Chcieli stworzyć „małą i piękną firmę”. Po 30 latach Asus jest gigantem, który nie boi się innowacji

Chcieli stworzyć „małą i piękną firmę”. Po 30 latach Asus jest gigantem, który nie boi się innowacji

Chcieli stworzyć „małą i piękną firmę”. Po 30 latach Asus jest gigantem, który nie boi się innowacji

Wiecie, co oznacza nazwa Asus? To ostatnie litery słowa „Pegasus”, czyli Pegaza – mitologicznego, skrzydlatego konia, symbolizującego kreatywne natchnienie.

Niewiele osób wie również, że czterej założycieli firmy – T.H. Tung, Ted Hsu, Wayne Hsieh i M.T. Liao skrócili nazwę mitycznego konia do jego ostatnich czterech liter, by… znaleźć się jak najwyżej w książce telefonicznej. Choć być może jest to tylko miejska legenda.

Legendą nie jest jednak fakt, iż czterej panowie w 1989 r. porzucili dotychczasową pracę i w małej kawiarni w Tajpej marzyli o stworzeniu „małej i pięknej firmy”.

Ta „mała i piękna firma” jest dziś prawdziwym olbrzymem na rynku elektroniki użytkowej. Produkty Asusa rozchodzą się w milionach egzemplarzy na całym świecie, a na każdym kroku firma udowadnia, że sukces komercyjny nie przyćmił pierwotnej wizji o stworzeniu marki, której każdy kolejny produkt wynosi ją na „nowe szczyty jakości i innowacyjności”.

Na przestrzeni 30 lat swojej historii Asus udowodnił po wielokroć, że nie boi się ryzykować i stoi wierny swojemu motto: in search of incredible. Co więcej, cytując amerykańskich guru biznesowych, za każdym „jak?” stało „po co?”. Każdy innowacyjny produkt, jaki wyszedł z rąk inżynierów firmy, powstał w odpowiedzi na zaspokojenie potrzeb użytkowników. Nawet jeśli były to produkty niszowe, które nie powstały po to, by zyskać komercyjną popularność, ich geneza zawsze miała miejsce na styku specyficznych potrzeb pewnej grupy konsumentów oraz unikalnych i nieco… szalonych koncepcji twórców.

„Unikalny i nieco szalony” doskonale oddaje ducha Asusa na przestrzeni ostatnich 30 lat.

Asus to taka firma-paradoks. Z jednej strony wprowadza na rynek dość konserwatywne produkty: smartfony o klasycznych bryłach i niedrogie komputery osobiste, które przemówią do statystycznego konsumenta.

Z drugiej jednak strony co i rusz prezentuje produkt kompletnie oderwany od rzeczywistości, w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kto uważnie śledzi naszą relację z targów Computex 2019, ten widział chociażby nowy laptop Asus ZenBook Pro Duo, z dodatkowym ekranem między głównym wyświetlaczem a klawiaturą. A to przecież nie pierwszy przykład asusowego „szaleństwa”.

Przeglądając oś czasu firmy znajdziemy mnóstwo produktów dziwnych, innowacyjnych, może nawet szalonych. Mnóstwo „pierwszych na świecie” koncepcji. Niektóre z nich przetrwały próbę czasu, inne odpadły w starciu z rzeczywistością.

Nie było jednak w historii firmy roku, w którym nie pokazałaby czegoś, na co żaden rywal by się nie poważył i nieustannie popychając cały rynek do przodu, prezentując coraz to śmielsze i śmielsze rozwiązania. Jak choćby pokazany na początku tego roku ROG Mothership, szalony komputer 2w1 dla graczy, który co prawda nie ma cienia szansy na masowy sukces komercyjny, ale wysyła w świat jasny przekaz: nie boimy się prób zrewolucjonizowania rynku.

Wszystko zaczęło się od płyty głównej.

Asus nie rozpoczął podboju rynku od laptopów czy telefonów, które może kojarzyć przeciętny konsument, lecz od hardware’u PC – rynku, na którym do dziś jest jednym z najpotężniejszych graczy.

Zaledwie 8 miesięcy od dnia założenia firmy, światło dzienne ujrzały jej pierwsze produkty: płyty główne Cache 386/33 oraz ISA 486/25, dedykowane do komputerów osobistych IBM i ALR.

Laptopy, z których firma jest dziś głównie znana, dołączyły do portfolio Asusa w 1997 r., kiedy to światło dzienne ujrzał model P6300. Od tamtej pory na rynku ukazały się setki iteracji komputerów tajwańskiego giganta, wstrząsając rynkiem.

Mówi się, że to MacBook Air zrewolucjonizował świat laptopów. To jednak niepełny obraz rewolucji.

W tym samym roku, w którym Steve Jobs pokazał światu cienkiego, lekkiego, innowacyjnego i… abstrakcyjnie drogiego MacBooka Air, po drugiej stronie globu Asus zaprezentował zupełnie inne podejście do mobilności.

Może nie tak cienkie i piękne, jak aluminiowy MacBook, ale za to przystępne cenowo. Mowa oczywiście o Eee PC.

Polski oddział firmy oficjalnie tłumaczył tę nazwę jako Edukacja, (R)ewolucja, Emocje. Co do emocji można wchodzić w polemikę, ale na pewno nie można zaprzeczyć, że to właśnie Eee PC zapoczątkowały prawdziwą rewolucję w edukacji i mobilnej pracy, jednocześnie dając początek prawdziwemu zalewowi tzw. netbooków – niezbyt wydajnych, ale za to szalenie mobilnych komputerów osobistych, które zdominowały segment komputerów przenośnych aż do początków drugiej dekady XXI wieku.

Wtedy na rynku pojawiły się ultrabooki.

O ile netbooki zaspokajały potrzebę taniego i mobilnego urządzenia do pracy, tak bezsprzecznie brakowało im dwóch rzeczy: wydajności i urody.

Asus odpowiedział na tę potrzebę w 2011 r., dając początek nowej marce – ZenBook.

ZenBook UX21E był jednym z pierwszych produktów wyprodukowanych przez partnera Microsoftu, który mógł w rzeczywisty sposób rywalizować z MacBookiem Air, jednocześnie znacząco podkopując go cenowo.

Do dziś ZenBooki pozostają jednymi z najlepszych mobilnych komputerów osobistych, oferując znakomity stosunek ceny do jakości, mobilności i wydajności. Z każdą kolejną generacją Asus udoskonalał swoje ultrabooki i tak komputery, które zaczynały jako odpowiedź na MacBooka Air, dawno już przestały oglądać się na działania Apple’a i po prostu dostarczają konsumentom to, co najbardziej potrzebne: znakomite narzędzie pracy w pięknym opakowaniu i przystępnej cenie.

Jednocześnie z premierą pierwszego ZenBooka i wejściu w konserwatywną wówczas kategorię ultrabooków, Asus pokazał coś zupełnie nie z tej ziemi – pierwszy na świecie mobilny komputer typu 2w1: Asus Eee Pad Transformer.

Poza kategorią ultramobilnych urządzeń Asus również nie pozostawał bierny.

Dziś patrzymy z podziwem na imponującego Asusa ZenBook Pro Duo z podwójnym ekranem, ale droga to jego powstania zaczęła się tak naprawdę ponad dekadę temu, kiedy Asus po raz pierwszy zastosował innowacyjny gładzik – wystarczyło dotknąć przełącznika, by na płytce dotykowej laptopa pojawiły się cyfry. Ten sam patent powrócił rok temu w postaci NumberPada, który pozwolił Asusowi z jednej strony zredukować nadmiar obudowy w nowych ultrabookach ZenBook, jednocześnie zachowując funkcjonalność używanego przez wielu konsumentów bloku numerycznego.

Koncepcja podwójnego zastosowania dla gładzika poszła jednak o krok dalej, gdy Asus zaprezentował w modelu ZenBook Pro płytkę dotykową, która w istocie jest dodatkowym wyświetlaczem. Asus ScreenPad pozwala na wykorzystanie drugiego ekranu w pracy i rozrywce, np. wyświetlając wideo z YouTube’a na gładziku, albo umieszczając na nim pomocnicze informacje, przydatne w pracy nad dokumentem. Nie zabrakło w nim też innych funkcji, choćby wbudowanego kalkulatora czy kontrolera multimediów. Wszystko po to, by wycisnąć jak najwięcej z ograniczonej przestrzeni niewielkiego ultrabooka.

Asus UX480 - screenpad

Asus nie przespał też mobilnej rewolucji.

Od 2003 r., kiedy firma pokazała swój pierwszy telefon, Asus stopniowo umacniał swoją pozycję na rynku mobilnym. W erze smartfonów tworzył urządzenia pracujące zarówno pod kontrolą Windows Phone’a jak i Androida, nie bojąc się przy tym eksperymentować z formami, czego doskonałym przykładem może być zaprezentowana w 2011 r. seria urządzeń Asus PadFone: smartfon z 4,3-calowym wyświetlaczem, który można było zadokować w tablecie z ekranem o przekątnej 10,1”. Dwa lata później Asus poszedł o krok dalej i pokazał urządzenie 3w1: Asus TranformerBook Trio. Były to naprawdę szalone koncepcje, które… miały zaskakująco dużo sensu. Zamiast trzech osobnych urządzeń: jedno.

