Jedna klawiatura, by wszystkimi RTV rządzić, wszystkie odnaleźć i w salonie wiązać. Recenzja Corsair K83 Wireless

Recenzja/Gry 24.06.2019
Jedna klawiatura, by wszystkimi RTV rządzić, wszystkie odnaleźć i w salonie wiązać. Recenzja Corsair K83 Wireless

Jedna klawiatura, by wszystkimi RTV rządzić, wszystkie odnaleźć i w salonie wiązać. Recenzja Corsair K83 Wireless

Multimedialna klawiatura do smartTV zawsze wydawała mi się zbędnym wydatkiem. Tak samo osobna klawiatura do smartfonu. Co jednak, jeśli jedna klawiatura jest w stanie pracować z wszystkimi tymi urządzeniami JEDNOCZEŚNIE, bez każdorazowego parowania i łączenia? Właśnie tak działa Corsair K83 Wireless. A do tego udaje kontroler, gładzik oraz myszkę.

Corsair K83 Wireless to jedna z niewielu salonowych klawiatur multimedialnych, które mają sens. Zamiast tworzyć osobne urządzenie do smartTV, iPada, smartfona, konsoli czy komputera, Korsarze stworzyli jedną klawiaturę obsługującą wszystkie te urządzenia. K83 oferuje aż trzy tryby bezprzewodowego działania:

  • WiFi 2,4 GHz (1 ms opóźnienia),
  • Bluetooth 4.2 #1 (7,5 ms opóźnienia),
  • Bluetooth 4.2 #2) (7,5 ms opóźnienia),

które zmieniamy w locie. Do tego sprzęt dostał analogowy dżojstik oraz dotykowy gładzik. Pełen serwis. Pełen wypas.

Za pomocą jednego przycisku klawiatura od telewizora zmienia się w klawiaturę do Nvidia Shielda albo do tabletu. Po pierwszej konfiguracji nie trzeba ponownie szukać urządzenia ani go parować. Przeskok z funkcji tabletu do funkcji TV jest natychmiastowy. To dosłownie sekunda. Najpierw wpisuję tytuł serialu w Netfliksie na SmartTV. Potem odpisuję na maila na tablecie. Następnie wysyłam długiego SMS-a za pośrednictwem smartfona. Wszystko to w locie, z poziomu jednej klawiatury.

Corsair K83 Wireless to salonowa klawiatura multimedialna, która ma sens

Nigdy nie byłem zwolennikiem tego typu urządzeń. Tytuł serialu na telewizorze Samsunga wolałem wpisać za pomocą pilota. Na wiadomość prywatną w Xbox Live odpisywałem za pomocą pada. Jasne, trwało to długo. Oczywiście, nie było to wygodne. Nie chciałem jednak wchodzić w ustawienia, szukać sprzętu bluetooth, parować go, a potem rozłączać i powtarzać dokładnie tę samą czynność, ale dla innego urządzenia. Mamy XXI wiek. Nikt nie ma czasu na takie bzdury.

Dlatego przyznaję, łatwość i szybkość obsługiwania poszczególnych urządzeń w salonie przez klawiaturę Corsair K83 Wireless jest imponująca. Większość klawiatur multimedialnych wcześniej czy później ląduje w szufladzie. K83 jest pierwszą, PIERWSZĄ klawiaturą po którą autentycznie sięgnąłem, aby wpisać tytuł piosenki w aplikacji YouTube na SmartTV. Odwiedzili mnie znajomi, chciałem pokazać im przezabawny kawałek i SZOK. Zamiast szukać pilota, pomyślałem o klawiaturze. Naprawdę trudno o lepszą rekomendację.

