Długo nie mogłem znaleźć powodu dla istnienia tej karty przechwytującej. AverMedia Live Gamer MINI – recenzja

Recenzja/Gry 08.05.2019
Długo nie mogłem znaleźć powodu dla istnienia tej karty przechwytującej. AverMedia Live Gamer MINI – recenzja

Długo nie mogłem znaleźć powodu dla istnienia tej karty przechwytującej. AverMedia Live Gamer MINI – recenzja

Po tym, jak popularny producent kart przechwytujących wypuścił dwie potężne bestie – Live Gamera ULTRA oraz Live Gamera 4K – nikt nie spodziewał się, że kolejny produkt firmy pójdzie w zupełnie przeciwnym kierunku. AverMedia Live Gamer MINI to najmniejszy, znacznie słabszy i niemal najtańszy produkt w ofercie AM. Długo zastanawiałem się, po co właściwie powstał.

Zewnętrzna karta przechwytująca Live Gamer MINI kosztuje około 550 zł, pozwalając nagrywać obraz z maksymalną rozdzielczością 1080p, w 60 klatkach na sekundę. Tańszy o 200 zł Gamer Portable Lite tej samej firmy robi dokładnie to samo, lecz w 30 klatkach na sekundę. Z kolei kosztujący te same 550 zł Live Gamer Portable Extreme również nagrywa jak MINI, ale obraz nie zostaje poddany natychmiastowej kompresji w locie.

200 złotych za 30 klatek więcej – to podstawowa cecha karty AverMedia Live Gamer MINI.

W tym kontekście dwie stówki to sporo. Naprawdę sporo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dorzucając kolejne 200 zł możemy kupić topowy wariant ULTRA. Taki ultras poradzi sobie z rozdzielczością 4K w 60 klatkach, rejestrując i kompresując do tego obraz HDR. Mając w głowie całą ofertę AverMedii, długo nie potrafiłem zrozumieć, czy te dodatkowe 30 klatek w FHD naprawdę jest warte Zygmunta Pierwszego Starego. Skoro bowiem ktoś ogranicza się do 1080p, jakość obrazu nie jest dla niego priorytetem. Dlaczego kluczowy miałby być więc klatkarz? To nie ma sensu.

Dopiero po kilku dniach naprzemiennego korzystania z urządzeń MINI, EXTREME 2 oraz ULTRA trafiło do mnie, jaki jest sens istnienia najnowszej karty AverMedii. Jej racja bytu wcale nie sprowadza się do rejestrowania, a następnie wgrywania materiału wideo. Od tego jest np. wcześniej wspomniany Live Gamer Ultra, który pozwala widzom cieszyć się ostrym, szczegółowym obrazem 4K i wysokim kontrastem. Misja MINI jest za to zgoła odmienna.

AverMedia Live Gamer MINI nie jest od nagrywania. To karta do strumieniowania treści na żywo.

W przeciwieństwie do znacznie starszego, tańszego modelu Lite, Live Gamer MINI dostał najnowsze wsparcie systemowe AverMedii. Oznacza to pełną integrację z programem RECentral w bogatej, czwartej wersji. Do tego dochodzi kompatybilność nie tylko z systemem Windows, ale również MacOS. Dawniej można było o tym pomarzyć. Na obu systemach skorzystamy z dobrodziejstwa technologii UVC zapewniającej standaryzację sterowników wideo Windowsa i Maca. Do tego dochodzi wbudowany dekoder H.264, który odciąża CPU i który pozwala strumieniować wideo nawet na starszych, słabszych maszynach o malutkiej pojemności dyskowej.

Dekodowanym obrazem nagranym przez MINI raczej nie będziemy brylować na YouTube. Za to przepustowość udostępnianych danych Live Gamera jest kilkukrotnie wyższa niż standardowe wartości na platformie Twitch. Tam, gdzie obraz nadawany jest na żywo i nigdy nie jest tak idealny jak chcieliby tego koneserzy, możliwości kompresji MINI będą aż nadto przydatne.

W przeciwieństwie do tańszego Lite, AverMedia Live Gamer MINI jest stuprocentowo idioto-odporna. Chcesz puścić w świat, jak obijasz kolegę w Mortal Kombat 11? Wystarczy podłączyć do urządzenia zapchanego MacBooka, a następnie rozpocząć streaming z poziomu dedykowanego programu. Z tym samym zadaniem poradzi sobie kilkulatni laptop z Windows oraz komunijny komputer. MINI ma być poręczne, lekkie i proste w obsłudze. Podłączasz. Odpalasz. Gotowe. Nie musisz nawet nagrywać na dysku wideo, które nadajesz w świat.

Twitch? Ale kiedy ja jednak wolę YouTube…

Będąc jednak przy dysku, MINI posiada bardzo ciekawą funkcję, której brakuje starszemu i tańszemu Lite. AverMedia Stream Engine to funkcja po stronie karty, która zamienia stream znajdujący się w pamięci podręcznej na… wysokiej jakości klip offline, który można później udostępnić na YouTube. Taką operację można wykonać w dowolnym momencie, a jakość zachowanego wideo zawsze będzie wyższa niż to, co wyświetlało się w odtwarzaczu Twitcha. Świetny dodatek.

Powstaje jednak pytanie, czy te wszystkie ułatwienia, udogodnienia i ulepszenia są warte dodatkowych 200 złotych. AverMedia znacząco podnosi cenę najtańszego urządzenia w nowoczesnym portfolio. Gracze mają pełne prawo do kręcenia na to nosami. Firma winduje cenową poprzeczkę, korzystając z pozycji silnego gracza rynkowego. Z drugiej strony obsługa Live Gamera MINI jest o kilka długości przyjemniejsza niż obsługa modelu Lite. To nie tak, że za wyższą cenę nie dostajemy niczego ekstra.

Jeśli częściej uruchamiasz Twitcha niż YouTube, a do tego sam chciałbyś nadawać, AverMedia Live Gamer MINI to bardzo dobre urządzenie startowe. Musisz jednak mieć w pamięci, że karta nie została stworzona po to, aby za jej pomocą zachwycać się grafiką w grach na PlayStation 5. Mówimy o rozwiązaniu na tutaj i teraz, w sam raz na początek przygody ze strumieniowaniem. Tanio nie jest, ale rozwiązanie od konkurencyjnego Elgato o tych samych parametrach okazuje się jeszcze droższe.

AverMedia Live Gamer MINI:

  • Maksymalna rozdzielczość Pass-Through: 1080p60
  • Maksymalna rozdzielczość nagrywania: 1080p60
  • Wspierane rozdzielczości: 1080p, 1080i, 720p, 576p, 480p, 480i
  • Format nagrywania: MPEG 4 (H.264+AAC) + wspiera kodowanie sprzętowe
  • Wymiary: 100 na 57 na 19 mm
  • Waga: 74.5 g
  • Cena: około 550 zł

Największe zalety:

  • Działa z Windows oraz macOS
  • Karta idioto-odporna
  • Świetna do streamingu
  • AverMedia Stream Engine
  • Nie potrzebuje potężnego PC do pracy

Największe wady:

  • AverMedia podnosi cenową poprzeczkę całego katalogu produktów
  • Karta dobra na dzisiaj, ale nie na jutro
  • Brak okablowania HDMI w zestawie
  • Stara, poczciwa AverMedia Lite jest tańsza o  200 zł, a potrafi niewiele mniej.

Cóż… nikt nie mówił, że kariera streamera to tania zabawa.

Dołącz do dyskusji