Co zamiast Huaweia? Podpowiadamy, co wybrać zamiast smartfona z Chin

Artykuł/Technologie 21.05.2019
Co zamiast Huaweia? Podpowiadamy, co wybrać zamiast smartfona z Chin

Co zamiast Huaweia? Podpowiadamy, co wybrać zamiast smartfona z Chin

Przyszłość smartfonów Huawei jest niejasna i wiele osób, które jeszcze do wczoraj planowały kupno nowego telefonu chińskiej firmy, dziś zastanawia się nad alternatywą, by uniknąć przykrego rozczarowania. Co wybrać zamiast Huawei?

Jeśli zakaz rządu Stanów Zjednoczonych się utrzyma i Google rzeczywiście odetnie Huawei od swojego oprogramowania, będzie to wielka strata dla całego rynku urządzeń mobilnych; szczególnie w Polsce, gdzie Huawei cieszy się wielką popularnością i uznaniem konsumentów.

Póki co jednak sytuacja jest bardzo niejasna. Departament Handlu tymczasowo uchylił całkowity zakaz na 90 dni, by umożliwić Huawei przeprowadzenie aktualizacji Androida i zamknięcie swoich spraw, ale wciąż nie wiadomo, co stanie się, gdy te trzy miesiące „łaski” dobiegną końca.

Nic więc dziwnego, że wiele osób, które dotychczas rozważały zakup smartfona Huawei, woli się wtrzymać z zakupem, by uniknąć sytuacji, w której świeżo kupiony smartfon zostanie odcięty od nowych wersji oprogramowania.

Podpowiadamy, jakie modele innych firm stanowią godną alternatywę dla topowych urządzeń Huawei.

Co jeśli nie Huawei P30 Pro lub Mate 20 Pro?

Dwa najdroższe smartfony firmy wrzuciłem do jednego worka, bo kosztują niemal tyle samo i oferują niemal dokładnie takie same możliwości. To śmietanka chińskiej oferty – najwyższa wydajność i prawdopodobnie najlepsze aparaty na rynku, zamknięte w stylowych obudowach. Czym można zastąpić tak udane modele?

Moja pierwsza propozycja to nowy OnePlus 7 Pro. Nie ma on tak dobrych aparatów jak Huaweie, ale rekompensuje niedostatki wielkim, pięknym ekranem pozbawionym wcięć, a także wydajnością i płynnością pracy przebijającą większość smartfonów z Androidem. Ponadto OnePlus oferuje najlepszą nakładkę na Androida, Oxygen OS, która swoją użytecznością i estetyką dalece wyprzedza EMUI.

Jeśli jednak ktoś ma obawy, iż amerykański ban może rozciągnąć się także na inne chińskie marki, warto rozważyć także Samsunga Galaxy S10+, choć trzeba będzie na niego wysupłać znacznie więcej gotówki, niż na smartfony Chińczyków.

Co jeśli nie Huawei P30?

Mniejszy i nieco tańszy Huawei P30 (bez Pro) w zasadzie nie ma odpowiadającego mu rywala. Mógłby nim być LG G8, gdyby już zadebiutował w Polsce, ale poza tym na zbliżonej półce cenowej gra tylko jeden zawodnik – Samsung Galaxy S10e.

Decydując się na najmniejszego z rodziny nowych Galaxy S dostajemy równie dobry ekran i marginalnie tylko gorszy aparat niż w Huawei P30, ale za to też słabszy akumulator.

Tańszą o blisko 1000 zł, ale nie mniej ciekawą alternatywą może być za to ubiegłoroczny LG G7. Pomimo dłuższego stażu na rynku to wciąż świetny smartfon, który dziś możemy nabyć w bardzo atrakcyjnej cenie.

Jeśli jednak ubiegłoroczny smartfon nie jest tym, czego szukamy, dobrym wyborem może być Xiaomi Mi 9 lub droższy od niego o 500 zł OnePlus 7 – tutaj znów jednak stajemy przed dylematem, czy w obecnej sytuacji rozsądnie jest kupować jakikolwiek smartfon pochodzący z Chin.

