Dekadę temu takie rzeczy widzieliśmy tylko w sci-fi. Nowy Asystent Google pokazuje, że głos to przyszłość

Technologie 07.05.2019
Dekadę temu takie rzeczy widzieliśmy tylko w sci-fi. Nowy Asystent Google pokazuje, że głos to przyszłość

Dekadę temu takie rzeczy widzieliśmy tylko w sci-fi. Nowy Asystent Google pokazuje, że głos to przyszłość

Google właśnie zaprezentował nową wersję Asystenta. Szybszą, bardziej inteligentną i bardziej naturalną niż kiedykolwiek.

Asystent Google jest dostępny w Polsce od kilku miesięcy na każdym smartfonie z najnowszymi wersjami Androida. Zdążyliśmy się już z nim nieco oswoić i przekonać się, co potrafi technologia głosowa Google’a.

Podczas Google I/O 2019 zaprezentowano nową wersję Asystenta, która – co tu dużo mówić – wygląda tak, jak wyobrażaliśmy sobie interakcję z asystentami głosowymi od zarania Science-Fiction.

Nowy Asystent Google jest szybki, naturalny i piekielnie inteligentny.

Najważniejsza zmiana w nowym Asystencie Google to realizacja części zadań bezpośrednio na smartfonie, nie w chmurze. Ta funkcja dostępna będzie póki co tylko dla nadchodzących smartfonów Google Pixel, ale widząc jej działanie na żywo podczas prezentacji, trudno było nie zbierać szczęki z podłogi.

Dziś po wypowiedzeniu słów „Ok, Google”, musimy chwilę poczekać, aż pojawi się menu Asystenta. Potem kolejną chwilę, aż Asystent przetworzy zapytanie.

W nowej wersji, po zadaniu pytania nie pojawia się żadne menu. Nasze zapytania są momentalnie wyświetlane po prawej stronie paska nawigacji, a przy włączonej funkcji ciągłej konwersacji, można zadawać pytanie za pytaniem, podawać komendę za komendą, a Google Assistant bez zająknięcia je wykona.

Asystent jest też mądrzejszy. Dla przykładu – podczas dyktowania maila wie, kiedy dyktujemy treść, a kiedy każemy mu zmienić temat wiadomości lub tę wiadomość wysłać.

Nowy Asystent ewidentnie lepiej radzi sobie z naturalną mową, przynajmniej w języku angielskim, w którym poprowadzona była prezentacja.

Picks for you – Asystent Google jest bardziej osobisty niż kiedykolwiek.

Asystent Google’a nauczył się też dobierać wyniki pod konkretnego użytkownika, w oparciu o dane, którymi został nakarmiony. Jeśli tylko udostępnimy Asystentowi dostatecznie dużo danych (brzmi złowieszczo, wiem), bot dobierze wyniki wyszukiwania na podstawie naszych przeszłych decyzji. Póki co funkcja trafi tylko na inteligentne głośniki i dotyczyć będzie tylko podpowiedzi kulinarnych, ale bez wątpienia w przyszłości zostanie rozbudowana o kolejne możliwości.

W oparciu o osobiste informacje nowy Asystent Google może też lepiej rozpoznawać ważne osoby i wydarzenia w naszym życiu. Np. pokazując zdjęcia naszego dziecka czy przypominając o rocznicy ślubu.

Nie da się jednak ukryć, że ta wygoda ma swoją ciemną stronę – prowadzący prezentację niemal wprost mówił, że aby z tej wygody korzystać, trzeba będzie „nakarmić” Google’a większą niż zwykle dawką informacji, tym razem bardzo osobistych. A ze sceny nie padło ani jedno słowo o bezpieczeństwie, przetwarzaniu i wykorzystaniu tych danych w innym kontekście…

Nowy Asystent Google’a w końcu przyda się w czasie jazdy samochodem.

Dziś Asystent Google jest nieco… bezużyteczny podczas jazdy. Nie można odpowiadać na SMS-y, nie można reagować na powiadomienia, w sumie to nic nie można.

To się zmieni już w tym roku i to na każdym smartfonie wyposażonym w Asystenta. Wystarczy podać komendę „Let’s Drive”, by naszym oczom ukazał się specjalny widok samochodowy, z najważniejszymi informacjami o drodze, pogodzie, czy z odtwarzaczem multimediów.

Gdy w czasie jazdy zadzwoni telefon, możemy go odebrać lub odrzucić. Gdy pojawi się powiadomienie – możemy na nie zareagować.

To nowość, która radykalnie podniesie użyteczność Asystenta Google dla wielu osób i nie mogę się doczekać, by samodzielnie ją przetestować, gdy już zostanie udostępniona w Polsce.

Głos to przyszłość

Patrząc na prezentację, z tyłu głowy miałem Star Treka, Gwiezdne wojny i wszystkie inne dzieła Sci-Fi, w których ludzie w naturalny sposób komunikowali się z robotycznymi pomocnikami.

Coś, co jeszcze dekadę temu wydawało się możliwe wyłącznie w dziełach fikcji, dziś staje się rzeczywistością. I nawet jeśli dziś nie jesteśmy jeszcze przekonani do gadania z naszymi telefonami czy głośnikami, tak nie mam cienia wątpliwości, że nasze dzieci, albo dzieci naszych dzieci, będą zachodzić w głowę, jak mogliśmy się przed tym bronić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji