieniałem popękanego iPhone’a co roku. Teraz nie boję się upadków. Czym zabezpieczyć smartfon na wakacje?

Dawniej zmieniałem popękanego iPhone’a co roku. Teraz nie boję się upadków. Czym zabezpieczyć smartfon na wakacje?

Dawniej zmieniałem popękanego iPhone’a co roku. Teraz nie boję się upadków. Czym zabezpieczyć smartfon na wakacje?

Są na świecie rzeczy, które potrafią zepsuć humor z prędkością światła. Jedną z nich jest upadek smartfonu, połączony z popękanym ekranem albo pajęczyną na obudowie. Ileż się naprzeżywałem stłuczonych iPhone’ów. Ileż razy sprawdzałem cenniki wymiany u autoryzowanych sprzedawców. Teraz uśmiecham się na to wspomnienie, bo od dawna nie złapałem ani jednego pęknięcia.

Współcześnie im droższy telefon, tym więcej w nim szkła. Im więcej szkła, tym łatwiej go stłuc. Im większe stłuczenie, tym konieczniejszy nowy zakup. Szaleńcze koło się zamyka, ku uciesze producentów smartfonów i tabletów. Boleśnie odczułem to na własnej kieszeni. W 2017 r. Apple wprowadził u siebie standard bezprzewodowego ładowania. Upadek na kafelki w łazience? Pajęczyna. Wysunięcie się z kieszeni plecaka? Popękany ekran. Zsunięcie się z kanapy na panele? Ubity róg. Człowiekowi aż chciało się płakać.

W dobie szklanych smartfonów za kilka tysięcy odpowiednie zabezpieczenie to nie wariant. To konieczność.

Nigdy nie byłem zwolennikiem etui ani folii ochronnych. Zawsze chciałem używać telefonu w takim kształcie, w jakim został on zaprojektowany. Smukłe, szklane, eleganckie formy dobrze leżały mi w dłoni i ani myślałem oblekać cudo współczesnej technologii w coś na kształt gumowego kondoma. Chciałem się cieszyć produktem dokładnie takim, jakim wymyślili go sobie w Kalifornii, Tokio czy na Tajwanie. Niestety, moje chciejstwo nie szło w parze ze zręcznością, przezornością, szczęściem oraz… budżetem.

Z upadkiem smartfonu jest trochę jak ze stłuczką samochodu. Im ktoś bardziej chwali się, że to go nie dotyczy, tym silniej kusi pokrętny los. Ileż to już razy widziałem osoby zarzekające się, że dbają o smartfony i nigdy im nic nie wypada, jak płaczą nad telefonem po zderzeniu z płytą chodnikową. Bo rękawiczka. Bo dziura w kieszeni. Bo ważne połączenie. Bo mokre dłonie. Bo kolega szarpnął. Bo kałuża zamarznięta. Ile ludzi, tyle powodów. Tylko pajęczyny i pęknięcia jak gdyby tak samo złowieszcze.

W dobie szklanych smartfonów za kilka tysięcy zniszczenia zawsze trzeba brać pod uwagę. Pamiętacie czasy aluminiowych modeli? Gdy taki lądował na asfalcie, przeżywaliśmy chwilę z kotem Schrödingera. Żywy czy martwy? Działa czy nie działa? Popękany czy cały? W 2019 r. nie ma się co zastanawiać. Pajęczyna jest bardziej niż pewna. Dlatego albo pogodzimy się z regularnym serwisem, albo odpowiednio zabezpieczymy smartfon. Podejmując się tego działania, zawsze trzeba pamiętać zarówno o tyle, jak i przodzie urządzenia.

Przód smartfonu: czasy kiepskiej folii z bąblami pod powierzchnią odeszły w zapomnienie.

Aż mam ciarki, gdy przypomnę sobie te wszystkie foliowe osłony na ekrany. Kupowało się takie cudo za 7 zł w kiosku. Następnie odklejało warstwę konserwującą klej i przyklejało na ekran smartfonu. Bez żadnych punktów kontrolnych. Bez wyraźnych wskaźników. Jak się przyczepiło, tak zostawało. Sekundę potem zaczynały wyrastać bąble powietrza, które rozcierało się kawałkiem plastiku dodanego do zestawu. Folia zniekształcała kolor. Tworzywo zaciemniało obraz. Ale hej, było zabezpieczone.

