Smartfon to dziś centrum zarządzania światem. Wychodząc do miasta, nie ruszam się bez niego nigdzie

Smartfon to dziś centrum zarządzania światem. Wychodząc do miasta, nie ruszam się bez niego nigdzie

Smartfon to dziś centrum zarządzania światem. Wychodząc do miasta, nie ruszam się bez niego nigdzie

Nie wyobrażam sobie już życia bez smartfona. Tym bardziej w podróży po własnym i obcych miastach. Urządzenie mobilne pełni dziś rolę asystenta i pomocnika.

Nie muszę cofać się daleko, by przypomnieć sobie sytuację, gdy na miejskim pustkowiu musiałem wysiąść z autobusu komunikacji miejskiej, bo w pobliżu przystanku nie było kiosku czy innego punktu sprzedaży biletów, a kierowca bezradnie rozłożył ręce, gdy próbowałem nabyć u niego bilet. Do dziś niczym nadzwyczajnym nie są przystanki zniszczone rękami (i nogami) wandali, pozbawione rozkładów jazdy. Miejska dżungla potrafi być nieprzyjazna na milion sposobów.

Będzie tym bardziej obca, gdy miasta nie znamy. Zestresować potrafi choćby mnogość biletów z podziałem na strefy. Pani kioskarka uśmiechnęła się złośliwie, gdy w jednym z dużych polskich miast poprosiłem o bilet normalny, a nie potrafiłem odpowiedzieć, o który konkretnie mi chodzi.

Komunikacja miejska to tylko jeden z aspektów. Przyjeżdżamy do obcego nam miejsca i czujemy się niepewnie w zasadzie tylko z jednego powodu: nie znamy zasad regulujących podstawowe dziedziny życia na danym terenie.

Z pomocą przychodzi smartfon.

Gdy słyszę opinię, że telefon służy do dzwonienia, a reszta funkcji to zbędne bajery, przewracam oczami w geście dezaprobaty. Od blisko dekady smartfon jest nie tylko moim podstawowym narzędziem komunikacji z ludźmi, ale przede wszystkim cichym pomocnikiem. Opisane na początku scenki rodzajowe są autentyczne. Wydarzyły się w czasach, gdy telefon służył tylko do dzwonienia, wysyłania SMS-a i ewentualnie zagrania w Węża na kultowej Nokii. Od wielu lat nic podobnego mi się nie powtórzyło, bo w podobnych sytuacjach miałem ze sobą smartfona.

Nie jest przy tym istotne, czy w naszej kieszeni znajduje się Xiaomi Redmi 7 lub Huawei Y 2019 za kilkaset złotych, czy sztandarowe smartfony: Samsung Galaxy S10 lub Huawei P30 Pro za kilka tysięcy. Wszystkie pomogą nam znaleźć bezpieczną ścieżkę w miejskiej dżungli.

Autobus, taksówka, wypożyczone auto?

Przyjeżdżamy do obcego miasta i stajemy przed wyborem: komunikacja miejska lub Uber, Bolt albo taksówka? W pierwszym przypadku będzie zazwyczaj taniej. Oczywistym wyborem staje się wówcza aplikacja Jakdojade. Kilkadziesiąt polskich miast do wyboru, możliwość planowania podróży z przesiadkami, bezproblemowy zakup biletu – to tylko niektóre zalety. Zwłaszcza ta ostatnia jest nie do przecenienia, skoro możemy uniknąć złośliwego uśmiechu kioskarki.

Sam obok Jakdojade korzystam z jeszcze jednej aplikacji. myBus przekonuje mnie funkcją wyświetlania rzeczywistego czasu odjazdu z przystanku i możliwością zlokalizowania autobusu na mapie. Dzięki temu znam prawdziwy, a nie rozkładowy czas oczekiwania na autobus. myBus to jednak aplikacja, która przyda się przede wszystkim lokalsom lub osobom, które choć trochę znają miasto, po którym się poruszają.

W wielu miastach świata do planowania podróży wystarczą Mapy Google. W Polsce możemy korzystać z nich w ten sposób m.in. w Warszawie, Łodzi czy Białymstoku. Znacznie bardziej pokaźną listę usługodawców znajdziemy w Niemczech czy Francji.

Jeżeli nie odpowiada nam komunikacja zbiorowa, możemy skorzystać z Ubera lub Bolta – oczywiście pod warunkiem, że oferują swoje usługi w danym mieście. Prostota obsługi usług tego typu w połączeniu z konkurencyjnymi cenami przekonała wielu klientów. Z mapy w aplikacji wybieramy miejsce docelowe, wsiadamy do samochodu i jedziemy. Wybrać możemy też iTaxi lub myTaxi.

