Nie ma odwrotu od 4K i HDR

Lokowanie produktu/RTV 19.06.2019
Nie ma odwrotu od 4K i HDR

Nie ma odwrotu od 4K i HDR

Kiedy daną technologię telewizyjną można uznać za dojrzałą i mainstreamową? Wtedy, gdy nawet najbardziej konserwatywne wytwórnie filmowe zaczną ją stosować. A dziś w 4K rejestrowane są nawet produkcje polskich stacji telewizyjnych.

Pod koniec ubiegłego roku Samsung dokonał przełomu na rynku telewizji. Jako pierwszy wprowadził do masowej dystrybucji telewizor z linii QLED, którego matryca wyświetla obraz w natywnej rozdzielczości 8K. Jestem jednak przekonany, że sami przedstawiciele producenta tego imponującego urządzenia zachwalają je przed klientami jako sprzęt gotowy na przyszłość. Który dziś zgrabnie masteruje obraz 4K do jakości najbliższej do 8K, ale – nie oszukujmy się – natywnych treści w 8K na razie nie ma. Nie licząc egzotycznych wyjątków.

Wiele osób nadal podobnie ocenia format 4K i po części nawet się temu nie dziwię. W polskim eterze nadal dominuje format HD i jeżeli będziemy oceniać dojrzałość nowszego standardu przez pryzmat naziemnej telewizji, to rzeczywiście może się wydawać, że 4K to dopiero przyszłość. Wystarczy jednak, że przejdziemy do świata cyfrowego, do aplikacji VOD, a sytuacja zmieni się diametralnie. Zanim wyjaśnię, warto zrozumieć, dlaczego właściwie to całe 4K jest takie ważne.

Czym właściwie jest to całe 4K, HDR i UHD?

4K to określenie rozdzielczości obrazu. A więc jest to parametr opisujący, z ilu punktów świetlnych ów obraz się składa. Im więcej punktów (pikseli) wyświetla matryca, tym obraz jest bogatszy w szczegóły. 4K to w przypadku świata telewizorów 3840 pikseli w poziomie i 2160 w pionie. Dla porównania, Full HD (1080p) przewiduje 1920 pikseli w poziomie i 1080 w pionie. Różnica w szczegółowości jest więc ogromna.

4K HDR UHD
4K to wielokrotnie więcej informacji o obrazie od Full HD

Będzie na dodatek tym bardziej widoczna, jeżeli zdecydujemy się na telewizor o wyższej przekątnej. Im większy obraz przed oczyma – za sprawą większego telewizora czy oglądania go z bliższej odległości – tym wyraźniejsze są jego elementy składowe, a więc piksele. Może się okazać, że nasz poprzedni 49-calowy telewizor HD nam w zupełności wystarczał, a tymczasem w nowocześniejszym i droższym 65-calowcu Full HD… zaczniemy dostrzegać poszczególne piksele, psujące przyjemność z oglądania danych treści.

4K to najchętniej podawany niemal przez wszystkich parametr obrazu. To jednak nie koniec nowości związanych z telewizją nowej generacji, w formacie określanym skrótem UHD (Ultra High Definition). Twórcy treści coraz chętniej wykorzystują również technologię HDR, która stała się możliwa za sprawą nowości technicznych w nowoczesnych telewizorach. Dla przykładu, Samsung QLED Q90R to najjaśniejszy na rynku telewizor, oferując szczytową jasność na poziomie 2000 nitów. Gdy telewizory HDR pojawiały się w pierwszych domach, te klasyczne modele oferowały 100-nitowe panele. Jednak zamiast oślepiać widza, twórcy treści zdecydowali się wykorzystać nowoczesne matryce w bardziej kreatywny sposób.

HDR jest potencjalnie jeszcze istotniejszą nowością od 4K.

Samsung QLED
HDR to znacznie bardziej realistyczny obraz. Powyższa ilustracja to jednak symulacja na potrzeby urządzeń, na których czytacie ten tekst i które nie są telewizorami HDR. W rzeczywistości różnice są jeszcze bardziej zauważalne.

4K opisuje szczegółowość obrazu, tymczasem HDR (High Dynamic Range) przenosi niemal wszystkie pozostałe postrzegalne parametry obrazu na zupełnie nowy poziom. Filmowcy czy nadawcy telewizyjni mogą na nowoczesnych telewizorach regulować ich jasność pod swoje potrzeby. Telewizor HDR jest w stanie zaoferować głębsze czernie i jaśniejsze biele i, co pośrednio z tego wynika, szerszą paletę odcieni barwnych. Poprawnie zrealizowany obraz HDR jest nieporównywalnie bardziej realistyczny od klasycznego SDR (Standard Dynamic Range).

HDR w sprzęcie konsumenckim pojawił się nieco później niż 4K i jest nieco trudniejszy w realizacji. Dlatego też liczba treści w 4K jest nieco większa od tych dostępnych zarówno w 4K, jak i HDR. I tu docieramy do rozprawienia się z największym mitem krążącym wokół UHD: że to nadal niepotrzebna nowinka, rynkowe kuriozum. Otóż nie. I to od dawna.

4K i HDR to w zasadzie już obowiązujący standard.

Nie tylko dlatego, że większość aktualnie sprzedawanych telewizorów oferuje rozdzielczość UHD, a przede wszystkim za sprawą dostawców treści. Czołowe międzynarodowe wytwórnie już wręcz nie produkują treści w HD i SDR. Dwóch wiodących dostawców – Netflix i Prime Video – przez ostatnie 12 miesięcy nie wydały ani jednego autorskiego filmu czy serialu, który nie byłby zarejestrowany w wysokiej rozdzielczości 4K i poszerzonym zakresem tonalnym HDR. A obie przytoczone tu wytwórnie wydają miesięcznie po kilka, kilkanaście pozycji.

4K HDR UHD
Wszystkie autorskie produkcje Netfliksa są realizowane w UHD.

Nie inaczej jest na rynku nośników fizycznych. Na polskim rynku sytuacja wygląda nieco gorzej niż na zachodzie i nadal z pewnych względów niektórzy dystrybutorzy nie wprowadzają do Polski nośników Blu-ray UHD. To jednak nasz lokalny problem, na dodatek dość ograniczony. Znaczna większość wysokobudżetowych produkcji jest dostępnych na fizycznym nośniku w 4K i HDR, w polskich sklepach i z polską wersją językową.

4K HDR UHD
Sztandarowe produkcje TVN-u są już dostępne na Playerze w 4K.

Nawet rodzimi dostawcy treści już eksplorują świat UHD. Powyżej widzicie zrzut ekranowy z aplikacji Player, a więc usługi VoD właściciela TVN-u. Sztandarowe produkcje tej stacji, w tym Chyłka – Zaginięcie, Diagnoza czy Odwróceni są rejestrowane i oferowane w 4K.

Najgorzej sytuacja wygląda w kwestii tradycyjnej, ramówkowej telewizji. Tu faktycznie 4K i HDR nadal należą do mniejszości treści. Ale to nie tak, że zupełnie ich nie ma czy jest ich mało. Kibice docenią transmisje w 4K z kanału Eleven Sports. Coraz więcej programów autorskich w wysokiej rozdzielczości realizuje też Canal+. Obejrzenie transmisji z meczu Bundesligi w tak dużej szczegółowości i z tak realistycznymi barwami to doświadczenie, po którym trudno i smutno wrócić do tradycyjnej telewizji. Ofertę – skromną, ale i tak atrakcyjną – dla posiadaczy telewizorów 4K ma również sieć kablowa Vectra, a na ten rok swoją odpowiedź szykuje UPC Polska.

4K HDR UHD
Nawet polska liga jest już transmitowana w nowoczesnym standardzie.

Również w świecie gier wideo UHD jest już standardem. Gry w HDR, których nie brakuje, pojawiają się na wszystkich odmianach dostępnych w sklepach konsol Xbox One i PlayStation 4, a gry w 4K są dostępne na PlayStation 4 Pro i Xbox One X. Nawet filmiki na YouTube bywają już w tym formacie, bo relatywnie niedrogie telefony komórkowe potrafią nagrywać wideo w najwyższej rozdzielczości i z poszerzonym zakresem tonalnym.

Treści nie brakuje, sprzętu też. Jeżeli nie dołączyłeś jeszcze do świata UHD, nie ma się nad czym zastanawiać.

Jeżeli dotarliście do końca tego tekstu, to zakładam, że jakość obrazu w waszym telewizorze nie jest wam obojętna. Zakładam więc, że jesteście potencjalnie przygotowani na wydatek finansowy na nowy telewizor, prawdopodobnie zastanawiacie się, czy warto. Ja mogę krótko i pewnie odpowiedzieć: zdecydowanie tak.

Zwłaszcza że nie musi to być ogromne obciążenie dla naszych finansów. Wspomniany wyżej piękny i jasny QLED Q90R – sztandarowy model w ofercie Samsunga – to wydatek już nawet poniżej 10 tys. za najmniejszą, 55-calową wersję. Obejrzenie na tym sprzęcie netfliksowej superprodukcji Nasza planeta to zapierające dech w piersiach przeżycie. Tym niemniej oferujący bardzo przyzwoite, wystarczające dla większości z nas parametry obrazu Samsung QLED Q60 UHD to już wydatek nawet nieco ponad 4000 zł za 55-calowy telewizor. Całkiem znośny – i nadal z 4K i HDR – telewizor z serii RU7100 to wydatek około 2 tys. zł o takiej samej przekątnej obrazu. Podane ceny wziąłem z porównywarki Ceneo.

Samsung QLED 2019 4K

To oznacza, że nawet w niskiej półce cenowej obsługa 4K i HDR jest już standardem. Treści w tych formatach produkują niemal wszyscy i są one oferowane w niemal każdej formie: na nośnikach fizycznych, w usługach VoD, a nawet w polskich telewizjach i kablówkach. Różnica w obrazie jest widoczna gołym okiem, a doceni ją nawet osoba, która nie jest entuzjastą szeroko pojętego kina domowego.

Z tego wszystkiego wynika, że jedyne, co może cię jeszcze blokować przed przesiadką do 4K i HDR, to finanse – co akurat jest zrozumiałe i nie wymaga tłumaczenia. Przed przejściem do Ultra High Definition nie ma jednak ucieczki, to już rynkowy standard. Sprzęt jest, treści są. Tylko niektórych z was jeszcze z nami brak.

* Tekst powstał przy współpracy z marką Samsung.

Dołącz do dyskusji