Czytajcie na siedząco. Nowe roboty iRobota kosztują niemal 10 000 zł

Artykuł/Sprzęt 31.05.2019
Czytajcie na siedząco. Nowe roboty iRobota kosztują niemal 10 000 zł

Czytajcie na siedząco. Nowe roboty iRobota kosztują niemal 10 000 zł

Mimo że od premiery modeli Roomba i7 oraz i7+ minął mniej niż rok, iRobot nie zwalnia tempa i pokazał kolejną generację swoich urządzeń. Robot odkurzający Roomba S9+ oraz robot mopujący Braava Jet M6 to sprzęty, które mogą szokować nie tylko swoimi możliwościami, ale też wysoką ceną.

iRobot Roomba S9+ na pierwszy rzut oka wyróżnia się przede wszystkim kształtem. Nie mamy tutaj do czynienia z okrągłą obudową znaną z innych robotów Roomba, ale z taką w kształcie litery D. Tym samym najnowszy model iRobota bardziej niż swoich poprzedników przypomina konkurentów ze stajni Electrolux czy Neato.

Antoine Garcia, inżynier z iRobot, z którym miałem okazję rozmawiać, twierdzi jednak, że nie mamy tutaj do czynienia z kopiowaniem konkurencji, ponieważ amerykańska firma opatentowała robota w kształcie litery D już w 2009 r. Co więcej, firma nadal uważa, że okrągłe roboty są lepsze od innych, ponieważ nie mają problemów z wjeżdżaniem i wyjeżdżaniem z trudno dostępnych miejsc. Dlatego zdecydowana większość iRobotów nadal będzie okrągła. Przynajmniej na razie.

Dlaczego więc Roomba S9+ w ogóle powstała?

Z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że iRobot opracował technologię, która niweluje niedogodności wynikające z niestandardowego kształtu robota. Jest to nowy system nawigacji, który korzysta nie tylko z bardzo czułej kamery znajdującej się na górnej części robota, ale też czujnika umieszczonego na jego froncie i posługującego się promieniami podczerwonymi, który skanuje pomieszczenie 25 razy na sekundę, wykrywając wszelkie przeszkody.

Dzięki przeprojektowaniu urządzenia udało się umieścić gumowe wałki pełniące rolę turboszczotek w przedniej części robota. Dzięki temu są one o 30 proc. szersze i zgarniają dużo więcej brudu.

Obok nich umieszczono z kolei pojedynczą szczotkę boczną, która zgarnia nieczystości do turboszczotek. Dzięki temu robot ma radzić sobie lepiej z zakamarkami. Po sposobie poruszania się modelu Roomba S9+ widać, że to właśnie na ten element inżynierowie poświęcili najwięcej uwagi. Robot bowiem bardzo dokładnie przylega do ściany, a podczas sprzątania rogów na chwilę zatrzymuje się, by wygrzebać z nich wszelkie nieczystości.

Tak po prawdzie to nie widzę sensu stosowania tego rozwiązania, bo zapewnia ono lepsze sprzątanie względem okrągłych iRobotów o marginalne wartości. Sam korzystałem z modeli 880, 980, a teraz używam Roomby i7 i moje mieszkanie, w tym narożniki, są po prostu czyste. Zatem jest to rozwiązanie dla najbardziej brudzących wymagających użytkowników.

Mamy tu też wiele znanych wcześniej funkcji

iRobot Roomba S9+ różni się od poprzednika też mocniejszym silnikiem. Już w standardowym trybie działa tak dobrze jak modele 980 oraz i7, a w trybie Power Boost osiąga jeszcze lepsze rezultaty. Tryb ten (znany kiedyś jako Carpet Boost) nie był dostępny w modelu i7 i powrócił dopiero teraz. Dodatkowo aplikacja iRobot Home pozwala na dokładne dostosowanie mocy robota, a co za tym idzie jego głośności, do swoich potrzeb.

Pozostałe ciekawe funkcje dostępne w tym robocie dostępne były już w modelu i7. Są to możliwość rozpoznawania konkretnych pomieszczeń i wysyłania do nich robota za pomocą aplikacji lub Asystenta Google oraz obsługa stacji Clean Base, która wysysa kurz z robota.

W tym momencie warto wspomnieć, że iRobot Roomba S9+ w przeciwieństwie do swojego poprzednika będzie dostępny wyłącznie w zestawie ze stacją. To dobre rozwiązanie, bo pozwala opróżniać pojemnik robota nie co kilka dni, ale kilka miesięcy. Stacja Clean Base mojej Roomby i7 została pierwszy raz uruchomiona pod koniec stycznia, a jej worek opróżniłem w połowie maja. To akcesorium zupełnie zmienia sposób w jaki korzystamy z robota sprzątającego.

Kolejna nowość: robot mopujący Braava Jet m6

To kolejny model z nieco zaniedbanej serii Braava. Poprzedni model Braava Jet 240 był co prawda najlepszym urządzeniem mopującym na rynku, ale i tak brakowało mu sporo do ideału. W nowym modelu większość z nich usunięto. Dowodem tego jest chociażby zastosowanie między innymi nowego systemu nawigacji iAdapt 3.0, który obsługuje mapowanie i rozpoznawanie pomieszczeń.

Zdecydowana większość robotów mopujących na rynku to urządzenia hybrydowe, które łączą funkcje robota sprzątającego na sucho i mokro. W wielkim skrócie wygląda to tak, że pojemnik na brud zamieniamy na pojemnik na wodę z przyczepioną szmatką. Rozwiązanie to jest o tyle proste, co niepraktyczne, bo nie sprząta, tylko rozsmarowuje nieczystości na podłodze.

Roboty Braava działają zupełnie inaczej

Przede wszystkim mają z przodu spryskiwacz, którym najpierw nawilżają podłogę wodą i detergentem, by potem za pomocą siły nacisku i odpowiedniej szmatki zetrzeć nieczystości. Budowa robota sprawia też, że ten, w przeciwieństwie do odkurzaczy, nie wjeżdża na dywany. To ogromny plus.

Braava Jet m6 ma też inne zalety. Jej zbiornik ma pojemność 0,5 litra, co pozwala na posprzątanie powierzchni 100 mkw. Masz mniejsze mieszkanie? Zatem po zakończeniu mopowania robot wróci na stację dokującą i pozostałą część wody zużyje przy następnej okazji.

Najciekawsze jednak jest, że Braava Jet m6 współpracuje z robotami odkurzającymi Roomba S9+ oraz i7 i nie mówię tu wyłącznie o tym, że oba te sprzęty można obsługiwać za pomocą jednej aplikacji. Po zakończeniu sprzątania robot odkurzający wyśle informacje swojemu koledze, by ten rozpoczął czyszczenie na mokro. Mamy tutaj do czynienia z naprawdę przydatnym wykorzystaniem Internetu Rzeczy.

Nowe roboty będą dostępne tylko dla klientów o grubym portfelu

Ceny nowych iRobotów są bowiem bardzo, ale to bardzo wysokie. Roomba S9+ będzie kosztować aż 6799 zł. To wyjątkowo dużo, ale warto pamiętać, że w zestawie otrzymujemy stację Clean Base. Jest to zatem cena o ponad 1000 zł wyższa niż w przypadku analogicznego modelu i7+. Z kolei robot mopujący Braava Jet m6 będzie kosztował 3199 zł. Oznacza to, że osoby, które zdecydują się na kupno obu sprzętów, będą musiały szykować się na wydatek niemal 10 000 zł.

To bardzo dużo, ale za tę kwotę otrzymujemy najlepsze roboty sprzątające na rynku. Gdy dodamy do tego świetną sprzedaż poprzednich modeli (kosztujących ponad 4000 zł) nad Wisłą, nie mam wątpliwości co do tego, że wiele osób się na nie zdecyduje. iRobot jest niczym Apple rynku robotów sprzątających nie tylko pod względem jakości, ale też ceny i wierności fanów marki.

Dołącz do dyskusji