Jeśli każdego dnia będzie równie dobry, możemy śmiało mówić o smartfonie roku. 24 godziny z OnePlus 7 Pro

Artykuł/Sprzęt 22.05.2019
Jeśli każdego dnia będzie równie dobry, możemy śmiało mówić o smartfonie roku. 24 godziny z OnePlus 7 Pro

Jeśli każdego dnia będzie równie dobry, możemy śmiało mówić o smartfonie roku. 24 godziny z OnePlus 7 Pro

Minęła ledwie doba, odkąd rozpakowałem OnePlusa 7 Pro. Jeśli pozostałe dni z tym smartfonem będą tak przyjemne jak pierwszy, to znalazłem nowy ulubiony smartfon z Androidem.

Trudno pohamować ekscytację, mając do czynienia z produktem, który daje tak wiele, za tak rozsądne pieniądze.

Dzięki uprzejmości sklepu x-kom.pl trafił do mnie OnePlus 7 Pro w najładniejszym, niebieskim kolorze i najbardziej rozsądnej konfiguracji, z 8 GB RAM-u i 256 GB pamięci na dane, kosztujący w sklepie 3299 zł.

Dla kontekstu – najtańszy Samsung Galaxy S10+ to wydatek większy o blisko 1000 zł. Huawei P30 Pro, którego przyszłość jest niepewna – 3799 zł. Nawet najtańszy z iPhone XR, oferujący nieporównywalnie mniej, kosztuje o 150 zł więcej od testowanej wersji OnePlusa 7 Pro. Pod względem stosunku ceny do możliwości, OnePlus 7 Pro zwyczajnie zawstydza konkurencję.

OnePlus 7 Pro aparat

Oczywiście cyferki niewiele by znaczyły, gdyby nie miały realnego przełożenia na rzeczywistość. Minęły dopiero 24 godziny, więc nie sposób krytycznie ocenić smartfon jako całość, ale to, co do tej pory zaprezentował mi OnePlus 7 Pro, dosłownie zwala z nóg.

Na pełną recenzję przyjdzie pora za kilka tygodni, gdy pierwotna ekscytacja zdąży opaść, a ja zdążę lepiej poznać urządzenie, ale już teraz warto kilka elementów pochwalić, a niektóre skrytykować.

OnePlus 7 Pro - pierwsze wrażenia

Ekran to poezja

Tytuł najlepszego wyświetlacza na rynku należy co prawda do Samsunga Galaxy S10+, ale jeśli o mnie chodzi, należy się on OnePlusowi 7 Pro.

Od strony kolorów, jasności i kątów widzenia, 6,67-calowy wyświetlacz Fluid AMOLED nowego OnePlusa jest po prostu perfekcyjny. Nie jest tak jasny jak panel w iPhonie XS Max, ale wystarczająco jasno świeci, by wygodnie używać go w pełnym słońcu. Ogromną różnicę względem poprzednika robi za to rozdzielczość. Jeśli ktoś mówi, że różnicy między FullHD+ a QHD+ nie widać, to polecam wizytę u okulisty. Różnica jest widoczna gołym okiem.

OnePlus 7 Pro - pierwsze wrażenia

Panel obsługuje też HDR 10, a – co dla mnie znacznie ważniejsze – pozwala dostosować tryb pracy nie tylko w oparciu o mgliste opisy, a faktyczne przestrzenie barw: NTSC, sRGB lub DCI-P3. Można również dostosować punkt bieli, jeśli ten fabryczny jest dla kogoś za zimny lub za ciepły.

OnePlus 7 Pro nie ma jednak najlepszego wyświetlacza przez wzgląd na jego parametry, bo te są równie dobre lub lepsze w topowych Samsungach i iPhone’ach. Żaden Samsung czy iPhone nie oferuje jednak tak immersyjnych doznań podczas korzystania z telefonu.

OnePlus 7 Pro cały jest ekranem. Panel AMOLED otoczony jest tylko cieniutką ramką, bez wielkiego notcha czy dziury w ekranie. Wrażenie z korzystania z interfejsu czy oglądania wideo rozciągniętego dosłownie na całą szerokość wyświetlacza jest obłędne, o czym mogłem się przekonać już wcześniej, testując Oppo Find X.

OnePlus idzie jednak o krok dalej i oprócz immersji oferuje też nadspodziewaną płynność. Model 7 Pro jako pierwszy posiada panel AMOLED o częstotliwości odświeżania 90 Hz. Dotychczas wyższą niż standardowe 60 Hz częstotliwość odświeżania mogliśmy spotkać tylko w ekranach IPS Asusa ROG Phone lub IGZO smartfonów Razera.

