Twórcy RAGE 2 mają u mnie olbrzymiego plusa za coś, co wymiera w świecie gier: kody

Artykuł/Gry 21.05.2019
Twórcy RAGE 2 mają u mnie olbrzymiego plusa za coś, co wymiera w świecie gier: kody

Twórcy RAGE 2 mają u mnie olbrzymiego plusa za coś, co wymiera w świecie gier: kody

Góra, góra, dół, dół, lewo, prawo, lewo, prawo, B, A, start. Nawet gdyby ktoś wyrwał mnie ze snu w środku nocy, zawsze podam mu bezbłędny kod na 30 żyć w kultowej Contrze. Kody – gatunek na wymarciu we współczesnym świecie gier – wracają w strzelaninie RAGE 2. Do tego z przytupem.

RAGE 2 to intensywna strzelanina, za którą odpowiadają weterani gatunku z id Software. Twórcy DOOM-a, Quake’a i Wolfensteina doskonale pamiętają, jak to jest wkuwać sekwencje ruchów w celu aktywacji kodów. Sam również mam w pamięci kilka takich sekwencji, zaczerpniętych z papierowych magazynów. Dawniej, gdy nie było powszechnego dostępu do Internetu, to właśnie miesięczniki o grach stanowiły główne źródło oszustów. Były to czasy, gdy w kioskach Ruchu kupowało się wielkie encyklopedie kodów, które służyły potem całym osiedlom graczy przez długie lata.

Niektóre kody wypaliły mi się w umyśle niczym gorące żelazo. Klapaucius?

Choćby nie wiem ile czasu minęło, zawsze będę pamiętał kod z Tomb Raider 2. Robię krok w lewo. Następnie krok w prawo. Potem znowu w lewo. Teraz kroczek do tyłu i do przodu. Następnie wykonuję przy pełne obroty i skok przed siebie z obrotem w powietrzu. Ekran na moment zostaje zamrożony. Po chwili widzę już planszę ładowania kolejnego poziomu. W ten sposób przenosiłem się na PSX-ie z planszy do planszy, jeśli utknąłem gdzieś zbyt długo.

Dla wielu klasyką kodów będą komendy wpisywanie w The Sims. Niewinny klapaucius dodawał 1000 simoleonów na nasze konto. Po instalacji dodatku to samo robił rosebud. W The Sims 2 rządził z kolei motherlode, dzięki któremu postaci gracza stawały się bogatsze aż o 50 000 simoleonów. Kultowe są także kody do GTA. Kto nie wpisał giveusatank w Grand Theft Auto III by przejechać się czołgiem, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Dzisiaj kody to gatunek wymarły. Zastąpiły je DLC oraz komercyjne trainery.

Klasyczne kody – aktywowane w menu bądź wprowadzone podczas rozgrywki – to już w zasadzie przeszłość. Twórcy do spółki z wydawcami zrozumieli, że nie opłaca się oddawać graczom coś, co można im sprzedać. W ten sposób coraz więcej ułatwień dla gracza jest traktowane jako DLC lub pakiety premium. Chcesz podwójne doświadczenie? Złóż zamówienie przedpremierowe. Chcesz świetny miecz na start? Kup cyfrową edycję deluxe. Ten mechanizm doskonale zna każdy ze współczesnych graczy.

Na komputerach osobistych całkiem dobrze radzą sobie producenci trainerów. To specjalne programy, które działają w tle uruchomionej gry, w czasie rzeczywistym modyfikując jej parametry. Dzięki trainerowi za pomocą jednego przycisku staniemy się nieśmiertelni, zabijemy wrogów jednym uderzeniem lub zdobędziemy masę surowców. Producenci trainerów często chcą za swoją pracę wynagrodzenie. Mamy więc do czynienia ze swoistymi kodami dla bogatych.

RAGE 2 serwuje swoim graczom menu kodów, wśród których można znaleźć np. spadające beczki.

Jakże pozytywnie się zaskoczyłem, gdy w menu RAGE 2 znalazłem zakładkę kody. W niej pojawia się kilka pozycji. Od tych niewinnych, jak szybsza regeneracja umiejętności specjalnych, po naprawdę hardkorowe. Gra pozwala na przykład zamawiać błyskawice bezpośrednio na głowy naszych przeciwników. Ciekawy jest również nieskończony bumerang, którym możemy kosić grupy wrogów niczym Xena ze swoim czakramem.

Najbardziej spektakularny jest jednak deszcz czerwonych beczek. Te spadają z wysokości, eksplodując przy uderzeniu z ziemią. Część spadających obiektów zaczyna odbijać się w rozmaite strony, siejąc chaos i zniszczenie wszędzie dookoła. Wkrótce następuje kolejna seria wybuchów, a potem jeszcze jedna. Wrogom jest naprawdę trudno przeżyć taką kanonadę. Do tego ci, którym się to udaje, są później skazani na rykoszet odłamkami.

Osobną kategorią kodów są komentarze. Włączając je, nasze poczynania są oceniane i krytykowane przez wszechwidzącego spikera. Trochę jak gdybyśmy byli bohaterami filmu dla niewybrednej, ale i niezbyt kulturalnej widowni głodnej krwawej jatki. Ciekawe urozmaicenie, chociaż sam nie byłem w stanie długo wytrzymać z komentatorem o wyraźnie brytyjskim akcencie.

Kody w RAGE 2 zostały zaimplementowane w przemyślany sposób.

Podczas aktywacji oszustw system przestaje rejestrować postępy pod kątem trofeów oraz osiągnięć. Dopiero ponowne wczytanie rozgrywki sprawia, że kody ulegają automatycznej dezaktywacji. Możemy wtedy wrócić do polowania na pucharki PlayStation 4 lub Gamerscore Xboksa One. To uczciwe podejście względem tych wszystkich, dla których zbieranie wyróżnień jest równie istotne co sama rozgrywka. Łowcy trofeów nie muszą się martwić, że ktokolwiek pójdzie na skróty.

Więcej deweloperów mogłoby za to pójść w ślady id Software. Kody to świetny dodatek, gdy już pokona się grę. Ich obecność pozwala znacznie wydłużyć żywotność produktu. Doskonale wie o tym każdy, kto miał styczność z takimi seriami jak GTA czy The Sims. Tam oszustwa to połowa przyjemności. W RAGE 2 największą przyjemnością pozostaje samo strzelanie, ale id Software i tak ma u mnie wielkiego plusa. Twórcy strzelaniny podtrzymują przy życiu zagrożony gatunek, jakim są współczesne kody do gier.

Dołącz do dyskusji