Od nastoletniego hakera do poszukiwanego przez supermocarstwo aktywisty. Kim jest Julian Assange?

Artykuł/Media 13.04.2019
Od nastoletniego hakera do poszukiwanego przez supermocarstwo aktywisty. Kim jest Julian Assange?

Od nastoletniego hakera do poszukiwanego przez supermocarstwo aktywisty. Kim jest Julian Assange?

Niedawne zatrzymanie Juliana Assange’a prawdopodobnie na dobre zakończy jego wieloletnią karierę internetowego aktywisty. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy wymazać jego dokonania z pamięci. Wbrew pozorom ten człowiek zrobił całkiem sporo dobrego.

Przyznaję, że Assange nie jest jednym z tych ludzi, którzy momentalnie wzbudzają sympatię. Obraz namalowany przez autora jego biografii, Carstena Göringa to raczej przeciwieństwo tego opisu. Assange od dziecka uważał się za mądrzejszego i lepszego od swoich rówieśników, co pewnie bardzo szybko przerodziło się w cały wachlarz jego antyspołecznych zachowań. Ale po kolei.

Julian Assange – nastoletni haker

Assange, jak przystało na nastolatka-odludka z dostępem do komputera, bardzo szybko zainteresował się jego możliwościami. Jedna z niezweryfikowanych historii opisanych w jego biografii mówi o tym, że był on autorem robaka WANK (Worms Against Nuclear Killers, po znaczenie samego skrótu odsyłam do urban dicitonary), którym rzekomo zainfekował sieci amerykańskiego Departamentu Energii i Agencji Kosmicznej NASA. Wydarzenie to miało miejsce w 1989 r., czyli w czasach, w których historia sieci nie była jeszcze dokumentowana zbyt dokładnie.

Wielu ludzi związanych ze środowiskiem hakerskim uważa, że WANK był pierwszym złośliwym oprogramowaniem stworzonym do promocji treści ideologicznych. Niezbyt wyrafinowanych, co prawda, ponieważ Assange miał wtedy 17 lat. O ile w ogóle to on był autorem tego oprogramowania. Poszlaki na to wskazują – WANK został przesłany z okolic Melbourne, gdzie właśnie jako 17-latek Assange przeniósł się po opuszczeniu swojego rodzinnego domu.

6 lat później, czyli w 1995 r., sąd udowodnił mu kilkadziesiąt włamań komputerowych do sieci telekomunikacyjnej Nortel i – co było dość powszechną praktyką w tamtych czasach – ukarał go niezbyt wygórowaną grzywną. W tym samym roku, nasz haker-aktywista stworzył również swój pierwszy program na licencji open source. Strobe był prostym skanerem portów.

Włamywanie się na serwery w tamtych czasach często sprowadzało się do znalezienia niezabezpieczonego portu, z którego korzystała jakaś newralgiczna usługa, więc Strobe dość szybko stał się całkiem popularnym narzędziem wśród początkujących hakerów. Drugą, udokumentowaną pracą na licencji open source Assange’a było wprowadzenie kilku poprawek w PostgreSQL. W tamtych czasach Assange znany był w sieci jako Mendax. Po polsku brzmi to śmieszniej, niż powinno.

Walka o wolność wymiany informacji

Większość nastoletnich hakerów działających w latach 90., mniej lub bardziej angażowała się w walkę z establishmentem i o wolność słowa. Wystarczy przeczytać opublikowany w tamtych czasach manifest kryptoanarchistyczny autorstwa Timothy’ego Maya, który pojawiał się chyba na każdej liście dyskusyjnej, forach bbs i innych dziwnych miejscach, o których nikt już nie pamięta. Assange też oczywiście walczył.

Pierwszym znaczącym przejawem tej walki było założenie przez niego serwisu internetowego Suburbia, który ujrzał światło dzienne w 1993 r. Mniej więcej w tym samym czasie Assange tworzył też e-zin The International Subversive, w którym opisywał przydatne triki i sposoby na włamywanie się na serwery.

Takich zinów było wtedy całe mnóstwo, więc TIS przeszedł do historii bez żadnego echa. Trochę inaczej potoczyły się losy serwisu Suburbia, na którym Assange opublikował wewnętrzne materiały scjentologów. Musiał poczuć się wtedy całkiem ważną personą – scjentologiczny ruch religijny bardzo nie lubi udostępniania tego typu materiałów, więc wynajął kilku prywatnych detektywów, którzy nękaniem Assange’a próbowali skłonić go do usunięcia wrażliwych materiałów. Poskutkowało.

Dla człowieka, który większość czasu spędzał w wirtualnym świecie, takie nękanie w realu musiało być nowym i dość przerażającym doświadczeniem. Może to tylko zbieg okoliczności, ale kilka lat później po przygodzie ze Scjentologami, Assange stworzył bardzo skuteczny sposób szyfrowania danych komputerowych o nazwie Rubberhorse, który miałby zabezpieczać zapisane informacje nawet w przypadku, gdy osoba, które je opublikowała zostałaby zmuszona do udostępnienia do nich hasła.

Dorosły anarchista

Ze swoim wieloletnim doświadczeniem nabytym w sieci i niezachwianymi przekonaniami na temat wolność słowa, Assange postanawia stworzyć swój projekt życia. WikiLeaks powstaje w 2006 r. Assange oczywiście nie jest jedynym autorem tej platformy. Z początku tytułuje się on jako redaktor naczelny portalu i członek rady doradczej.

Publikowanie tajnych informacji idzie pełną parą. Assange podróżuje służbowo po świecie, odwiedzając przy tym większość kontynentów i nawiązując kontakty z ludźmi o podobnych poglądach. Praca u podstaw procentuje – na WikiLeaks pojawia się coraz więcej przecieków i utajnionych informacji z całego świata.

W 2009 r. Assange otrzymuje nagrodę Media Award od Amnesty International za odsłonięcie kulis dotyczących zabójstw i tajemniczych zaginięć obywateli Kenii, w które zaangażowany był tamtejszy rząd.

Portal powoli wzbudza zainteresowanie głównego nurtu, ale prawdziwym hitem staje się dopiero w 2010 r. Wtedy to na WikiLeaks pojawiły się nagrania z 2007 roku, na których widać jak amerykańscy żołnierze ostrzeliwują w Bagdadzie cywilów. W ataku zginęli między innymi dziennikarze Reutersa, a dwójka dzieci została ranna. Sprawa została nazwana przypadkowym morderstwem, ale wielu specjalistów mówiło wprost – to była zbrodnia wojenna. To początek całej afery i moment, w którym o Julianie Assange’u usłyszał cały świat.

Źródło przecieku – Bradley Manning szybko trafia do więzienia, ale same nagrania nadal pozostają publicznie dostępne na WikiLeaks. Rząd USA decyduje się więc wziąć na celownik redaktora naczelnego portalu WikiLeaks – Juliana Assange’a. Sprawa robi się już bardzo poważna. Google na wniosek FBI zmuszone jest do ujawnienia zawartości skrzynek pocztowych Assange’a i jego współpracowników.

Naczelny WikiLeaks zaczyna rozumieć powagę sytuacji, kiedy mniej więcej w tym samym czasie, Interpol, na wniosek Szwecji, wystawia list gończy, który oznacza poszukiwania Assange’a w celu jego aresztowania i ekstradycji w związku z oskarżeniami o wymuszenie seksualne i gwałt.