Trzeci sposób poruszania się po miastach to samodzielne prowadzenie środka transportu. Dziś możemy wynająć z poziomu aplikacji nie tylko rower, ale również samochód, skuter, hulajnogę. Uniwersalną aplikacją, która pozwala na wybór środka transportu, jest Take&Drive. Działa w kilkunastu miastach i pokazuje auta, skutery, rowery i hulajnogi do wypożyczenia na minuty. Inne przykłady rozwiązania tego typu to LOKO.city lub Wheelme. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy pobrali osobno poszczególne aplikacje, np. Nextbike dla rowerów, Hive dla hulajnóg czy  Panek CarSharing dla samochodów.

Pizza, kebab czy wegańskie tagliatelle ze szparagów?

Przemieszczanie się, zarówno do miasta, jak i po mieście, bywa męczące. Czas na zregenerowanie sił i małe co nieco. Podczas ubiegłorocznego urlopu podróżowałem po Pomorzu i trafiłem do Pucka, miasteczka w Zatoce Gdańskiej słynącego z malowniczego portu i zaślubin Polski z morzem. Niewielka i bardzo urokliwa nadmorska miejscowość ma wadę wielu innych miast powiatowych: okolice dworca autobusowego i kolejowego nie zachęcają do zwiedzania. Gdy się przełamiemy i dotrzemy do Starego Rynku i portu, miasteczko jest w stanie zachwycić. Nie potrzebujemy też aplikacji, by znaleźć restaurację w tak niewielkiej miejscowości.

Wyszukanie lokalu gastronomicznego to jedno. Życie nauczyło mnie sięgać po opinie klientów. Najczęściej używam w tym celu Map Google. Jeżeli restauracja ma kilkadziesiąt czy kilkaset pozytywnych ocen, prawdopodobieństwo, że trafimy na niezjadliwe pomyje, znacznie się zmniejsza. We wspomnianym Pucku zaufałem Google Maps i trafiłem do świetnej naleśnikarni, nieco na uboczu Starego Rynku.

W większych miastach sensowną opcją jest korzystanie z aplikacji do zamawiania jedzenia online. Pyszne.pl, PizzaPortal czy Uber Eats to najpopularniejsze z nich.

Pora spać, czyli do znalezienia noclegu również wystarczy smartfon.

Na początku wieku, czyli przed smartfonową rewolucją, miałem własny system wyszukiwania noclegów w stolicy polskich Tatr. Wybrałem ulicę Droga do Olczy ze względu na bliskość szlaków i chodziłem od domu do domu. W ten sposób znalazłem 2 – 3 kwatery, do których wracałem w kolejnych latach.

Dziś, gdy jestem starszy, nie wyobrażam sobie wyjazdu bez wcześniejszej rezerwacji noclegu. Z drugiej strony oferta noclegowa to nadal w naszym kraju ruletka. Możemy trafić na świetny i tani pensjonat oraz beznadziejny i brudny hotel. Żeby tego uniknąć, kilka miesięcy przed planowanym urlopem uruchamiam aplikacje i robię przegląd ofert. W ostatnich latach korzystam głównie z trzech: Booking.com, TripAdvisor, a także Airbnb.

W każdym przypadku zwracam uwagę nie tylko na zdjęcia, ale przede wszystkim opinie osób, które nocowały w danej lokalizacji. Sam również dokonuję oceny po powrocie do domu. Efekt jest taki, że w ostatnich latach udało mi się uniknąć nieprzyjemnych doświadczeń, a noclegi odpowiadały dokładnie temu, co znalazłem w ich opisie i na zdjęciach. Niewątpliwą zaletą jest również możliwość rezerwacji miejsca i łatwej płatności.

Smartfon to dziś centrum zarządzania światem.

Jadąc do nieznanego miasta, nie wyobrażam sobie już, że nie mam przy sobie smartfonu. Praktycznie każde dzisiejsze urządzenie z Androidem czy iOS pozwala wygodnie mierzyć się z wyzwaniami, jakie rodzi przebywanie w całkowicie obcym miejscu.

Nawet tańsze urządzenia oferują wydajność wystarczającą do bezproblemowego korzystania z wielu aplikacji, czego wspomniane wyżej urządzenia są doskonałym przykładem. Jeszcze kilka lat temu smartfony z niższej półki bardziej irytowały niż pomagały. Dziś stają się towarzyszem podróży i pomocnikiem.

Materiał powstał we współpracy z RTV EURO AGD.

Dołącz do dyskusji