Nvidia idzie po Apple’a i AMD. Pora zerwać z MacBooka łatkę „laptopa dla twórców”

Artykuł/Technologie 27.05.2019
Nvidia idzie po Apple’a i AMD. Pora zerwać z MacBooka łatkę „laptopa dla twórców”

Nvidia idzie po Apple’a i AMD. Pora zerwać z MacBooka łatkę „laptopa dla twórców”

Nvidia postanowiła odebrać Apple’owi palmę „marki dla twórców”. Będą nowe karty graficzne i nowe laptopy, które mają zdetronizować MacBooka Pro.

Od zawsze pod nazwą „laptop dla twórców” krył się MacBook Pro, wyposażony od lat w GPU od AMD. Wiele firmy próbowało już zrzucić Apple’a z tego konia – Dell ze swoją linią XPS czy Microsoft ze swoimi Surface’ami. Póki co, na nic się to zdało. Laptop dla twórców to nadal MacBook Pro.

MacBook Pro przeżywa bezprecedensowy kryzys wizerunkowy. Nvidia nie mogła wybrać lepszego momentu na atak.

Obecna generacja laptopów Apple’a to bodajże najbardziej krytykowany laptop firmy w historii. Od piekła przejściówek zgotowanego przez porzucenie innych złącz niż Thunderbolt 3, poprzez bezużyteczny touchbar, aż po ustawiczne problemy z klawiaturą i gospodarką termiczną nowych komputerów – twórcy tracą cierpliwość i zaufanie do maszyn, od których zależą ich zarobki.

Dlatego ogłoszenie Nvidii na targach Computex nie mogło być lepiej wymierzone w czasie – największy na świecie producent kart graficznych zaprezentował nowe układy dla profesjonalistów, w tym potężny Quadro 5000, oraz certyfikat Nvidia RTX Studio. Oznaczone nim laptopy zostaną skonfigurowane i dostosowane do pracy z oprogramowaniem takich firm jak Autodesk (CAD), Blackmagic (DaVinci Resolve), Adobe (Photoshop, Premiere Pro) czy silnikami graficznymi jak Unreal Engine.

Co trzeba zrobić, by uzyskać certyfikat RTX Studio?

Nvidia wylicza konkretne wymogi:

  • karta graficzna minimum GeForce RTX 2060,
  • minimum 16 GB RAM-u,
  • minimum 512 GB SSD,
  • procesor minimum Intel Core i7.

Na szczycie drabinki będą dedykowane laptopy wyposażone w grafikę Quadro 5000, zdolne do pracy przy najbardziej wymagających projektach takich jak montaż wideo w 6K czy 8K, praca nad zaawansowanymi modelami 3D czy tworzeniem gier.

Co więcej, wraz z certyfikatem laptopy otrzymają również dedykowane sterowniki Nvidia Studio, które – podobnie jak sterowniki Game Ready dla graczy – mają być optymalizowane pod kątem konkretnego oprogramowania wraz z każdą jego aktualizacją.

Będąc przy optymalizacji, Nvidia chwali się, że wszystkie laptopy z certyfikatem RTX Studio będą zawierać usprawnienia wspomagające pracę m.in. w Autodesk Arnold, Clarisse, DaVinci Resolve, Adobe Lightroom, Substance Designer, Unreal Engine i Unity.

Oto Razer Blade Studio Edition – pierwszy laptop z certyfikatem Nvidii.

Do grona partnerów Nvidii niebawem dołączą inne marki, ale podczas premiery na targach Computex swój nowy sprzęt pokazał tylko jeden producent – Razer.

Marka kojarzona niemal wyłącznie ze sprzętem dla graczy z impetem wkracza do świata twórców, oferując nowe modele Razer Blade Studio, w wariantach 15- i 17-calowym, różniących się od swoich gamingowych odpowiedników nie tylko podzespołami, ale też kolorystyką obudowy, wykonaną z anodowanego aluminium.

Razer Blade Studio Edition

Nie jest to oczywiście pierwsze wejście Razera w świat twórców. Od 2016 r. firma aktywnie wspiera muzyków w swoim programie Razer Music, a potężne laptopy firmy wykorzystywane są przez twórców dziedzin wszelakich. Dopiero teraz jednak firma tak wyraźnie zaznacza swoją obecność w innym sektorze niż gaming, a nowe maszyny są tego najlepszym poświadczeniem.

