#TECHTATA: Z dzieckiem na rowerze, czyli fotelik kontra przyczepka – co wybrać, co jest lepsze?

Recenzja/Sprzęt 26.04.2019
#TECHTATA: Z dzieckiem na rowerze, czyli fotelik kontra przyczepka – co wybrać, co jest lepsze?

#TECHTATA: Z dzieckiem na rowerze, czyli fotelik kontra przyczepka – co wybrać, co jest lepsze?

Chcąc jeździć z dzieckiem na rowerze nabyłem fotelik. Wybrałem najlepszy (najdroższy) jaki znalazłem – Hamax Siesta. Chwilę później do testów dostałem przyczepkę Thule Chariot Cross. Postanowiłem na zmianę korzystać z obu rowerowych akcesoriów, aby wybrać najlepsze rozwiązanie.

Uwaga: #TECHTATA to nowa seria wpisów na Spider’s Web. Zamierzam w niej dzielić się opiniami i przemyśleniami na temat sprzętów i gadżetów tech oraz aplikacji dla rodziców. Wszystkie sprzęty testuję wspólnie moim synem, Filipem (2 lata).

Przyczepek Thule jest sporo. Ja miałem okazję testować model Thule Chariot Cross w wersji dla jednego dziecka. W ofercie jest też przyczepka Chariot Cross 2, która ma te same funkcje, ale ma miejsce dla dwójki dzieci. Oficjalna cena testowanego modelu to 3959 zł. Fotelików Hamax również jest kilka do wyboru. Postawiłem na model Hamax Siesta, który, jak sama nazwa wskazuje, pozwala na ułożenie dziecka w pozycji bardziej leżącej niż siedzącej. Oficjalna cena testowanego modelu to 339 zł.

Skoro znamy już zawodników, to możemy zaczynać pojedynek.

Runda #1: przygotowanie do jazdy

Przed pierwszą jazdą z przyczepką Thule Chariot Cross musimy ją złożyć. W pudełku rama jest osobno, koła osobno, pałąk osobno, itd. Zdecydowanie polecam zajrzeć do instrukcji obsługi – składamy w końcu urządzenie, którego działaniu powierzymy zdrowie i życie naszego dziecka.

Jeśli raz złożycie przyczepkę Chariot Cross z instrukcją w ręce, to drugi raz zrobicie to już z zamkniętymi oczami. Konstrukcja jest prosta, elementy dobrze spasowane, a składanie i rozkładanie bardzo intuicyjne.

Zanim przypniemy rozłożoną już przyczepkę do roweru, to musimy z tylnego koła w rowerze wyjąć tylną oś i podmienić ją na ośkę Thule, którą znajdziemy w zestawie z przyczepką. Ośka ta ma specjalny uchwyt, który pozwala na podłączenie pałąka.

Mocując pałąk do przyczepki oraz pałąk do roweru powinniśmy pamiętać o dodatkowych zabezpieczeniach – przyczepka ma awaryjne systemy mocowania, które zadziałają, gdy zawiodą inne rozwiązania. Podczas moich testów awaryjne systemy nie przydały się ani razu, ale dobrze się czułem wiedząc, że one tam są. Miałem poczucie bezpieczeństwa, gdyż wiedziałem, że nawet jeśli popełniłem jakiś błąd przy montażu, to dodatkowe mechanizmy zadbają o to, bym w połowie drogi nie zgubił przyczepy z dzieckiem.

To tyle, jeśli chodzi o zalety. Wadą przyczepki jest to, że jest duża. Jeśli mieszkasz w bloku i trzymasz przyczepkę w piwnicy lub na piętrze, to przygotowanie jej do jazdy zajmuje trochę czasu. Trzeba ją znieść, rozłożyć, połączyć z rowerem, sprawdzić wszystkie kluczowe dla bezpieczeństwa elementy.

Z fotelikiem Hamax jest mniej problemów. Jeśli raz zamontujesz uchwyt, co polega na przykręceniu czterech śrub, to później już po prostu tylko korzystasz. Samego fotelika w zasadzie nie trzeba wcale zdejmować z roweru – może być cały czas zamontowany i przechowywany w tej samej pozycji, jaką wykorzystuje się podczas jazdy.