Corsair K83 Wireless broni się tym, że działa. Dokładnie tak, jak oczekiwałby tego wymagający użytkownik. Cyk i steruję telewizorem. Cyk i mam kontrolę nad iPadem. Cyk i zatrzymuję odtwarzacz Netfliksa na smartfonie dziewczyny, która nie ma pojęcia, co się dzieje. Takie proste. Takie oczywiste. A jednak mało która kanapowa klawiatura potrafi działać z aż trzema urządzeniami jednocześnie, do tego bez kabli. Miałem w rękach kilka multimedialnych klawiszy. Corsair stworzył jedne z niewielu, która mają prawo bytu.

Corsair K83 Wireless to nie tylko klawisze, ale również gładzik oraz analog

Dobra klawiatura multimedialna musi wychodzić daleko poza schemat i układ przycisków narzucony przez Windows. Wszakże blokiem alfanumerycznym nie będę w stanie nawigować tabletem z iOS ani nawet aplikacją YouTube na smartTV. Klawisze są dobre do wpisywania haseł wyszukiwania, ale na tym ich wszechstronne, multimedialne zastosowanie zazwyczaj się kończy. Stąd konieczność dodania gładzika oraz analoga.

Jestem bardzo zadowolony zwłaszcza z analogowego grzybka. Za jego pomocą nawiguję w aplikacjach, jak gdybym posługiwał się dżojstikiem albo kontrolerem konsoli. Analog spisuje się na smartTV, ale także na tablecie oraz smartfonie. Do tego jest wciskany do środka, symulując polecenie wyboru/kliku. Chociaż Korsarze nie są specjalistami w tworzeniu tego typu części, grzybek wyszedł im naprawdę dobrze. Jest precyzyjny, przyjemnie szeroki i przyjemnie wklęsły. Bardzo szybko odkryłem, że analog świetnie spisuje się także w edytorach tekstowych, jako narzędzie do stawiania znacznika.

Niestety, nie mogę napisać podobnych peanów na temat gładzika. Panel dotykowy obsługuje gesty do czterech palców jednocześnie, co jest imponujące. Problem polega na tym, że mało kiedy wykorzystacie te dobrodziejstwa. Gładzik współpracuje bowiem z częścią aplikacji mobilnych, a z częścią już nie. W niektórych programach przyciski LPM oraz PPM działają odpowiednio. W innych nie działają w ogóle. Ruletka. Do tego początkowa czułość gładzika wydaje mi się zbyt niska, a czułość końcowa wsparta silną akceleracją – zbyt wysoka.

Jestem za to jak zwykle zakochany w metalowej, chropowatej rolce volume będącej znakiem rozpoznawczym Korsarzy. No po prostu kocham. Po prostu uwielbiam. Bardzo, bardzo szkoda, że z jakiegoś powodu ten element nie dogaduje się z moją grajbelką podłączoną do telewizora.

Szeroka lista współpracujących urządzeń tworzy MAAAASĘ komplikacji

Corsair K83 Wireless zadziała na TV z Tizenem (Samsung) oraz Android TV. Klawiatura porozumie się ze smartfonami oraz tabletami działający pod kontrolą systemów iOS oraz Android. Gadżet dogada się z Apple TV, Windows 10, macOS oraz Fire TV. Sporo tego. Niestety, szeroka lista kompatybilności połączona z odmiennością każdej docelowej platformy sprawia, że klawiatura zawsze działa trochę inaczej. Albo nie działa prawie w ogóle.

Przykładowo, na smartTV Samsunga nie działa rolka głośności, a także klawisz wywoływania menu Home. Na macOS nie działają z kolei przyciski PPM i LPM znajdujące się pod gładzikiem, co uważam za skandal. Na iOS nie mogę potwierdzać wyboru wciśnięciem analoga, chociaż tym samym analogiem nawiguję w całym systemie. Paradoksalnie najmniej problemów sprawiał mi chyba Android.

Na zielonym robocie odpaliłem nawet Minecrafta. Grałem wyłącznie przy użyciu K83 i była to bardzo miła, przyjemna zabawa. Potem spróbowałem swoich sił z Imperator: Rome na MacBooku Pro i nie było już tak przyjemnie. Co zabawne, ten sam Imperator: Rome na Windows 10 nie miał problemów ze zrozumieniem przycisków LPM i PPM. Stąd moja rada – jeśli szukacie jakiejś kanapowej klawiatury do gier, Corsair K83 Wireless będzie znośne, o ile ograniczycie się WYŁĄCZNIE do Windows 10. Za resztę systemów nie chcę ręczyć.

Multimedialność multimedialnością, ale K83 Wireless to po prostu świetna klawiatura

Corsair to aktualnie najlepszy producent klawiatur na świecie. Jego mistrzowskie mechaniki są klasą samą w sobie, ale amerykańska firma ma również wiele do powiedzenia w obszarze niskoprofilowców. K83 to nożycowa klawiatura membranowa o przyjemnych klawiszach. Pomimo kompaktowych wymiarów urządzenia klawisze wydają się bardzo szerokie. Do tego są świetnie wyprofilowane. Opuszki aż się w nich zapadają, minimalizując zagrożenie literówek. Sprzężenie zwrotne jest delikatne, ale bardzo satysfakcjonujące. Bardzo fancy.

Chociaż Corsair twierdzi w swoim przekazie reklamowym inaczej, K83 Wireless to bardziej klawiatura do pisania niż do grania. Dłonie świetnie przystosowują się do tego urządzenia. Kilkugodzinne stukanie w pakiecie biurowym jest znośne, a pisanie szybkie i przyjemne. Cały ten tekst powstał na recenzowanej klawiaturze i życzyłbym sobie, aby każda niskoprofilowa konkurencja oferowała sprzęt w podobnej jakości.

Niestety, tak egzotyczny produkt posiada również kilka niedoskonałości. Brakuje mi zwłaszcza dedykowanego klawisza Detete. Warto również zwrócić uwagę na bardzo małe klawisze strzałek nawigacyjnych. Dziwi również brak wysuwanych podpórek. Albo piszesz na płasko, albo wcale. Nie ma alternatywy. Warto też dodać, że makra i skróty zapisane w dedykowanym programie iCUE przenoszą się po WiFi i po kablu, ale już nie pasmami Bluetooth 4.2. Dziwne.

Jeśli musisz kupić salonową klawiaturę multimedialną, zastanów się dwa razy

Corsair K83 Wireless to jedno z najlepszych, o ile nie najlepsze rozwiązanie tego typu. Jednak żadna, absolutnie żadna klawiatura salonowa nie jest idealna. Zbyt wiele systemów. Zbyt wiele platform. Zbyt duża różnorodność. Jeszcze nikomu nie udało się połączyć tego w jedną, zunifikowaną i sprawnie działającą całość. Chociaż trzeba przyznać, że dzięki gładzikowi oraz analogowi Korsarze jest już naprawdę blisko tego celu.

Największe zalety:

  • Działa bezprzewodowo z aż trzema urządzeniami jednocześnie
  • Dogaduje się z Windowsem, macOS, iOS, Androidem, Fire TV, Nvidia Shield
  • Dobra niskoprofilowa klawiatura membranowa
  • Analog spisuje się lepiej niż sądziłem

Największe wady:

  • Rozczarowujący panel dotykowy
  • Gdzie mój delete?
  • Z każdym urządzeniem działa trochę inaczej
  • Niemal niewykorzystany LPM i PPM

Corsair K83 Wireless nie jest idealną klawiaturą multimedialną, bo taka nie istnieje. Jest za to jedną z niewielu klawiatur salonowych, które mają sens i można na nich względnie polegać. Jednoczesna łączność bezprzewodowa z trzema urządzeniami to prawdziwa petarda, a nawigacja dżojstikiem zdaje egzamin. Jeśli naprawdę, naprawdę musicie mieć klawiaturę salonową, to jest wasz najlepszy wybór.

No i nie zapominajmy, że K83 Wireless to po prostu bardzo dobra klawiatura niskoprofilowa.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji