Word ma szansę stać się najlepszym programem do pisania bez rozpraszaczy. Szkoda, że Microsoft tego nie dostrzega

Artykuł/Technologie 12.04.2019
Word ma szansę stać się najlepszym programem do pisania bez rozpraszaczy. Szkoda, że Microsoft tego nie dostrzega

Word ma szansę stać się najlepszym programem do pisania bez rozpraszaczy. Szkoda, że Microsoft tego nie dostrzega

Microsoft Word może i jest najpopularniejszym edytorem tekstu na świecie, ale nie da się ukryć, że… nieco brakuje mu uroku. Są jednak sposoby na to, by stał się bardziej przyjazny, a wkrótce będzie można zamienić Worda w prawdziwy edytor „distraction free”.

Moją relację z Wordem można określić anglojęzycznym terminem „love-hate”. Trochę kocham, trochę nienawidzę. Korzystam, bo muszę, a skoro z tego samego korzystają inni, to nie widzę sensu w korzystaniu z innych programów, które tylko utrudnią współpracę.

Przez większość czasu bardzo Worda lubię. Niemal każdy tekst, jaki napisałem na Spider’s Web, powstaje właśnie w edytorze Microsoftu. Lubię fakt, że dzięki integracji z OneDrive’em mam dostęp do tekstu z każdego komputera, każdego miejsca, także z telefonu.

Są jednak sytuacje, w których Word kompletnie nie zdaje egzaminu.

Pierwsza to pisanie dużych tekstów. Takich naprawdę dużych, jak książka. Spróbujcie kiedyś otworzyć 300 stron dokumentu w Wordzie – raz, że będzie działał tragicznie wolno, a dwa, że wyszukanie czegokolwiek w tak wielkim pliku to mordęga. Dlatego do pisania długich tekstów Word się zwyczajnie nie nadaje, a przynajmniej nie jest optymalnym rozwiązaniem (choć większość pisarzy i tak z niego korzysta, bo koniec końców każda książka musi wylądować w formacie .docx, aby przekazać ją dalej).

Word nie sprawdza się też wtedy, gdy naprawdę chcemy się skupić na pisaniu. To na szczęście może się wkrótce zmienić.

Microsoft Word jako edytor distraction free? To da się zrobić już dziś – do pewnego stopnia.

Oficjalnie edytor tekstu od Microsoftu nie ma trybu „bez rozpraszaczy”, jak np. iA Writer, ByWord, Typora, czy inne programy, które zyskały ogromną popularność w ostatnich latach.

Dla porównania – tak wygląda domyślny widok w Wordzie:

Microsoft Word - widok domyślny

A tak w iA Writer:

iA Writer na macOS - widok domyślny

Zgadnijcie, w którym programie łatwiej się skupić i w którym pisze się przyjemniej…

Co ciekawe, Microsoft Word – przynajmniej w wersji na macOS – oferuje coś, co nazywa się „trybem koncentracji”, ale w porównaniu do iA Writera wygląda on dość… żałośnie:

Microsoft Word - tryb koncentracji

Wieść niesie jednak, że „tryb koncentracji” trafi niebawem także na komputery z Windowsem. Jest już dostępny dla uczestników programu Insider, więc wkrótce powinien trafić do szerokiej publiki.

Choć sam tryb koncentracji wygląda okropnie, tak w połączeniu z innymi dostępnymi funkcjami Worda może on przekształcić zagracony edytor tekstu w piękną, minimalistyczną białą kartkę.

Jak pisać w Wordzie bez rozpraszania?

Microsoft Word od dawna posiada kilka funkcji znanych z edytorów distraction free, dostępnych dla subskrybentów pakietu Office 365. Tyle że ukrywa je w miejscu, na które większość użytkowników by nie wpadła – w zakładce „narzędzia edukacyjne”(widok immersyjny). Wynika to z faktu, iż wszystkie te funkcje powstały z myślą o użytkownikach cierpiących na jakąś formę niepełnosprawności. Tworząc je, Microsoft nie myślał raczej o takim zastosowaniu, jak to opisane tutaj.

Gdy klikniemy zakładkę „widok” na wstążce, zobaczymy menu „narzędzia edukacyjne”, a w nim kilka opcji.

Po wybraniu tego trybu, Word nagle zmienia się:

Microsoft Word - narzędzia edukacyjne

Gdy dodatkowo włączymy autoukrywanie wstążki, program może wyglądać tak

Microsoft Word - narzędzia edukacyjne

Albo nawet tak (coś dla fanów trybu ciemnego):

Microsoft Word - tryb ciemny

Word oferuje nawet opcję podświetlenia jednego lub kilku wierszy, by lepiej skupić się na wybranym fragmencie tekstu:

Microsoft Word - tryb ciemny

Tak naprawdę jedyne, czego do szczęścia brakuje, to tzw. „typewriter scrolling”, czyli przewijanie od środka strony (jak w maszynie od pisania), a nie od jej początku.

Widać jednak, że nawet po włączeniu wszystkich trybów „narzędzi edukacyjnych” Word wciąż odstaje od iA Writera. I tu na scenę wkracza „tryb koncentracji”. Na macOS już teraz, wybrawszy „narzędzia edukacyjne” i „tryb koncentracji”, możemy sprawić, że Word będzie wyglądał tak:

Microsoft Word na macOS

Na pierwszy rzut oka – nie do odróżnienia od iA Writera czy innego edytora distraction free.

Szkoda, że Microsoft nie zdaje sobie sprawy z tego, jak blisko jest od stworzenia najpopularniejszego edytora distraction free na świecie.

Wszystkie narzędzia są już wbudowane w Worda. Tak naprawdę wystarczyłoby połączyć je w jedno, pod jedną nazwą (sugeruję „widok immersyjny”, skoro taka nazwa już pada w interfejsie) i umożliwić użytkownikom szybkie przełączanie się jednym przyciskiem między przeładowanym kombajnem, a minimalistycznym edytorem tekstu.

Bardzo bym chciał, żeby ten tekst przeczytał ktoś z ekipy Office’a i pomyślał „w sumie… dlaczego nie?” – i dał nam świetny minimalistyczny edytor tekstu, który na życzenie użytkownika może stać się potężnym kombajnem do pracy ze słowami. I vice versa.

Word jest bez dwóch zdań najpopularniejszym programem do pisania na świecie, ale też nie nadaje się do wszystkiego i nie każdemu odpowiada wizualnie. Skoro jednak Microsoft tak bardzo otworzył się na twórców ostatnimi czasy, to… co w zasadzie stoi na przeszkodzie, by dostosować jeden z najważniejszych programów w swoim portfolio do ich potrzeb?

Dołącz do dyskusji