Najwięcej śmieciowych informacji publikuje wPolityce, najmniej Wyborcza. Tak policzyli naukowcy z Oksfordu

News/Social media 23.05.2019
Najwięcej śmieciowych informacji publikuje wPolityce, najmniej Wyborcza. Tak policzyli naukowcy z Oksfordu

Najwięcej śmieciowych informacji publikuje wPolityce, najmniej Wyborcza. Tak policzyli naukowcy z Oksfordu

Wiarygodność źródła informacji jest kluczowa, żeby pozostać w mediach społecznościowych, nie dać się zmanipulować i nie oszaleć, sprawdzając trzy razy w trzech miejscach tę samą informację. Niestety zalew fake newsów pokazał, że media społecznościowe są dla marnej jakości newsa tym, czym podwilgotniała, ciepła i ciemna piwnica dla pleśni – małym, słodkim rajem, który stwarza idealne warunki do wzrostu, rozprzestrzeniania się i powolnego zatruwania tych, którzy znajdą się w jedno zasięgu. 

Żeby podjąć dobre decyzje, trzeba mieć dobre informacje, z tym zgadzamy się wszyscy. Niestety coraz częściej wartościowe newsy toną w zalewie różnych sensacyjnych doniesień. O tych ekscytujących aferach, tych przerażających migrantach i tych strasznych politykach. Czasami politycy mówią rzeczy, które nijak nie mieszczą się w głowie, ale okazują się prawdą. Nieraz przecieram oczy ze zdumienia, kiedy rzeczywistość zaczyna podejrzanie przypominać fake newsa. Do fake newsów przypominających rzeczywistość łatwiej było się przyzwyczaić.

Śmieciowa informacja, czyli wiele klików o nic.

Liczba informacji, z którymi stykamy się na co dzień, jest ogromna i mało kto ma szansę zweryfikować wszystko, co usłyszy lub przeczyta na ekranie komputera czy smartfona. Szczególnie w gorącym okresie przedwyborczym łatwo się pogubić w tym, co jest prawdą, co bzdurą, a co zupełnie niepotrzebną informacją, na którą właśnie straciliśmy 5 minut (nie dotyczy śmiesznych kotków – one poprawiają nastrój i jednoczą w rozczulaniu, pełniąc tym samym ważną funkcję społeczną). Decyzję o tym, czy wierzymy w nową informację znalezioną w sieci, musimy podjąć kilka lub kilkanaście razy dziennie – i zwykle podejmujemy ją w ułamku sekundy. Jednym z najważniejszych czynników, który pomaga nam nawigować po morzu dezinformacji, jest wiarygodność źródła. To ono swoim autorytetem lub jego brakiem wpływa na to, czy zaakceptujemy, czy odrzucimy to, czego się właśnie dowiedzieliśmy.

Badacze z uniwersytetu w Oksfordzie przyjrzeli się bliżej śmieciowym informacjom związanym ze zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Tak badacze określają nie tylko te informacje, które mijają się z prawdą, ale też te, które pod pozorem newsa sprzedają nam konkretną ideologię lub świadomie wprowadzają w błąd. Naukowcy w swojej pracy „Junk News during the EU Parliamentary Elections” oceniali, czy news jest gorący, bo mówi coś istotnego, czy raczej swoje zasięgi zawdzięcza sprzedawaniu taniej sensacji, sztucznemu podgrzewaniu atmosfery albo szerzeniu teorii spiskowych. Brane pod uwagę były wiadomości oznaczone hashtagiem związanym z wyborami do Europarlamentu.

Pod lupą znalazły się informacje rozprzestrzeniane w mediach społecznościowych po angielsku, francusku, niemiecku, włosku, hiszpańsku, szwedzku i, co dla nas najciekawsze, po polsku.

Polacy najbardziej z całej Europy kochają śmieciowe informacje z Twittera.

Wnioski płynące z badań nie są dla nas zbyt pokrzepiające. W Europie tylko niecałe 4 proc. źródeł publikujących na Twitterze swoje treści kwalifikowało się jako śmieciowe lub jako nadzorowane przez rosyjską propagandę. W Polsce było ich aż 21 proc. To przepaść.

Polacy umieszczają najwięcej śmieciowych informacji na Twitterze.
Polski Twitter jest opanowany przez śmieciowe informacje.

Chcę się pocieszać, że ten wynik choć po części jest spowodowany specyfiką polskiego Twittera, który nie jest u nas aż tak popularny jak inne media społecznościowe. Na tle innych krajów polskich tweetów było nieco mniej w badaniu. Sama jednak niespecjalnie przekonuję się tym argumentem. Trzeba wyciągnąć konsekwencje z tych pogodnych niczym aura za oknem wniosków i widząc popularny news na Twitterze, zapalać w głowie tyle czerwonych lampek, żeby nasz mózg przypominał przybrany na święta świerk.

Na szczęście badanie daje nam też odrobinę nadziei – co zaskakujące, płynie ona z Facebooka. Możemy się puszyć przed większością naszych europejskich kolegów tym, że u nas śmieciowe informacje nie generują aż takiego zaangażowania jak u nich. To tym ważniejsze, że algorytmy promują przecież te historie, które są częściej klikane, komentowane i lubione, te, które ignorujemy, spadają na smętny koniec tablic albo w ogóle się na nich nie pojawią.

Polacy najmniej angażują się w śmieciowe newsy
Wykres pokazuje średnią reakcji na jedną informację. Ogółem w całym badaniu więcej reakcji w sumie zdobyły informacje z dobrych źródeł.

 

Wybór tematów poruszanych przez siewców śmieciowych informacji nie zaskakuje. Najczęściej skupiali się oni wokół historii o imigrantach, muzułmanach, Notre Dame. Co ciekawe, stosunkowo mało z nich odnosiło się bezpośrednio do konkretnych polityków i partii politycznych.

wPolityce.pl i Pikio na niechlubnej liście największych informacyjnych śmieciarzy.

Żeby zbadać jakość najważniejszych źródeł informacji, zespół badaczy analizował tweety oznaczone hastagami związanymi ze zbliżającymi się wyborami. By wybrać te media, które mają nieco większy wpływ na rzeczywistość, naukowcy wzięli pod mikroskop tylko te źródła informacji, które były przekazywane dalej co najmniej pięć razy. Wybrańcy dostawali się na specjalną listę mediów poddawanych dalszej ocenie. Część z nich pewnie właśnie trochę żałuje swoich dobrych zasięgów.

Niechlubne pierwsze miejsce w zestawieniu karmicieli śmieciowymi informacjami zdobył publiszer.pl, za nim znalazło się centrummedialne.pl i kontrowersje.net. Tuż za podium znalazło się wpolityce.pl i pikio. Te ostatnie media odniosły mniejszy sukces twitterowy, ale wygenerowały znacznie więcej reakcji na Facebooku niż konkurenci. Trudno w tym kontekście składać jednak gratulacje.

Ranking źródeł informacji na Twitterze

Do piątki najpopularniejszych, a przy tym wiarygodnych źródeł informacji, badacze zaliczyli wgospodarce.pl, wyborcza.pl, kresy.pl, bankier.pl i tvn24.pl. Tu gratulujemy już z czystym sumieniem.

Dołącz do dyskusji