Skok z 1 GHz do 1,75 GHz. Japończycy po cichu dodali konsoli Nintendo Switch potężny zastrzyk mocy

Artykuł/Gry 29.04.2019
Skok z 1 GHz do 1,75 GHz. Japończycy po cichu dodali konsoli Nintendo Switch potężny zastrzyk mocy

Skok z 1 GHz do 1,75 GHz. Japończycy po cichu dodali konsoli Nintendo Switch potężny zastrzyk mocy

CPU Nvidii w konsoli Nintendo Switch działa z taktowaniem 1 GHz. Jednak wraz z najnowszą aktualizacją – 8.0.0 – zegar potrafi przyspieszyć aż do 1,75 GHz. Efekt? Czasy ładowania na konsoli Japończyków potrafią być krótsze nawet o kilkanaście sekund.

Nintendo Switch to najsłabsza i najmniej wydajna konsola tzw. wielkiej trójcy. Mobilny charakter Switcha wymusił na architektach platformy potężne kompromisy. Jednak nawet mimo ograniczeń przenośna konsola jest w stanie poradzić sobie z takimi zasobożernymi tytułami jak Wolfenstein 2, DOOM, Skyrim, Assassin’s Creed III Remastered, Saints Row 3, Mortal Kombat 11 czy The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Oczywiście zawsze może być jeszcze lepiej.

Nintendo + overclocking. Wraz z aktualizacją 8.0.0. taktowanie procesora skacze z 1 do 1,75 GHz.

Oczywiście jednostka CPU nie może cały czas działać z taktowaniem 1,75 GHz. Nintendo Switch nie jest konsolą przystosowaną do funkcjonowania przy takich parametrach. Dlatego Japończycy postanowili zastosować sprytną sztuczkę. Procesor skacze z 1 Ghz do 1,75 GHz w trakcie ładowania gry. Gdy ekran postępu zostaje wczytany, CPU wraca do taktowania 1 GHz. Dzięki temu tytuły mogą być wczytywane o kilka, a nawet kilkanaście sekund krócej.

Gry wykorzystujące specyficzny tryb Turbo to The Legend of Zelda: Breath of the Wild oraz Super Mario Odyssey. Pierwsze ładowanie kapitalnej zręcznościówki z Mario trwało wcześniej 33 sekundy. Po aktualizacji oprogramowania oraz samej gry ten czas został skrócony do 22 sekund. To gigantyczny postęp. Nawet biorąc pod uwagę, że pierwszy ekran ładowania widzimy zazwyczaj raz na rozgrywkę, toteż dłuższy czas oczekiwania nie stanowi aż tak wielkiego problemu.

W przypadku Zeldy wyniki również są bardzo pozytywne. Pierwsze wczytanie gry zostało skrócone z 31 do 21 sekund. Błyskawiczna podróż trwa teraz 11 sekund zamiast 19. Wejście do świątyni pochłaniało 10 sekund, z kolei teraz zajmuje to raptem 7 sekund. Szkoda tylko, że Nintendo doładowało Zeldę dopiero po tym, jak nabiłem w otwartym świecie ponad 100 godzin rozgrywki.

Na ten moment nie wiadomo, czy zewnętrzni twórcy mogą korzystać z dopalacza.

Nintendo nie chwaliło się zwiększeniem taktowania w notatkach powiązanych z aktualizacją. Na trop tej funkcji wpadła dopiero scena homebrew oraz grupy zajmujące się emulacją. Co ciekawe, zarówno The Legend of Zelda: Breath of the Wild jak i Super Mario Odyssey to produkcje, które stały się kompatybilne z zestawem Nintendo LABO VR Kit. Zdaje się więc, że kluczem za pomocą którego wybierane są gry do ulepszenia jest wirtualna rzeczywistość.

Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości podobnego dopalacza dostaną inne hity Nintendo wydaje na Switchu. Na przykład Mario Kart 8 Deluxe, Xenoblade Chronicles 2, Splatoon 2 czy Super Smash Bros. Ultimate.

Dołącz do dyskusji