YouTube zaczyna zjadać swój własny abstraogon, a ja mam jeszcze płacić za Premium?

Felieton/Media 14.05.2019
YouTube zaczyna zjadać swój własny abstraogon, a ja mam jeszcze płacić za Premium?

YouTube zaczyna zjadać swój własny abstraogon, a ja mam jeszcze płacić za Premium?

Złapałem się ostatnio na tym, że od ponad pół roku nie korzystam z YouTube’a. 

Oczywiście zdefiniujmy sobie „korzystanie”. Praktycznie nie da się nie korzystać z YouTube’a w dzisiejszych czasach. Oczywiście zaraz jakiś Szanowny Czytelnik napisze „Ależ da się, panie Kralka, a moja Nokia 3310 jest tego najlepszym dowodem”. Ale tak ogólnie YouTube kompletnie wyciąć się z naszego życia nie da.

Bo nagle komuś będziemy chcieli pokazać jakąś fajną piosenkę. Większość popularnych marek uploaduje tam swoje priorytetowe treści, na przykład jakiś trailer Gry o Tron. A Tomasz Sekielski z bratem wybierze YouTube’a za swój kanał dystrybucji głośnego filmu o pedofilach, który nawet zainspirował mnie do mocnego felietonu pt. „Polski Kościół katolicki powinien zostać zniszczony. Tak nam dopomóż Bóg”.

Ale tak ogólnie, to z YouTube nie korzystam w takim sensie w jakim na co dzień korzysta masa ludzi, a i mnie się zdarzało w przeszłości. Nie śledzę życia youtuberów, nie oglądam wypraw Krzysztofa Gonciarza, archiwum gier Arhn.eu, jak ktoś biega po mieście przebrany za kolejne potwory, uczy mnie, jak zrobić sernik, a także odkrywa żydowski spisek dziejów.

Może to dlatego, że w międzyczasie pękła trzydziestka, a może zwykłe zmęczenie materiału, gdy nie jestem już w stanie przyjąć kolejnej dawki ludzi nierzadko mówiących 30 sekund treści przez 20 minut (i pamiętajcie koniecznie, żeby dać łapkę w górę i kliknąć subskrybuj). Mam już YouTube’a i jego twórców po dziurki w nosie. Większość dawno nie ma nic ciekawego do powiedzenia, z kolei ci ciekawsi w formie jakby zaczynają już zjadać swój własny abstraogon wypuszczając kolejne maszynki do sprzedawania reklam kompletnie pozbawione duszy. Nie, nie korzystam już z YouTube’a.

Ale to tylko ja. Statystyki wskazują, że wcale nie jest z tym YouTube’em i jego twórcami tak źle.

Przeglądam więc artykuły moich redakcyjnych kolegów na temat YouTube Premium i zaczynam się zastanawiać „ale dlaczego?”. Nie widzę powodu, dla którego YouTube, aktualnie kompletnie dla mnie odarty z youtuberów, byłby atrakcyjny na tyle, by do puli z Netfliksem, Spotify, HBO GO czy Amazonem Prime dorzucać kolejny abonament. W tej lidze abonamentów YouTube wypada – przynajmniej dla mnie – zdecydowanie najmniej konkurencyjnie.

Gdyby nie istniało Spotify… Sytuacja zmieniłaby się diametralnie. A tak? Nawet to odtwarzanie w tle nie robi już efektu wow.

Dołącz do dyskusji