Cała sprawa jest zresztą dość… nietypowa. Początkowo miało nie chodzić o gwałt w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. W sierpniu 2010 r. na posterunek w Sztokholmie zgłosiły się dwie kobiety, które nie chciały wnosić żadnego aktu oskarżenia, tylko… za pośrednictwem szwedzkiej policji skontaktować się z Assangem i skłonić go do przebadania się na obecność chorób wenerycznych. Kobiety twierdziły, że uprawiały z nim seks dobrowolnie, ale treść tej wiadomości musiała ulec jakiejś zmianie. Szwedzki prokurator po otrzymaniu policyjnego raportu postanowił oskarżyć Assange’a o gwałt i molestowanie.

Nasz bohater oczywiście zaprzeczył wszystkiemu twierdząc, że jest to międzynarodowa intryga, za którą stoją Stany Zjednoczone, chcące ukarać go za ujawnienie poważnej zbrodni wojennej popełnionej przez amerykańskich żołnierzy. Zdając sobie jednak sprawę, że bezpośrednia walka z supermocarstwem skazana jest na porażkę, Assange oddaje się w ręce brytyjskiej policji na początku grudnia 2010 r. W areszcie spędza niecały tydzień, po czym zostaje przeniesiony do aresztu domowego w Elingham Hall w Norfolk. Skutecznie unikając ekstradycji do Szwecji, pozostaje w odosobnieniu do 19 czerwca 2012 r.

Wtedy to ówczesny prezydent Ekwadoru decyduje się na udzielenie azylu politycznego Assange’owi na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie. Tam Assange spędził dokładnie 6 lat i 10 miesięcy. O tym okresie życia naszego bohatera wiadomo niewiele. Dopiero w dniu zatrzymania Assange’a przez brytyjską policję, obecny prezydent Ekwadoru, Lenin Moreno, ujawnił, że Assange zobowiązał się do przestrzegania ściśle ustalonych zasad, które zakładały m.in. że nie będzie prowadził on żadnej nielegalnej działalności w sieci. Moreno twierdzi, że Assange złamał ten zakaz, publikując na WikiLeaks m.in. tajne dokumenty Watykanu, co było rzekomo jednym z głównych powodów uchylenia decyzji o udzielaniu mu schronienia na terenie ambasady.

Assange aresztowany

11 kwietnia 2019 r. władze Ekwadoru udzieliły brytyjskiej policji zgody na wejście na teren swojej ambasady w Londynie w celu aresztowania Assange’a. Oficjalnym powodem jest niestawienie się zatrzymanego na rozprawę, która odbyła się 29 czerwca 2012 r. i dotyczyła wspomnianych wyżej zarzutów o gwałt i molestowanie na dwóch obywatelkach Szwecji. Sama sprawa zaraz się przedawni, ale adwokat jednej z poszkodowanych zapowiedziała już w mediach, że jeśli tak się stanie, wystąpi do sądu o jej wznowienie.

Drugim powodem (podanym również do informacji publicznej) jest oczywiście wniosek o ekstradycję złożony przez władze USA. Wątek ten jest o tyle ciekawy, że właściwie nie wiadomo, co grozi Assange’owi z tego tytułu. Albo tytułów, ponieważ oprócz sprawy dotyczącej ujawnienia nagrań dostarczonych przez Manning (która zmieniła płeć i jest kobietą) w 2016 r. doszła jeszcze sprawa ujawnienia korespondencji amerykańskiej partii Demokratów. Niektórzy politolodzy twierdzą, że publikacja ta miała ogromny wpływ na przebieg ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Nie wiadomo jednak, czy Assange zostanie wydany władzom USA. Uchylając polityczny azyl Assange’a, Lenin Moreno poprosił władze brytyjskie o pisemną gwarancję, na mocy której Assange nie zostanie wydalony do państwa, w którym nadal obowiązuje kara śmierci. Podejrzewam, że już wkrótce będziemy świadkami iście popisowej batalii prawniczej, w której rząd USA będzie domagał się wydania Assange’a pomimo pisemnej gwarancji ze strony Brytyjczyków. Ale to już tylko moje gdybanie. Na dalszy rozwój sytuacji musimy jeszcze chwilę poczekać.

Dołącz do dyskusji