90 Hz kompletnie zmienia percepcję płynności urządzenia. OnePlus 7 Pro sam w sobie jest absurdalnie szybkim urządzeniem, ale wyższa częstotliwość odświeżania dodatkowo sprawia, że każdy element interfejsu wygląda płynniej, lepiej, przyjemniej. Nawet takie pierdoły jak przewijanie mediów społecznościowych czy czytanie artykułu w przeglądarce wyglądają po prostu lepiej.

W ustawieniach smartfona można obniżyć częstotliwość odświeżania do 60 Hz, żeby oszczędzić odrobinę energii, ale… chyba nie po to kupuje się McLarena, by ograniczać mu prędkość, prawda?

OnePlus 7 Pro opinie

Na koniec nadmienię, że choć OnePlus 7 Pro ma zakrzywione ramki, których nie jestem fanem, to nie są one aż tak zakrzywione jak w Galaxy S10 i nie utrudniają życia na co dzień. Nie płakałbym, gdyby ekran pozostał płaski, ale nie mam też powodu do płaczu z powodu delikatnej krzywizny krawędzi.

Wyświetlacz skrywa tylko jedną wadę.

Dosłownie „skrywa” – chodzi o czytnik linii papilarnych. Tak, jest on o 36 proc. większy niż w OnePlusie 6T. Tak, działa szybciej od Galaxy S10+, a według niektórych pomiarów jest to najszybszy czytnik linii papilarnych pod ekranem w ogóle.

Nadal jednak nie jest to na tyle udany sensor, bym zmienił zdanie, że konsumenci nie powinni się godzić na taki badziew. Raz, że jest to sensor optyczny, więc można go oszukać zdjęciem odcisku palca. Dwa, jest to sensor optyczny, więc trzeba najpierw wybudzić ekran, by z niego skorzystać. Trzy, stosunek udanych do nieudanych prób odblokowania ekranu nadal jest żałosny względem standardowego czytnika linii papilarnych czy Face ID. Na 10 prób bez problemu udaje mi się odblokować smartfon jakieś 4-5 razy. Cóż więc z tego, że czytnik szybko odblokowuje ekran, skoro jest tak niedokładny, że trzeba powtarzać próbę odblokowania po kilka razy?

OnePlus 7 Pro opinie

Niestety alternatywą dla przeciętnego czytnika linii papilarnych jest nieszczególnie bezpieczne odblokowywanie optycznym skanerem twarzy. W przypadku OnePlusa 7 Pro dodatkowo o tyle problematyczne, że wymusza bardzo częste korzystanie z wysuwanego modułu przedniego aparatu. I o ile OnePlus deklaruje, że ma on wytrzymać ok. 150 wysunięć każdego dnia przez 5 lat, tak obawiam się, że jeśli faktycznie odblokowujemy smartfon od 80 do 120 razy dziennie, to może on tych 5 lat nie przetrwać.

OnePlus 7 Pro opinie

Żaden Android nie jest tak przemyślany, jak Oxygen OS

Niczym byłyby potężne podzespoły, ogromna wydajność i piękny ekran, gdyby zarządzał nimi system, którego nie chce się używać. W tym konkretnym przypadku trudno się jednak do czegokolwiek przyczepić. Oxygen OS to wzór.

Dziewiąta iteracja systemu operacyjnego od OnePlusa jest dopieszczona w najdrobniejszych detalach. Z najbardziej istotnych funkcji mamy tu choćby systemowy tryb ciemny, który odciąża wzrok gdy używamy smartfona po zmroku. Mamy tryb czytania, wycinający światło niebieskie, który dodatkowo możemy ustawić tak, by włączał się automatycznie wraz z wybranymi aplikacjami.

OnePlus 7 Pro opinie

Mamy też znakomity dodatek, mogący zrobić znacznie więcej dobrego w walce z uzależnieniem od smartfona niż wszelkie Cyfrowe Dobrostany czy inne Czasy przed ekranem.

Zen Mode odcina nam dostęp do smartfona na 20 minut. W tym czasie możemy co najwyżej zrobić zdjęcie, odebrać telefon lub wykonać połączenie alarmowe (jeśli oczywiście nie chcemy przerywać stanu skupienia).

OnePlus 7 Pro opinie
Wybieramy ikonkę na pasku powiadomień…
…zapoznajemy się z zasadami gry…
…i pijemy w spokoju kawę, nie używając telefonu.

Teoretycznie Zen Mode nie różni się niczym od dziesiątek aplikacji w Sklepie Play. W praktyce jednak jego największą siłą jest… dostępność na urządzeniu. Nie trzeba niczego szukać i pobierać. Zen Mode jest dostępny wprost z paska powiadomień.

Doceniam też inne przemyślane rozwiązania. Jak choćby to, że można ściągnąć belkę powiadomień przesuwając palcem w dowolnym miejscu ekranu, zamiast sięgać do szczytu wielkiego wyświetlacza. Jeszcze bardziej szanuję fakt, że gdy utworzymy folder aplikacji na pulpicie, to rozwija się on u dołu ekranu, a nie gdzieś na środku. Takich drobnych smaczków w nowym Oxygen OS jest pewnie jeszcze więcej i nie mogę się doczekać, co jeszcze odkryję w czasie testów.

OnePlus 7 Pro opinie

Na test aparatu przyjdzie jeszcze pora, ale na pierwszy rzut oka jest dobrze.

Nie miałem póki co warunków na dłuższe testy aparatów OnePlusa 7 Pro, ale pierwsze rezultaty wskazują na to, że będzie więcej niż OK. Nie mam złudzeń – z pewnością nie będzie to poziom Huawei P30 Pro, Galaxy S10+ czy nawet iPhone’a XS, ale z tego, co widzę, nowy OnePlus zasługuje na miejsce tuż obok podium.

Nawet jeśli jakość optyczna nieco odbiega od kluczowych rywali, OnePlus 7 Pro nie ustępuje im uniwersalnością. Mamy tu 48-megapikselowy sensor główny…

OnePlus 7 Pro aparat

…16-megapikselowy sensor z obiektywem szerokokątnym, służący wyłącznie do zdjęć:

OnePlus 7 Pro aparat

…oraz 8-megapikselowy sensor z obiektywem o trzykrotnym powiększeniu.

OnePlus 7 Pro aparat

Z przodu zaś mamy 16-megapikselowy aparat przedni, schowany we wspomnianym wcześniej peryskopie, dzięki któremu ekran rozciąga się po krańce obudowy.

Wstępnie nie wyrwało mnie z kapci, ale też nie odepchnęło. Z werdyktem wstrzymam się jednak do pełnej recenzji, tam też omówimy przykładowe zdjęcia z aparatu.

W końcu nie ma zbyt wielu „ale”, do których można by się przyczepić.

OnePlus 7 Pro opinie

Każdy poprzedni OnePlus miał jakieś „ale”. Był wydajny, ale kiepsko wykonany. Był świetnie wykonany, ale miał motorek wibracyjny ze smartfona za 500 zł. Miał świetny ekran, ale głośnik poniżej wszelkiej krytyki.

OnePlus 7 Pro opinie

Po 24 godzinach z OnePlusem 7 Pro – nie licząc marnego czytnika linii papilarnych – nie znalazłem żadnego istotnego „ale”.

  • Obudowa jest wykonana doskonale i choć obiektywnie jest to smartfon duży i ciężki, obsługuje się go bardzo wygodnie. Trzeba tylko uważać, bo ślizga się w dłoni nie mniej od innych szklano-aluminiowych kanapek.
  • Przyciski fizyczne mają idealny skok i są znakomicie umiejscowione.
  • Głośniki stereo są świetne. Nie tak świetne jak w iPhonie XS Max czy Razer Phonie, ale co najmniej tak świetne jak w Galaxy S10+ czy Xperii XZ3.
  • Motorek wibracyjny przeszedł ogromną przemianę. I tak jak w przypadku OnePlusa 6 wibracje należały do najgorszych na rynku, tak w 7 Pro należą do najlepszych na rynku. Przebić je może tylko LG V40 oraz iPhone.
  • O wydajności nawet nie wspominam, bo po samej specyfikacji można się domyślić, że to monstrum. Kombinacja Snapdragona 855, 6/8/12 GB RAM-u i 128/256 GB pamięci na dane wystarczy każdemu do wszystkiego. I dziś, i za kilka lat.

OnePlus 7 Pro aparat

Czas pokaże, czy OnePlus 7 Pro na dłuższą metę robi równie dobre wrażenie.

Problemem OnePlusów nigdy nie było pierwsze wrażenie, ale drobne bolączki, które wychodziły po dłuższym czasie. A to problemy z Bluetoothem, a to niekompatybilność z popularnymi aplikacjami… to bolączki z gatunku tych, które irytują na co dzień do tego stopnia, że przewyższają wszelkie plusy urządzenia.

Liczę jednak na to, że OnePlus 7 Pro to tak duży skok naprzód, iż również te drobne kwestie zostały należycie dopieszczone, a klientów nie czeka niemiła niespodzianka po kilku miesiącach.

Bo jeśli OnePlus 7 Pro w pozostałe dni będzie sprawiał równie dobre wrażenie jak pierwszego dnia, to – szczególnie uwzględniając jego cenę – już możemy mówić o smartfonie roku.

Dołącz do dyskusji