Apple, pobudka. Mamy 2019 r., w iPadzie mam pakiet 200 GB, rozmawiamy o 5G, a dla iOS-a apka 150 MB stanowi problem

Felieton 09.05.2019
Apple, pobudka. Mamy 2019 r., w iPadzie mam pakiet 200 GB, rozmawiamy o 5G, a dla iOS-a apka 150 MB stanowi problem

Apple, pobudka. Mamy 2019 r., w iPadzie mam pakiet 200 GB, rozmawiamy o 5G, a dla iOS-a apka 150 MB stanowi problem

Od kilku dni siedzę w szpitalu i moim oknem na świat jest iPad Air z modułem LTE i kartą internetu mobilnego. Każdego dnia zużywam tu około 3 GB danych, ponieważ jeśli tylko nie śpię, to czytam serwisy internetowe, oglądam wideo, gram w gry online i wykonuję rozmowy wideo. Mam problem tylko z jedną usługą internetową – z Apple App Store’em.

Mam w iPadzie jakąś taryfę Play dla firm, w której mam do dyspozycji 200 GB internetu miesięcznie. To daje ponad 6 GB dziennie. Korzystam bez ograniczeń. W niczym się nie hamuję. A wykorzystuję raptem 3 GB dziennie. Czyli mniej niż połowę tego, na co pozwala mi operator.

Jednak nie jest tak, że mogę robić online na iPadzie, co tylko chcę. W ostatnich dniach parę razy iOS przypomniał mi o swoim zacofaniu w pewnym względzie. Z nieznanych nikomu powodów Apple uznał, że iPhone’y i iPady w 2019 r. nadal powinny mieć durne ograniczenie, które nie pozwala na pobranie przez sieć operatorską aplikacji lub gry, która zajmuje więcej niż 150 MB.

Limit na poziomie 150 MB to dzisiaj absurd.

Mało która dobra gra waży mniej. Mało który filmik jest lżejszy. Ba, jedna fotka typu panorama zrobiona iPhone’em waży często ok. 20 MB. Nie trzeba ich dużo, żeby dobić do 150 MB, a iPhone jakoś pozwala na ich upload do chmury na łączu LTE. Skąd więc limit 150 MB dla aplikacji i gier, na których Apple przecież zarabia, więc w teorii powinien ułatwić klientom ich pobieranie? Nie mam pojęcia. 

Oczywiście rozumiem troskę o pakiety internetowe klientów. Ale to da się załatwić w inny sposób – chociażby wyświetlając stosowne ostrzeżenie w stylu „aplikacja, którą próbujesz pobrać, waży TYLE, a ty w tym miesiącu pobrałeś już TYLE danych mobilnie, czy na pewno chcesz ją pobrać?” I do wyboru trzy opcje „nie, tak, tak i nie pytaj ponownie”.

Zacząłem szukać, czy da się obejść jakoś tę blokadę w iOS. Znalazłem cudowny poradnik:

  • Rozpoczynamy tradycyjnie pobieranie w App Store wybranej, „tłustej” aplikacji. Po chwili zobaczymy komunikat o przekroczeniu limitu. Pod zaciemnioną ikoną aplikacji pojawi się napis „Czekam”.
  • Wchodzimy w Preferencje > Ogólne > Czas i data. Wyłączamy „Ustaw automatycznie” i ręcznie ustawiamy jakąś datę z przyszłości np. z 2023 roku.
  • Odnajdujemy ikonę aplikacji, która oczekuje na podpięcie do sieci Wi-Fi i pukamy w nią… co zainicjuje pobieranie.
  • Po zakończaniu instalacji nie zapomnijmy włączyć ponownie „Ustaw automatycznie” w preferencjach czasu.

Nie sprawdzałem, czy to działa. Nie mogłem trafić w „preferencje, ogólne, czas i data”, bo radośnie trząsłem się ze śmiechu.. 

Sorry, ale mamy 2019 r. Niektóre rzeczy po prostu muszą działać. Tak po prostu. Tak jak ludzie w szpitalach muszą grać w gry dla zabicia czasu.

A skoro wróciliśmy do tematu gier, to donoszę, że je oczywiście pobrałem. Przez Wi-Fi. Które sobie zrobiłem z mojego telefonu, na którym mam 10 razy mniejszy pakiet internetu mobilnego niż na iPadzie. Dla Apple takie rozwiązanie było już OK. iPad nie zgłaszał sprzeciwów.

Ja wracam do leżenia w szpitalnym łóżku i grania na iPadzie. 

Niech ktoś w tym czasie spróbuje obudzić Apple.

Dołącz do dyskusji