Co jeśli nie Huawei P30 Lite?

Średnia półka cenowa najbardziej odczułaby brak Huawei. W tym segmencie bowiem Huawei bryluje, szczególnie w sprzedaży operatorskiej, gdzie poprzednie modele z serii „lite” biją wszelkie rekordy. Nie jest łatwo znaleźć zastępstwo dla takiego modelu.

W kategorii „około 1600 zł” jedynymi w miarę sensownymi rywalami Huawei P30 Lite są Samsungi Galaxy A50 lub Galaxy A9, choć trzeba uczciwie przyznać, że ani jeden, ani drugi nie jest tak udanym urządzeniem, jak Huawei P30 Lite.

Poza dwoma Koreańczykami w podobnej lidze gra już tylko jeden nowy smartfon wart uwagi i jest to Xiaomi Pocophone F1. Ponownie jednak – to produkt Chiński. I choć nic na razie nie wskazuje na to, by Stany Zjednoczone rozszerzyły zakaz współpracy, widmo takiej możliwości nadal wisi nad chińskimi producentami smartfonów.

Co jeśli nie Huawei Mate 20 Lite?

Kosztujący około 1200 zł Mate 20 Lite ma w swoim segmencie tylko dwóch liczących się rywali – Motorolę (która również jest chińska) i… siebie samego, w postaci marki Honor.

Szukając zastępstwa dla Mate’a 20 Lite, czy w ogóle jakiegokolwiek telefonu w okolicach 1200 zł, wybrałbym dziś nową Motorolę One Vision. Jeśli tylko amerykański zakaz nie dotknie innych producentów, to właśnie Motorola ma szansę zyskać najwięcej na zniknięciu z rynku smartfonów Huawei, a nowa One Vision to model zdecydowanie wart uwagi.

Smutna prawda jest też taka, że w cenie do 1200 zł wartych uwagi nie-chińskich smartfonów praktycznie nie ma. Jedynym wyróżniającym się w tym segmencie producentem spoza Państwa Środka jest Asus, z kosztującymi od 1200 do 1500 zł modelami ZenFone 5Z i ZenFone Max Pro M2.

Co jeśli nie Huawei P Smart?

Tu znowuż mamy sytuację, w której Huawei rywalizuje tylko z innymi chińczykami. 900 zł można sensownie wydać tylko na produkt Honora, Xiaomi lub Motoroli. Najlepiej prezentującą się alternatywą dla Huawei P Smart jest w tej chwili Xiaomi Redmi Note 7, względnie Motorola Moto G7 Power, jeśli priorytetem jest długi czas pracy na jednym ładowaniu.

Jeśli jednak miałoby być nie po chińsku, musi być po tajwańsku – Asus ZenFone Max M2 to bodajże jedyna naprawdę warta uwagi propozycja poniżej 900 zł. Reszta to albo niewiele znaczące b-brandy, albo niezbyt udane produkty wiodących marek.

Szukanie alternatywy dla Huawei uzmysławia jedno – amerykański zakaz może być druzgocący dla średniej półki.

Jeśli założymy najczarniejszy scenariusz, w którym zakaz jest rozszerzany na inne smartfony chińskiego pochodzenia, segment poniżej 1600 zł zostanie dosłownie przetrzebiony. Nawet usuwając z niego samego tylko Huaweia i Honora, odbieramy konsumentom opcję wyboru obiektywnie najlepszych urządzeń w swojej klasie.

Przy całym tragizmie sytuacji, mam nadzieję, że inni producenci widzą ten stan rzeczy i zaczynają rozumieć, jak bardzo chińskie marki im odskoczyły na tych półkach cenowych, gdzie trzeba dać jak najwięcej możliwości za jak najmniej pieniędzy. Bo niestety, te same marki, które oferują znakomite urządzenia na wyższych półkach cenowych, na półkach średnich i niższych są po prostu nokautowane przez produkty Chińczyków, z Huawei na czele.

Dołącz do dyskusji