Codzienny plecak z miejscem na aparat to świetny pomysł, ale wymaga dopracowania. Thule EnRoute Camera Backpack – recenzja

Recenzja/Technologie 09.05.2019
Codzienny plecak z miejscem na aparat to świetny pomysł, ale wymaga dopracowania. Thule EnRoute Camera Backpack – recenzja

Codzienny plecak z miejscem na aparat to świetny pomysł, ale wymaga dopracowania. Thule EnRoute Camera Backpack – recenzja

Wszyscy robią zdjęcia. Z takiego założenia musieli wyjść projektanci Thule, tworząc nowe plecaki z serii EnRoute Camera Backpack, w których oprócz miejsca na codzienne rzeczy znalazło się też miejsce na aparat.

Koncepcja plecaków Thule EnRoute Camera Backpack jest jak najbardziej słuszna. Pomimo tego, że więcej osób fotografuje dziś smartfonem a rynek aparatów fotograficznych ustawicznie się kurczy, wzrosła liczba osób, które każdego dnia noszą ze sobą pełnoprawny aparat, by robić zdjęcia jak najwyższej jakości.

Instagramerzy, YouTuberzy, kreatywni profesjonaliści czy po prostu amatorzy, dla których zdjęcia zrobione smartfonem nie są wystarczające – ci ludzie nie rozstają się z aparatem. I mają problem, bo w przypadku większości plecaków czy toreb, aparatu zwyczajnie nie ma gdzie włożyć.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Thule EnRoute Camera Backpack rozwiązuje ten problem.

Przetestowałem na przestrzeni ostatniego miesiąca zarówno 20-, jak i 25-litrowy wariant nowego plecaka Thule i chciałbym, żeby każdy producent miał w swoim portfolio taki produkt.

Thule EnRoute to plecaki codzienne, o smukłym profilu i konstrukcji nastawionej na wygodę. Dedykowane pracownikom biurowym czy studentom, którzy potrzebują miejsca na laptop, tablet, drobne akcesoria, może jakąś bluzę w chłodniejsze dni.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Fotograficzna wersja tych plecaków nadal wywiązuje się z tego zadania. Zarówno w mniejszym, jak i większym plecaku znajdziemy mnóstwo przegródek i kieszeni na przeróżne drobiazgi i sporych rozmiarów komorę główną, w której zmieści się bluza lub pojemnik na lunch. Na jednym boku plecaka mamy też miejsce na butelkę z wodą. Oprócz tego jednak mamy tu insert mieszczący aparat, z dedykowanym otwarciem na drugim boku plecaka, które jest dodatkowo wyściełane miękką podszewką.

W ten sposób do „codziennego niezbędnika” można dołączyć aparat. Nie bojąc się – jak w zwykłych plecakach – że uszkodzimy drogi sprzęt w nieprzystosowanym do jego przenoszenia plecaku.

Koncepcja kontra wykonanie

Nawet najlepszy pomysł można jednak zaprzepaścić nieprzemyślanym wykonaniem i obawiam się, że w przypadku Thule EnRoute Camera Backpack właśnie tak się stało.

Zacznijmy od wariantu 25-litrowego. To z nim spędziłem więcej czasu w czasie testów, z prostej przyczyny – kieszeń na laptopa jest oddzielona od reszty wnętrza, miękko wyściełana i mieści laptopy z ekranem o przekątnej 15,6”.

Thule EnRoute Camera Bagpack

W środku również mieści się więcej akcesoriów, więcej jest tu też dodatkowych kieszonek, w których można schować drobiazgi.

Nie zabrakło też dodatkowej kieszeni na froncie, gdzie można wcisnąć gazetę lub czytnik e-booków.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Sęk w tym, że 25-litrowy EnRoute ma jedną (z mojego punktu widzenia) wadę – nie ma tradycyjnego zamka, a magnetyczny pasek u szczytu głównej komory. Z jednej strony to bardzo użyteczne rozwiązanie, bo łatwo jest coś włożyć do plecaka i coś z niego wyjąć, ale z drugiej, jeśli chcemy poprawnie zabezpieczyć znajdujące się w nim mienie, musimy go odpowiednio zwinąć i zapiąć sprzączkami. Przy poprawnym zapięciu magnetyczny zamek doskonale chroni przed złodziejami czy wodą, ale z kolei dostanie się do niego i ponowne zapięcie jest czasochłonne i dość… upierdliwe.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Bardzo łatwo można się za to dostać do głównej komory, zamkiem na prawej krawędzi plecaka. Rozumiem zamysł; zamek miał ułatwić szybki dostęp do zawartości plecaka bez konieczności całkowitego ściągania go z pleców, ale w praktyce to gorący punkt dla potencjalnego złodzieja.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Wariant 20-litrowy pozbawiony jest powyższych bolączek. Dodatkowo u jego szczytu znajdziemy znak rozpoznawczy plecaków Thule, czyli utwardzaną kieszeń, w której możemy przechowywać delikatne rzeczy bez obaw o ich zmiażdżenie.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Bez wahania polecałbym tę wersję, gdyby nie jeden problem – brakuje tu dedykowanej komory na laptop. 20-litrowy Thule EnRoute Camera Backpack mieści laptopy o przekątnej do 13” (choć udało mi się wcisnąć też 13,5-calowego Surface Booka 2), ale mieści je w niewyściełanej, niezabezpieczonej przegródce, która dodatkowo tak ciasno przylega do insertu fotograficznego, że trudno jest wcisnąć do niej laptopa, gdy w środku jest aparat.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Co więcej, aparat i laptop napierają na siebie tak mocno, że naprawdę obawiałem się uszkodzenia jednego lub drugiego sprzętu.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Największą wadą Thule EnRoute Camera Backpack jest rozmiar wkładu na aparat.