Historia pokazała, że choć forma, w jakiej próbował rozwiązać ten problem Asus się nie przyjęła, tak koncepcja wykorzystywania smartfona jako komputera była jak najbardziej słuszna; czyż nie z takiego samego założenia wyszli twórcy trybu desktopowego w smartfonach z Windows 10 Mobile, albo Samsung ze swoim DeX-em? Ba, nawet Google pracuje dziś nad desktopową wersją Androida, która pozwoli zmienić telefon w komputer stacjonarny.

Inne rozwiązanie, ten sam problem. Który to właśnie Asus jako pierwszy próbował rozwiązać.

Prawdziwą siłą w świecie mobilnym Asus stał się jednak dopiero w 2014 r., kiedy to zadebiutowała marka ZenFone, a wraz z nią pierwsze modele: ZenFone 6, ZenFone 5 oraz ZenFone 4, z miejsca zdobywając serca konsumentów na całym świecie znakomitym stosunkiem ceny do jakości.

asus zenfone max pro m2

ZenFone’y wciąż zyskują popularność, a choćby ostatnia premiera nowego Asusa ZenFone 6 pokazuje, że nawet na konserwatywnym rynku smartfonów firmę wciąż stać na innowacyjne i nieszablonowe rozwiązania – takie jak nietypowa, obracana kamera, będąca jednocześnie aparatem głównym, jak i aparatem do selfie.

Od 2006 r. Asus podbija serca graczy.

Wtedy to bowiem Asus powołał do życia uwielbianą dziś przez graczy na całym świecie markę ROG – Republic of Gamers. Dziś marka obejmuje wszystko: od komponentów PC, poprzez komputery, laptopy, monitory, kontrolery aż po telefon. Wtedy jednak wystartowała jako przyczółek dla podzespołów komputerowych dedykowanych graczom, pokazując światu pierwszą płytę główną zaprojektowaną z myślą o overclockingu: ROG Crosshair.


Pierwszy komputer spod znaku ROG ujrzał światło dzienne w 2011 r. Był to desktop ROG CG8565, do którego wkrótce dołączyły pierwsze słuchawki, karta dźwiękowa oraz płyta główna sterowana z poziomu aplikacji mobilnej na smartfonie. Od tamtej pory marka ROG ustawicznie rośnie w siłę, a dziś jest jedną z najbardziej, jeśli nie najbardziej rozpoznawalną gamingową marką wśród #PCMasterRace, przodując nie tylko w kategorii stacjonarnego sprzętu dla graczy, ale także w sprzęcie mobilnym – laptopy z serii Zephyrus to urządzenia o znakomitym stosunku wydajności do smukłości obudowy, a przenośne monstra pokroju ROG Mothership zapewniają wydajność komputera stacjonarnego w relatywnie mobilnej konstrukcji.

Asus ROG Phone z TwinDock

Przez 30 lat Asus stał się marką dla każdego.

Firma, która zaczynała jako skromny producent płyt głównych, dziś ma w swoim portfolio produkt dla każdego użytkownika. I tak jak zazwyczaj mówimy, że „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”, tak Asus na każdym polu zdaje się wygrywać.

Gracze mają markę Republic of Gamers, a w niej jedne z lepszych laptopów na rynku, komponenty PC, monitory i świetne akcesoria.

Profesjonaliści mają do dyspozycji znakomite ZenBooki, od potężnych ZenBooków Pro, rywalizujących z MacBookami Pro, po smukłe i lekkie ultrabooki. Do tego Asus produkuje jedne z najlepszych profesjonalnych monitorów na świecie, szczególnie w tej klasie cenowej.

Przeciętny konsument może wybierać w morzu laptopów i komputerów stacjonarnych firmy, dokładając do tego niedrogi, ale nadal bardzo dobry monitor i komplet akcesoriów.

Fan technologii mobilnych może wybierać między udanymi smartfonami firmy: od najtańszego ZenFone’a Max, po potężny ROG Phone wraz z jego dedykowanymi akcesoriami.

I przy całej tej dywersyfikacji portfolio Asus niezmiennie od 30 lat udowadnia, że nie boi się innowacji na żadnym polu. Niezależnie od tego, której sekcji produktowej się przyjrzymy, znajdziemy w niej zarówno zachowawcze produkty dla przeciętnego konsumenta, jak i szalone koncepcje, które przemówią do najbardziej geekowskich serc.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

30 lat pięknej historii

Gdy czterej inżynierowie w 1989 r. siedzieli w kawiarni, snując marzenia o przyszłości swojej firmy, pewnie nie przewidzieli niespotykanej skali, do jakiej rozrośnie się ich biznes.

Mogą sobie jednak pogratulować. Może stworzenie „małej” firmy nie do końca im wyszło, ale nawet przy tak ogromnej skali nie sposób zaprzeczyć, że na pewno udało się im stworzyć coś pięknego.

*Materiał powstał we współpracy z marką Asus

Dołącz do dyskusji