Wielka moc czy wielkie oszczędności – ile powinno kosztować PlayStation 5 w dniu premiery? [DEBATA]

Artykuł/Gry 24.04.2019
Wielka moc czy wielkie oszczędności – ile powinno kosztować PlayStation 5 w dniu premiery? [DEBATA]

Wielka moc czy wielkie oszczędności – ile powinno kosztować PlayStation 5 w dniu premiery? [DEBATA]

Kilka dni temu Sony oficjalnie rozpoczęło komunikację dotyczącą konsoli PlayStation 5. Maszyna nowej generacji zapowiada się imponująco. Niestety, z potężnymi podzespołami idą w parze potężne wydatki. To każe się zastanowić, ile powinno kosztować PS5 oraz ile są w stanie wydać na taką konsolę polscy konsumenci.

Ile powinno kosztować PlayStation 5? Z takim pytaniem ruszyłem na łowy w redakcji, pytając o to blogerów Spider’s Web. Muszę przyznać, że odpowiedzi kolegów po fachu mocno mnie zaskoczyły. Albo Przemysław Pająk płaci za dobrze, albo jesteśmy skłonni wydać na dobry sprzęt do grania znacznie więcej niż płacimy za PlayStation 4, Nintendo Switcha albo Xboksa One.

Szymon Radzewicz: Jedna konsola na 8 lat, do tego świetne gry na wyłączność? Dam i całą wypłatę

Nigdy nie rozumiałem narzekania, że konsola jest za droga. Zwłaszcza, gdy na cenę psioczą osoby co roku kupujące nowego smartfona i co kilka lat odświeżające komputer osobisty. Wieje wtedy hipokryzją. Moje premierowe PS4 działa do dzisiaj. Zagrałem na nim w dziesiątki kapitalnych gier. To sprzęt z prawie 6 latami na karku, w cenie którego nigdy nie zbudowałbym PC pozwalającego uruchamiać najnowsze tytuły.

Wolę zapłacić więcej za lepszy sprzęt. Jeśli PS5 będzie żyło tyle lat co PS4, wydam na niego maksymalnie 5000 zł. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to bardzo duża kwota. Przypuszczam również, że Sony ustali cenę znacznie poniżej mojej prywatnej granicy. Jeśli miałbym jednak określić maksymalną kwotę, którą jestem w stanie wydać, otrzymując w zamian 7 – 8 lat bezstresowego, bezproblemowego grania w najnowsze pozycje, właśnie tyle wynosi mój limit.

Tylko na fakturkę poproszę.

Moja preferowana cena: Do 5000 zł.

Piotr Grabiec: odwróciłbym to pytanie i spytał o to, ile musiałby kosztować, żebym jej nie kupił.

Jestem graczem i uwielbiam produkcje Sony na wyłączność. Jestem przekonany, że na PS5 trafią nie tylko kontynuacje moich ulubionych gier ostatnich lat, ale i kilka zupełnie nowych IP, przy których miło spędzę czas. Może zabrzmię tutaj jak fanboj, ale co z tego – zapłacę tyle, ile będzie trzeba. Nie widzę bowiem możliwości, by nowa konsola była droższa więcej niż o 50 proc. niż obecna generacja w wersji Pro.

Jak o tym myślę, to nawet 3000 zł to niewiele jak na sprzęt, który mi posłuży kilka lat i tyle byłbym gotów tyle wydać bez wahania. W dodatku dzięki kompatybilności wstecznej będę mógł sprzedać PS4 Pro, z którego korzystam teraz i wycofać nieco pieniędzy, a do nowej generacji podepnę nawet stare gogle VR. A i tak coś czuję przez skórę, że konsola będzie kosztowała nieco mniej niż i obstawiam widełki od 2000 do 2499 zł.

Moja preferowana cena: Do 3000 zł.

Jakub Kralka: Nie jest ważna cena konsoli, ważna jest jej „stopa zwrotu”

Za PlayStation 4 już w 2014 r. zapłaciłem 49 zł (to nie błąd, załapałem się na jakąś szaloną promocję u operatora telefonicznego w śmiesznym abonamencie). Konsola służy mi do dziś. Generalnie wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że za konsolę płaci się raczej niewiele. Nie wierzę więc, że nagle Sony i Microsoft zaproponują nam maszyny do grania za kwoty powyżej 2500 – 3000 zł, gdyż byłoby to całkowite sprzeniewierzenie się dotychczasowej historii konsol.

Z drugiej strony musimy mieć świadomość, że całkowicie zmienił się rynek grania. Kiedy swoje lata świetności przeżywała PlayStation 2, nierzadko roczny komputer nadawał się już tylko do przygodówek i strategii. Dziś długość życia PC dla graczy znacząco wzrosła, a tym samym konsole mają bardzo poważnego konkurenta (choć mam wrażenie, że paradoksalnie sporo zyskują obecnością napędów fizycznych i kwitnącym rynkiem wtórnym). Lecz kiedy nagle stracą swój znaczący atut cenowy, nie można wprost powiedzieć jaki będzie ostateczny wybór graczy.

