Nietypowy pasażer na gapę. W Świnoujściu wykryto przypadek cholery

News/Nauka 11.06.2019
Nietypowy pasażer na gapę. W Świnoujściu wykryto przypadek cholery

Nietypowy pasażer na gapę. W Świnoujściu wykryto przypadek cholery

Tak, w Polsce zanotowano pojedynczy przypadek cholery. Nie, nie jest to żaden powód do paniki. Choroba została wykryta dostatecznie wcześnie, a pacjent przebywa obecnie w izolacji.

Jak udało się ustalić serwisowi RMF FM, chory na cholerę to pochodzący z Indii mężczyzna, który był członkiem załogi morskiego holownika. Jak na razie nie udało się dowiedzieć, gdzie zetknął się z bakteriami cholery. Mogło zdarzyć się to jeszcze w Indiach lub podczas pracy na holowniku, który pływał pod maltańską banderą.

Choroba została wykryta przez lekarzy w Świnoujściu, gdzie doszło do zmiany załogi holownika. Podczas rutynowego badania, u jednego z powracających na ląd członków zaszło podejrzenie, że przebywa on wczesne stadium cholery. Dokładniejsze testy w szpitalu potwierdziły te podejrzenia.

Główny Inspektorat Sanitarny zapewnia, że mężczyznę udało się odizolować na czas i nie ma żadnego ryzyka wybuchu epidemii cholery w Świnoujściu. Mężczyzna został dializowany i jest w trakcie leczenia. Reszta załogi została dokładnie przebadana, a sam statek poddany dezynfekcji i kwarantannie.

Niewykryty przypadek cholery mógł zamienić się w lokalną epidemię.

Cholera to choroba układu pokarmowego, która wywoływana jest przez bakterie szczepu przecinkowca cholery. Te drobnoustroje przedostają się do organizmu człowieka razem z jedzeniem lub wodą (dlatego lekarze tak często przypominają nam o higienie) i tak zaczyna się choroba.

Cholera ma dość ostry przebieg, podczas którego najbardziej charakterystycznymi objawami są bóle brzucha i wymioty. Ciekawostką jest, że wraz z rozwojem choroby, zmianom ulega barwa głosu chorego. Do tego jego skóra staje się pomarszczona. Mniej więcej połowa nieleczonych przypadków cholery kończy się śmiercią chorego. Leczenie polega na podawaniu antybiotyków oraz uzupełnianiu elektrolitów u pacjenta.

Ze względu na charakter leczenia i samej choroby, cholera swoje największe żniwo zbiera w słabo rozwiniętych rejonach Azji i Afryki. Z ostatnią, poważną pandemią mieliśmy do czynienia w 2010 r. na Haiti, gdzie na skutek zniszczeń wywołanych przez trzęsienie ziemi i powódź, warunki sanitarne pozostawiały wiele do życzenia. Cholera zabiła wtedy 135 osób.

Na szczęście w Polsce taki scenariusz nam nie grozi. Miło dowiedzieć się też, że nasz Główny Inspektorat Sanitarny bardzo sprawnie radzi sobie z wykrywaniem takich egzotycznych chorób i jest przygotowany na ich leczenie. Na razie możemy spać spokojnie.

Dołącz do dyskusji