Razer Blade 15 Studio Edition zaoferuje 15-calowy, dotykowy ekran OLED o rozdzielczości 4K, zaś pod maską drzemać będą potężne podzespoły: procesor Intel Core i7-9750, Nvidia Quadro 5000 z 16 GB vRAM-u, 32 GB RAM-u i 1 TB pamięci SSD NVMe.

17-calowy model zaś będzie oferował ekran o częstotliwości odświeżania 120 Hz i rozdzielczości 4K oraz mocniejszy procesor: Intel Core i9-9880H.

Obydwa modele będą dostępne również w nieco słabszej konfiguracji, z grafiką Nvidia GeForce RTX.

Razer Blade Studio Edition

Razer to idealny partner dla Nvidii do wypuszczenia nowej serii mobilnych stacji roboczych, tym bardziej, że każda z nich może stać się sprzętem stacjonarnym o jeszcze większej mocy – wystarczy podłączyć je do stacji dokującej Razer Core X, wspierającej układy Nvidia RTX, by jeszcze bardziej zwiększyć wydajność komputerów.

Nie znamy jeszcze cen ani konkretnej daty premiery nowych laptopów firmy, ale najprawdopodobniej nastąpi ona w drugiej połowie roku, a ceny będą… cóż, niemałe. Na szczęście premiera prawdopodobnie nie ominie Polski i my również będziemy mogli się cieszyć nowymi laptopami dla twórców.

Razer Blade Studio Edition

Ślinię się na widok nowych Razerów, ale pozostaję sceptyczny.

Nowe Razery Blade Studio Edition prezentują się niesamowicie. Nie mogę się doczekać, aż 15-calowy wariant przyjedzie do mnie na testy i będę mógł się na własnej skórze przekonać, ile znaczy ta górnolotnie zapowiadana „optymalizacja” od Nvidii. Optymalizacja to bowiem słowo-klucz, dla którego to MacBook Pro, a nie Razer czy inny Dell/HP/Microsoft wciąż nosi koronę najlepszego wyboru dla twórców.

Weźmy za przykład popularne programy Adobe: Premiere Pro i Lightrooma. Każdy, kto używa tych programów w codziennej pracy doskonale wie, jak beznadziejne jest ich działanie. Lightroom potrafi dostać czkawki nawet na potężnym laptopie. Premiere Pro wymaga generowania proxy na stacjonarce z sześciordzeniowym procesorem, 32 GB RAM-u i GTX-em 1080, by płynnie zmontować wideo w 4K składające się z więcej niż dwóch ścieżek.

Tymczasem mój redakcyjny kolega Marcin Połowianiuk jak gdyby nigdy nic montuje wideo w 4K na starym MacBooku Pro 13, z żałośnie słabym, dwurdzeniowym, niskonapięciowym procesorem. Wszystko dzięki magicznej wręcz optymalizacji Final Cuta Pro X na komputerach Apple’a. Dla porównania – ja na laptopie z tym samym procesorem mógłbym co najwyżej obejrzeć wideo o tym, jak się montuje wideo w 4K, a nie zmontować taki film w Premiere Pro.

Nie zliczę, ilu popularnych YouTuberów nagrało już filmy o tym, że najchętniej rzuciliby wadliwe MacBooki Pro w cholerę, ale na samą myśl o użeraniu się z innym oprogramowaniem niż Final Cut Pro X są w stanie przełknąć wszelkie niedogodności związane z używaniem laptopa Apple.

Sprzęt partnerów Microsoftu i Nvidii, pracujący pod kontrolą Windowsa 10, od lat jest bardziej wydajny i nierzadko po prostu lepszy od sprzętu Apple’a. Dopóki jednak w parze ze sprzętem nie będzie szło szybsze i lepsze oprogramowanie, twórcy nawet nie spojrzą na te lepsze i szybsze maszyny. Bo co im po dodatkowych gigahercach, kiedy praca nad tym samym projektem zajmie więcej czasu i energii niż na teoretycznie słabszym komputerze?

Oby więc zapowiedzi Nvidii nie były tylko czczym gadaniem.

Naprawdę chciałbym zobaczyć komputery, na których oprogramowanie Adobe działa tak dobrze, jak oprogramowanie Apple’a na MacBookach.

I jeśli Nvidii i jej partnerom uda się to osiągnąć, wtedy faktycznie MacBook Pro pożegna się z tytułem najlepszego laptopa dla twórców.

Dołącz do dyskusji