Przyczepka jest natomiast bardzo pakowna. W środku zmieści się nie tylko dziecko, ale również jego zabawki i książeczki. W torbie z tyłu przyczepki zmieści się jeszcze więcej zabawek lub zapas jedzenia, pieluch albo jakieś podręczne narzędzia rowerowe. Zabierając w trasę przyczepkę Chariot Cross nie trzeba brać już plecaka ani torby rowerowej.

Fotelik nie jest pojemny. W zasadzie poza dzieckiem nic się w nim już nie zmieści. Możemy co najwyżej do podłokietników przypiąć jakąś małą zabawkę, żeby dziecko mogło się czymś zająć, jeśli zacznie się nudzić. Zapas jedzenia, pieluch i zabawki trzeba wozić w plecaku i/lub torbie rowerowej.

Runda #2: jazda

Jazda z przyczepką wymaga przyzwyczajenia. Trzeba się nauczyć tego, że jedzie się nie tylko torem, który wyznacza przednie koło. Koła przyczepki Chariot Cross są rozstawione dość szeroko, co oczywiście zapewnia jej odpowiednią stabilność, ale sprawia też, że jazda po nierównościach lub podjazdy pod krawężniki wymagają sporej uwagi.

Z krawężnikami generalnie są problemy. Jeśli krawężnik jest obniżony, to jadąc na rowerze, bardzo łatwo na niego wskoczyć, nawet jeśli nie najeżdżamy na wprost, a robimy to pod ostrym kątem. Sytuacja komplikuje się, gdy ciągniemy za sobą przyczepkę. Trzeba precyzyjnie celować w miejsce obniżonego krawężnika. Natomiast najazd na wysoki krawężnik jest niemal niemożliwy.

Jadąc natomiast z fotelikiem sytuacja wygląda niemal tak samo, jakbyśmy jechali sami na rowerze. Można łatwo atakować obniżone krawężniki pod ostrym kątem. Najazd na wysoki krawężnik wymaga raczej zatrzymania i odpychając się nogami wciągnięcia tyłu roweru na przeszkodę. Najazd na taki sam krawężnik z przyczepką to jeszcze większe wyzwanie.

Rowerem można wskoczyć (przednim i tylnym kołem) na przeszkodę, ale dalsze kontynuowanie jazdy nie jest już możliwe. Koła przyczepki są zdecydowanie mniejsze niż koła roweru i nie chcą podjeżdżać pod krawężniki. W takich sytuacjach przyczepę trzeba wręcz wciągać na krawężnik asekurując przy tym pozycję roweru. Robiłem to jednak raptem kilka razy, bo później po prostu tak dobierałem trasę, aby uniknąć potrzeby zdobywania szczytów krawężników.

Jadąc z przyczepką nie tylko trzeba pamiętać o jej rozmiarze, ale również o wadze. Chariot Cross waży prawie 14 kg. Do tego dochodzi oczywiście waga dziecka i może dojść waga bagażu w torbie. Efekt jest taki, że zjeżdżając takim zestawem z górki, nasza droga hamowania znacząco się wydłuża. Trzeba mieć świadomość, że rower nie zatrzyma się tak szybko, jakbyśmy jechali sami albo z dzieckiem w lekkim foteliku.

Runda #3: okiem dziecka

Dla dziecka bez wątpienia lepsza jest przyczepka. W przyczepce może ma gorszą widoczność, ale ma lepsze warunki do zabawy, może też wygodnie przeglądać książeczki lub nawet spać – pozycję oparcia można w modelu Chariot Cross regulować. A spanie w przyczepce nie różni się niczym od spania w wózku.

Do przyczepki Chariot Cross można też dokupić liczne akcesoria. Szczególnej uwadze polecam wkładki dla niemowląt (od 1. miesiąca) i małych dzieci – zapewniają one odpowiednią pozycję dziecka i zabezpieczają kręgosłup. Fotelik Hamax Siesta również ma regulację pozycji i pozwala na nachylenie maksymalnie do 20 stopni. Półleżąca pozycja jest wygodniejsza dla dziecka (i zalecana w instrukcji obsługi), ale nie nadaje się do spania. Jeśli dziecko zaśnie w foteliku, to trzeba zrobić przerwę trasie.

Gdy mój syn zasnął w Hamaksie po raz pierwszy, to zauważyłem, że jego głowa zaczęła w niekontrolowany sposób opadać na boki. Brak podparcia sprawił, że dalsza jazda okazała się niebezpieczna. Zaprowadziłem rower do najbliższej ławki w parku, oparłem, zabezpieczyłem przed przewróceniem i poczekałem kilkadziesiąt minut, aż dziecko się zdrzemnie. Dopiero później mogliśmy kontynuować trasę.

Przyczepka zdecydowanie bardziej nadaje się na dłuższe wyprawy – dziecko może spać, może też zabrać więcej zabawek, a rodzic więcej jedzenia itd.

Runda #4: okiem rodzica

Tak, jak dla dziecka lepsza w dłuższą trasę okaże się przyczepka, tak dla rodzica już niekoniecznie.

Mieszkam w Bielsku-Białej, czyli u podnórza gór. W którą stronę bym nie pojechał, to zawsze mam z górki albo pod górkę. Gdy mam pod górkę, to się męczę. A gdy z górki, to wiem, że będę się męczył, gdy będę wracał.

Jeżdżąc z fotelikiem po moich okolicach bez problemu robiłem trasy po 50 km i więcej. Wynik ten był nie do powtórzenia z przyczepką. Jej masa na trasach mojego regionu dawała się we znaki i zwykle po 30 km jazdy z przyczepką byłem już wrakiem człowieka. Po 30 km z fotelikiem wiedziałem, że jestem gotowy przynajmniej na drugie tyle.

Runda #5: cena i podsumowanie

Przyczepka Chariot Cross, która nie jest najdroższą przyczepką w ofercie Thule, kosztuje 3959 zł, czyli tyle, ile… ponad 11 fotelików Hamax Siesta (339 zł). Ta różnica w cenie ma nie tylko znaczenie przy zakupie. Ma również podczas użytkowania.

Wyobraźcie sobie, że zostawiacie rower pod sklepem. Przypinacie go odpowiednim zapięciem i idziecie na zakupy. A fotelik? A fotelik jest tak tani, że się nim specjalnie nie przejmujecie.

Jednak zostawiając pod sklepem zestaw rower + przyczepka Thule trudno zapomnieć o tym, że zostawiamy tam przedmioty warte kilka(naście) tysięcy złotych. Trzeba zatem zadbać o odpowiednie przypięcie nie tylko roweru, ale również przyczepki. W tym celu warto wozić dwa zapięcia lub dokupić do przyczepki specjalny zamek Thule, który zamykany na klucz bezpiecznie połączy Chariot Cross z rowerem.

Trudno wskazać, co jest lepsze – przyczepka czy fotelik. Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście zakup obu urządzeń i korzystanie w nich zależnie od sytuacji.

Przyczepka będzie wygodna dla dziecka podczas dłuższych wypraw. Jeśli nie mieszkasz w górzystej okolicy, to dla ciebie – rodzica – również będzie ok. Znika potrzeba zabierania plecaka, a dziecko może mieć pod ręką wiele zabawek. Fotelik jest tanim rozwiązaniem i szybkim. Szybko się go montuje, szybko jest gotowy do korzystania, szybko się z nim rusza w trasę, szybko się z nim jeździ, szybko hamuje, szybko podjeżdża pod krawężniki.

Po testach odesłałem Thule Chariot Cross do producenta. Gdybym mieszkał w nieco mniej wymagającej kondycyjnie okolicy, to pewnie kupiłbym sobie Chariot Cross. Jednak wydatek 4000 zł na rowerowe akcesorium, które blisko o połowę zmniejsza mój zasięg na rowerze, nie ma wiele sensu. Rozważam jednak zakup tańszej przyczepki Thule – niektóre modele są już za 1400 zł. Pewnym rozwiązaniem jest też… zakup rowera z elektrycznym wspomaganiem.

PS Zawsze jeździjcie w kaskach. Ty i twoje dziecko też.

Dołącz do dyskusji