Dzisiaj wygląda to „trochę” inaczej. Współczesna osłona na ekran jest budowana z materiału hybrydowego z użyciem wytrzymałego, atestowanego szkła. Dobrym przykładem takiego szkła hybrydowego jest FlexibleGlass. Tworzywo wykorzystuje zalety folii, dzięki czemu nie pęka ani nie kruszy się. Z drugiej strony jest od folii znacznie bardziej wytrzymałe. FlexibleGlass w wariancie Max amortyzuje energię upadku dwuipółkrotnie lepiej niż szkło ekranu.

Do tego przytoczone szkło hybrydowe jest odporny na rysy, uzyskując ocenę 7H w skali ołówkowej. Za osłonę takiego kalibru konsument ponosi skromną ofiarę. Jego smartfon staje się grubszy o 0,2 milimetra. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać jeszcze cieńszy, jeszcze smuklejszy wariant ochrony.

Trwa wyścig na jak najcieńsze szkło hybrydowe, przy zachowaniu jak największej ochrony.

Na froncie szklanego odchudzania ciekawym osiągnięciem może być FlexibleGlass Lite. To aktualnie najcieńsze szkło dostępne na rynku. Uszczuplona wersja ma zaledwie 0,16 mm grubości, czyli o 0,04 mm mniej niż popularna wersja Max. Chociaż Lite jest cieńsze o prawie jedną czwartą, hybryda może pochwalić się oceną 6H w skali ołówkowej, a także dwukrotnie lepszą amortyzacją upadku niż szkło ekranu. Oczywiście również Lite nie pęka ani nie kruszy się tak jak zwykle szkło.

Rekordowa smukłość ma jeszcze jedną korzyść. Producenci najcieńszego aktualnie szkła hybrydowego są zdania, że dopiero zejście poniżej 0,2 mm gwarantuje pełne poczucie naturalnego, natywnego dotyku. Oczywiście każdy sprzedawca szkła hybrydowego zarzeka się, że korzystając z jego produktu nie czuć różnicy. Twórcy FlexibleGlass mają jednak odwagę, aby wskazać, że dopiero produkt Lite w 100 proc. oddaje dotykowe doświadczenie bez żadnej osłony.

Dobre szkło ochronne musi być nie tylko wytrzymałe, ale również odporne na ludzi, którzy mają dwie lewe ręce.

Czasy naklejania folii na chybił trafił odeszły do lamusa. Teraz każde dobre szkło hybrydowe jest sprzedawane z zestawie z dodatkowymi akcesoriami. Dzięki nim naklejanie warstwy ochronnej jest łatwe, proste, szybkie oraz ze zminimalizowaną szansą na popełnienie błędu. Czego więc oczekiwać w porządnym komplecie?

FlexibleGlass to zestaw na który składa się nie tylko szkło hybrydowe. W pudełku znajduje się także niepyląca chusteczka oraz nawilżona chusteczka. Za ich pomocą usuniemy wszystkie zanieczyszczenia przed naniesieniem szkła. Najciekawsze są jednak listki pozycjonujące. Dzięki nim można mieć absolutną pewność, że poprawnie nanosimy osłonę. Nie musimy się stresować ani spieszyć.

Listki pozycjonujące pozwalają dopasować szkło do wszystkich krawędzi, nim rozpocznie się nawet proces klejenia. Przypomina to trochę montowanie zawiasów do drzwi, a następnie tych drzwi zamykanie. Gdy osłona leży idealnie, naklejamy listki na obudowę, a dopiero później przyklejamy samo szkło. W międzyczasie mamy jeszcze okazję ponownego przetarcia ekranu, gdyby pojawiły się na nim dodatkowe zabrudzenia. Z takimi zabezpieczeniami nie da się, po prostu nie da się źle nanieść osłony.

Tył smartfonu: Jak przezroczyste etui, to zapomnij o gumie albo plastiku. Postaw na TPU.

Wyobraź sobie przezroczyste etui chroniące smartfon. Z czego jest wykonane? Pierwsze co przychodzi do głowy to plastik oraz guma. Jest jednak tworzywo, które spisuje się znacznie, znacznie lepiej niż oba te materiały. To wykorzystywany w motoryzacji TPU, czyli termoplastyczny elastomer poliuretanowy. Poliuretany łączą pożądane cechy gum i plastików, niwelując wiele ich krytycznych słabości.

TPU jest giętki, ale wykazuje sporą odporność na odkształcenia. Jest lekki niczym plastik, lecz o wiele bardziej odporny na zarysowania i wstrząsy. Poliuretan cechuje wyższa odporność na skrajne temperatury oraz powiązane z tym pękanie czy marszczenie. Do tego TPU nie łamie się, nie kruszy i tłumi uderzenia. Jest także odporny na przebarwienia, oleje oraz tłuszcze. Trudno o lepsze właściwości dla materiału, z którego chcemy wykonać giętkie, elastyczne etui.

Widząc przezroczyste, w zasadzie gumowe etui trudno wierzyć w wielką siłę ochronną takiego produktu. Prawda jest jednak taka, że dobre TPU chroni smartfon nawet przed bezpośrednimi upadkami na kostkę brukową. Clear Case od 3mk posiada klasę odporności Absorber125. Aby ją otrzymać, smartfon musi wyjść bez najmniejszego szwanku po 26 upadkach z wysokości 125 cm na twardą powierzchnię.

Dlaczego akurat 26?

Właśnie tyle wynosi suma wszystkich powierzchni prostopadłościanu. Telefon w kształcie prostopadłościanu musi upaść na każdą jego płaszczyznę. Dopiero wtedy jesteśmy pewni, że etui jest odpowiednio zaprojektowane z każdej strony. Zgodność z normą Absorber przyznaje się w skandynawskich laboratoriach pod okiem zewnętrznej firmy wyspecjalizowanej w badaniu odporności oraz wytrzymałości.

Pancerne etui? Są takie, które nie wyglądają jak stara skrzynka z narzędziami.

Zasada jest prosta i powszechnie znana: im bardziej wytrzymałe i odporne etui, tym brzydsze. Na szczęście nie wszyscy producenci się do niej stosują. Wśród buntowników znajdziecie m.in. 3mk oraz ich Armor Case. Z daleka wygląda jak lekka, przezroczysta obudowa TPU. Dopiero biorąc ją do ręki czuć, że konstrukcja jest odpowiednio wyważona i wzmocniona tam, gdzie upadek szklanego smartfonu boli najbardziej – wrażliwych na stłuczenia i ukruszenia rogach. Dodatkowo etui zostało wzmocniona na pleckach wykonanych z poliwęglanu.

Taki niewinnie wyglądający Armor Case zaskakuje klasą odporności Absorber175. Oznacza to, że nowy smartfon po dokładnie 26 upadkach z wysokości 175 cm nie został uszkodzony w nawet najmniejszym stopniu. Do tego etui posiada specyficzną fakturę ułatwiającą chwyt. Cenne zwłaszcza podczas wakacyjnego pobytu nad wodą, gdy przenośne urządzenia elektroniczne lubią wypadać przez mokre, śliskie palce.

Doświadczenie nauczyło mnie, że tylko jednoczesna ochrona przodu i tyłu ma sens.

Piękny był. Nowiutki. Galaxy Note 4 to jeden z moich ulubionych smartfonów. Niestety, nie posłużył mi zbyt długo. Gdy wstawałem z kinowego fotela, flagowy model zaliczył upadek na ziemię. Urządzenie odbiło się od podłogi, a następnie spadło rząd niżej. Nie wystraszyłem się przesadnie, bo i wysokość nie była znaczna. Do tego Note 4 chroniło gumowe etui porządnej firmy. No i ochroniło. Obudowę.

Mój Samsung Note 4 miał cały popękany ekran. Pajęczyna była tak rozległa, że nawet na upartego korzystanie z urządzenia nie było możliwe. Nie jestem fizykiem, ale wyglądało to tak, jak gdyby wszelka siła oddziałująca na urządzenie postanowiła dać upust na niechronionym wyświetlaczu. Sama obudowa nie dostała nawet ryski. Ekran był jednak w opłakanym stanie. Od tamtego czasu mam nauczkę, żeby nie zapominać o przedzie.

W tym miejscu znajdziecie wiele ciekawych szkieł oraz etui. Od siebie polecam lekką, smukłą kombinację FlexibleGlass Lite + Clear Case. Mam taką na iPhone 8 Plus i spisuje się lepiej niż mogłem przypuszczać. Z kolei osoby potrzebujące jeszcze większego zabezpieczenia mogą przyjrzeć się solidnemu combo FlexibleGlass Max + Armor Case. Jeśli zastanawiacie się nad tym ostatnim, w sklepie 3mk trwa aktualnie promocja na to najbardziej wytrzymałe etui. Można urwać kilkanaście złotych na cenie końcowej.

W sam raz przed wyjazdem na wakacje.

* Tekst powstał we współpracy z 3mk

Dołącz do dyskusji