5G Playa? Niczym się nie różni od reklamy twarożku

Felieton/Operatorzy 12.04.2019
5G Playa? Niczym się nie różni od reklamy twarożku

5G Playa? Niczym się nie różni od reklamy twarożku

Dyskusję na temat czy 5G Ready czy 5G Not Ready obserwuję bez większych emocji, bo wzajemne oskarżenia operatorów o nieetyczną reklamę, to nic nowego. Całkiem jednak wierzę, że z wybuchłej w mijającym tygodniu afery mogą być niespodziewane korzyści dla wszystkich.

Nie mam żadnych wątpliwości, że w swojej komunikacji Play z pełną świadomością gra na skojarzeniach ze standardem 5G i zawoalowaną sugestią, że to 5G już czeka na abonentów w jego sieci. Dla wielu to oszustwo – także dla szacownych osób z naszej branży, które znają się na rzeczy ponad przeciętnie. Dla mnie – niekoniecznie.

W ogóle trudno mi rozmawiać o oszustwie w obszarze komunikacji marketingowej, która… sama w sobie jest rodzajem oszustwa, na które nie ma paragrafu. Czym się różni 5G Ready Playa od reklamy twarożku, w której nie ma nic o składzie i wartościach odżywczych, ale jest uśmiechnięta mama, która podaje kanapki z tymże twarożkiem na wspólne śniadanie cudownej rodzinki, po czym – jedno po drugim – wyprawia latorośle i mężusia do szkoły/pracy, a sama idzie na spacer z pięknym goldenem? Idzie o dobre skojarzenie i sugestię, że ten twarożek wiąże się takim wymarzonym przez wiele mam obrazkiem. Oszustwo? Dla mnie – niekoniecznie.

Co do 5G Ready, to społeczeństwo rozstrzygnie obiektywnie, kiedy sąd wyda ostateczny wyrok z powództwa T-Mobile Polska przeciw Playowi o czyn nieuczciwej konkurencji.

Nie mogę przy tym nie wspomnieć, że kilka lat temu to samo T-Mobile komunikowało LTE 4G Ready w ofercie, w której LTE nie było dostępne (co prawda operator miał już technologię w sieci, ale w innych ofertach). UPC Polska komunikuje „internet światłowodowy”, choć w najlepszym razie oferuje FTTB. Natrząsa się z tego niemiłosiernie Orange, ale ten sam Orange kilka lat temu uprzejmy był określać swojego VDSL-a mianem Neostrady Fiber. I żeby obciąć od razu dywagacje na temat „krajowych cwaniaczków”, to fiber na VDSL-a jeszcze wcześniej wołało brytyjskie BT.

Jakby jeszcze sięgnąć pamięcią, to Play powtórzył ruch z 2011 r. kiedy (bez większej żenady) ochrzcił mianem 4G sieć HSPA+. Niedługo potem wszyscy operatorzy uruchomili „prawdziwe 4G”, które realnie spełnia standard… od 2018 r. W przyszłym roku zaś wszyscy nazwą mianem 5G dobre, poczciwe LTE-Advanced Pro. Zaś standard IMT-2020/5G wejdzie realnie do użytku 2-3 lata później.

No to czym ja się mam bulwersować? 5G Ready? Wolne żarty!

Nie wiem, czy naprawdę bulwersują się w T-Mobile, czy bez emocji rozniecili to ognisko i teraz na zimno dolewają oliwy. Jak to umiejętnie rozhajcować to się podgrzeje cały naród! Nic tak nie działa na wyobraźnie jak spór i zarzuty oszustwa. Widzę to zarówno po kilkach w nasze newsy o powództwie T-Mobile, jak i po reakcji na całą sprawę masowych mediów. Teraz technofreaki będą na wyścigi rozkminiać co to jest MIMO, modulacja 256QAM, synchronizacja sieci i burzliwie dyskutować, czy Play kantuje, czy nie kantuje – na co nie ma prostej odpowiedzi, więc dyskutować można w nieskończoność. Od freaków idzie zaś wiedza do masowego odbiorcy, w którym utrwalać się będzie przekonanie, że to 5G, to… hohohoho… musi być coś!

Ten poniekąd zabawny, poniekąd żenujący, spór może zdziałać więcej dla popularyzacji technologii, niż wszystkie pokazy operatorów i vendorów, którym nikt za bardzo nie wierzy, ani wszelkie pokwikiwania o „cyfrowej przyszłości” ze strony polityków, którzy w ogóle nie wiedzą o czym mówią.

Dlatego z lubością będę się wsłuchiwał w dyskusję, czy 5G Ready, czy nie ready.

* tytuł od redakcji SW

Łukasz Dec – założyciel i redaktor prowadzący serwisu TELKO.in. Dziennikarz branży technologicznej od blisko 20 lat.

Dołącz do dyskusji

Advertisement