Nie wiem, na bazie jakich aparatów projektowany był insert w tych plecakach, ale z pewnością nie były to aparaty profesjonalne. Do wkładu bez problemu zmieści się malutki aparat z matrycą micro 4/3, czy niewielki bezlusterkowiec z matrycą APS-C, jak Fujifilm X-T30 czy Sony A6400.

Jednak próba włożenia tam cokolwiek większego jest z góry skazana albo na niepowodzenie, albo na rozepchanie wkładu do poziomu, w którym przestaje on zabezpieczać aparat, a wręcz naraża go na uszkodzenie.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Do środka udało mi się zmieścić Olympusa OM-D em-1 mk II z podłączonym obiektywem z serii PRO, a także Nikona Z6 z zapiętym obiektywem 35 mm f/1.8S.

Gdy jednak próbowałem włożyć tam Nikona D750 z obiektywem 24-70 f/2.8, poległem. Aparat zwyczajnie nie mieścił się wgłąb, a obiektyw z ledwością dawało się wcisnąć wszerz. Można oczywiście na siłę dopchnąć aparat i zapiąć zamek, ale nie jest to ani odrobinę bezpieczne dla sprzętu, czy też wygodne dla użytkownika.

Zresztą, nawet w przypadku mniejszych aparatów można zapomnieć o zabieraniu jakiegokolwiek dodatkowego obiektywu. Może „naleśniki” do micro 4/3 jakoś zmieszczą się we wkładzie obok aparatu, ale jeśli mowa o normalnych rozmiarów obiektywach (nawet tych niewielkich, jak Sigma Contemporary), no to niestety – nie ma szans.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Na domiar złego nawet wkładając niewielki aparat trudno się oprzeć wrażeniu, że we wkładzie jest za ciasno. Dużą rolę pełni w tym odczuciu klapa, którą trudno zapiąć i która jest po prostu za gruba w stosunku do rozmiaru insertu.

Szkoda. Bo naprawdę wystarczyłoby pół centymetra z jednej i drugiej strony, by można było swobodnie przenosić nie tylko amatorskie aparaty, ale też urządzenia z wyższej półki, którymi można uzyskać profesjonalne rezultaty. I ja wiem, że EnRoute w żadnym wypadku nie ma służyć za podstawowy plecak fotograficzny, ale mimo wszystko miło by było móc do niego wcisnąć wygodnie dobry aparat z jednym dobrym obiektywem.

Thule EnRoute Camera Bagpack

Ja czekam na drugą generację. Ale to nie znaczy, że nie warto kupić tych plecaków.

W moim przypadku żaden z opisanych plecaków się nie sprawdził. Sprzęt, który noszę ze sobą na co dzień, zajmuje po prostu za dużo miejsca, by można go było w nich bezpiecznie transportować. Jeśli jednak fotografujesz niewielkim aparatem z małą matrycą i nie potrzebujesz zestawu obiektywów pod ręką, Thule EnRoute Camera Backpack może się okazać znakomitym wyborem dla Ciebie.

To plecaki znacznie smuklejsze od jakichkolwiek plecaków stricte fotograficznych, do tego mieszczące wszystko, co niezbędne do codziennego przemieszczania się po mieście, do pracy czy na studia.

Obydwie wersje są bardzo wygodne, odporne na opady deszczu i – jak na Thule przystało – bardzo trwałe.

Oczywiście – jak na Thule przystało – są też drogie. Wersja 20-litrowa kosztuje 519 zł, zaś 25-litrowa aż 649 zł.

W zamian otrzymujemy solidne, niesłychanie uniwersalne plecaki, które z pewnością posłużą przez długie lata.

Dołącz do dyskusji