Mam nadzieję, że konsola budowana jest nie tylko przez inżynierów, ale wspierających ich marketingowców i ekonomistów. Chodzi o to, żeby zbudować konsolę o wysokiej stopie zwrotu i nie bać się 200 zł więcej za zauważalnie wyższą jakość, a jednocześnie wiedzieć, kiedy powiedzieć „hmm, kolejne 700 zł to już za dużo, zejdźmy o jeden schodek w dół”. Nie jest tajemnicą, że PlayStation 5 i tak kupię: pytanie brzmi, czy miesiąc po premierze (nie uznaję pre-orderów) czy dwa lata po niej. Odpowiedź na to pytanie zależy od wypadkowej ceny i jakości.

Nie bez znaczenia są też modele sprzedaży PlayStation 5. Mam nadzieję, że zostanie powtórzony wariant sprzed paru lat, gdy np. konsolę kupowało się operatora (zwłaszcza dziś, gdy nie trzeba zmieniać smartfona aż tak często) – w atrakcyjnych promocjach lub chociaż z systemem ratalnym, który nie ma aż takich obostrzeń jak pożyczki bankowe, dzięki czemu konsola łatwiej znajdzie wielu nabywców.

Moja preferowana cena: Do 3000 zł.

Maciej Gajewski: Tyle, ile trzeba. Wincyj rdzeniuf, wincyj mocy!

Rynek nie zaoferuje mi konsoli takiej, jaką sobie wymarzę. Ponieważ istotą konsoli do gier jest bycie masowym produktem. Ona musi być niedroga, by móc dotrzeć do jak największej liczby klientów. Jej twórcy muszą pójść na daleko idące kompromisy. Szkoda, że tak musi być. Bo ja kocham konsole do gier za coś nieco innego. Za ich zamkniętą architekturę.

Podoba mi się to, że to twórca gry musi dostroić swój produkt do sprzętu, jaki posiadam. A o moim sprzęcie wie bardzo wiele: zna go co do megaherca w każdym układzie scalonym. Wie też dokładnie jakiej wersji oprogramowania operacyjnego używam. Dzięki temu może stosować daleko idące optymalizacje, które na otwartej platformie, jaką jest PC, nie są możliwe. Żałosny pod względem konfiguracji sprzętowej Xbox One S wyświetla Red Dead Redemption 2 w jakości, która na PC wymagałaby zastosowania znacznie droższych podzespołów. Jakim cudem? Szerzej o tym pisałem w tym tekście.

Na konsoli nie muszę się zastanawiać, jakie API mam ustawić, które wygładzanie krawędzi zastosować, czy postawić na rozdzielczość tekstur, czy jednak cieni. Twórca gry wie, jaki mam sprzęt. I dostroi za mnie grę tak, by wyglądała jak najlepiej przy zachowaniu jak największej płynności animacji. Na razie jednak musi to robić na sprzęcie bardzo ograniczonym. Nawet najpotężniejsza konsola na rynku – Xbox One X – choć nadal imponująca, to blednie pod względem sprzętowym przy porządnym gamingowym PC. A gdyby nie musiało tak być?

Gdyby PlayStation 5 zawierało potężne CPU i GPU z towarzyszącą mu szybką pamięcią w dużych ilościach? Gdybyśmy dostali prawdziwego mocarza, dla którego gra w 4K przy 60 klatkach na sekundę i z wysoką szczegółowością obrazu była pestką? I który pozwalałby na te same optymalizacje z uwagi na zamkniętą architekturę co dzisiejsze konsole? Myślę, że na luzie dałbym za takie urządzenie i 4000 zł. To wymarzone płótno dla pomysłowych programistów i moje wymarzone centrum rozrywki. Szkoda, że coś takiego prawdopodobnie nigdy nie powstanie.

Moja preferowana cena: do 4000 zł

Piotrek Barycki: Cena może być dowolna. Nigdy nie kupiłem konsoli w dniu premiery.

I prawdopodobnie nie zrobię tego też i teraz, niezależnie od tego, ile kosztowałoby PlayStation 5. Może poniżej 2000 zł przez chwilę bym się zastanawiał, ale szybko doszedłbym do wniosku, że skoro mój aktualny Xbox działa i jeszcze wychodzą na niego gry, to te pieniądze zdecydowanie lepiej wydać na coś innego. Nawet jeśli PS5 zaoferuje niesamowitą wydajność, cudowną rozdzielczość i niesamowitą płynność zabawy, niespecjalnie mnie to poruszy.

Jedyne, co mogłoby mnie przekonać do zakupu w dniu premiery, to zestaw gier niedostępnych dla starszych generacji. Ale że moje tempo pochłaniania tytułów jest raczej niewielkie – nie jestem nawet w połowie Red Dead Redemption 2 – to pewnie wymuszony zakup jest w moim przypadku przesunięty o kilka ładnych lat. Tym bardziej, że im później kupię PS5, tym tańsze będą gry, które debiutowały wraz z jego premierą. Idealny układ.

Jeśli więc zdecyduje się na PS5, to zrobię to w dokładnie takim samym układzie, w jakim robiłem to do tej pory z wszystkimi moimi konsolami – pójdę po nią do sklepu dopiero wtedy, kiedy będzie kosztowała wyraźnie mniej niż 2000 zł i ten zakup będzie niemal nieodczuwalny w domowym budżecie. W końcu to tylko konsola do gier, do której siadam raz na jakiś czas.

Moja preferowana cena: w dniu premiery jest mi kompletnie obojętna.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji