Powiedzmy to wprost: mięso nie jest nam do niczego potrzebne. Sprawdziłem Impossible Burger 2.0

Relacja/Ekologia 06.04.2019
Powiedzmy to wprost: mięso nie jest nam do niczego potrzebne. Sprawdziłem Impossible Burger 2.0

Powiedzmy to wprost: mięso nie jest nam do niczego potrzebne. Sprawdziłem Impossible Burger 2.0

Co to jest – wygląda jak mięso, smakuje jak mięso, gryzie się jak mięso? Pudło – to nie mięso. To Impossible Burger 2.0, którego mogłem spróbować podczas wizyty w campusie Microsoftu w Redmond.

Campus Microsoftu przykłada ogromną wagę do tego, co jedzą jego pracownicy. Zdecydowanie więcej tu opcji wegańskich/wegetariańskich, niż propozycji dla miłośników mięsa. Impossible Burger 2.0 to propozycja, która ma szanse zbliżyć jednych do drugich.

Impossible Burger 2.0

Impossible Burger – co to w ogóle jest?

Druga generacja „sztucznego mięsa” wzięła szturmem tegoroczne targi CES, zaskarbiając sympatię dziennikarzy z całego świata. W Polsce niestety nie możemy go jeszcze spróbować (choć jedna z trójmiejskich burgerowni oferuje już bezpośredniego konkurenta – Beyond Meat), dlatego, gdy zobaczyłem, że Impossible Burger 2.0 dostępny jest w campusie Microsoftu, od razu go zamówiłem.

Dla kontekstu – blisko rok temu niemal kompletnie odstawiłem mięso. Przyczyn było wiele (zdrowie, ekologia, rozum i godność człowieka, etc.), ale dość powiedzieć, że po prawie roku w ogóle za mięsem nie tęsknię… z jednym wyjątkiem. Nie potrafię sobie jeszcze odmówić zjedzenia burgera raz w miesiącu, szczególnie że w Słupsku mam – w mojej opinii – najlepszą burgerownię nad Wisłą.

Impossible Burger 2.0

Impossible Burger jawi się więc dla mnie jako idealny kompromis. Z jednej strony nie muszę rezygnować z uwielbianego posiłku, zaś z drugiej nie mam wyrzutów sumienia, konsumując zwierzęta.

Z czego zrobiony jest Impossible Burger?

W dużym uproszczeniu – to kombinacja białka sojowego, ciecierzycy, emulgatorów i soku z buraka. Nowa generacja jest mniej kaloryczna od poprzedniej, a także zawiera aż 30 proc. mniej soli.

Założenie jest takie, że kawałek mięsa z tego „burgera” ma wyglądać, smakować i zachowywać się jak prawdziwe mięso. I w końcu miałem okazję zweryfikować to na własnych kubkach smakowych.

Impossible Burger 2.0 w praktyce

Na pierwszy rzut oka nie da się stwierdzić, że obcujemy z czymś innym niż mięso. Z zewnątrz dobrze wysmażony Impossible Burger 2.0 prezentuje się jak okazały kawał wołowiny.

Po rozgryzieniu czuć jednak, że to nie do końca mięso, ale też… różnica jest na tyle nieznaczna, że wręcz nieistotna. Faktura Impossible Burger jest zbliżona do wysokogatunkowej wołowiny, choć nie tak „gęsta”, jak prawdziwe mięso. Wrażenie z przegryzienia jest jednak bardzo, bardzo zbliżone, a sok z buraka doskonale imituje soczystość prawdziwego mięsa, jak również jego kolorystykę.

Impossible Burger 2.0

Nie zamierzam tu uchodzić za krytyka kulinarnego, ale w smaku Impossible Burger w pełni satysfakcjonuje kubki smakowe osoby, która przywykła do wybitnie dobrych burgerów w lokalnej restauracji. Smak w dużej mierze determinuje też oczywiście stopień wysmażenia i doprawienia burgera, tak jak w przypadku prawdziwego mięsa. Impossible Burger to tylko baza, na której przygotowuje się posiłek.

Czy Impossible Burger 2.0 smakuje jak mięso?

Nie do końca. Trzeba powiedzieć wprost, że nie jest to smak 1:1 tożsamy z wołowiną. Czuć, że mamy do czynienia z czymś innym i nie trzeba być krytykiem kulinarnym, by to zauważyć.

Tym niemniej… jedząc burgera ze „sztucznego mięsa” nie czułem się rozczarowany jego smakiem. Nie czułem, abym coś tracił, mając w bułce mieszankę produktów roślinnych zamiast prawdziwej wołowiny. Innymi słowy: mógłbym bez żalu zastąpić kawał mięcha w burgerze tym tworem, i żyć szczęśliwie, nie wyrządzając przy tym krzywdy żyjącym stworzeniom.

Impossible Burger 2.0

To początek rewolucji.

Badania naukowe mówią jasno – człowiek nie potrzebuje mięsa do życia, a oprócz niezbędnej suplementacji witaminy B12, nie wymaga to też jakichkolwiek zmian dla organizmu. Produkty zwierzęce, z mięsem na czele, nie są niezbędne w naszej diecie (wyjąwszy skrajne przypadki, zazwyczaj związane z chorobami), a ich usunięcie z naszej diety ma same pozytywne konotacje, od zniwelowania problemów z układem krążenia aż po radykalne zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka.

Jedynym powodem, dla którego jeszcze jemy mięso, jest fakt, że… przyzwyczailiśmy się do jego smaku. Lubimy jeść mięso. Wielu ludzi wręcz uważa swoją „mięsożerność” za powód do dumy.

Trudno wykorzenić tak silne przyzwyczajenie z kultury, szczególnie tam, gdzie nie zdają egzaminu argumenty odnoszące się do ekologii, a potencjalne korzyści zdrowotne zbywane są zdawkowym „na coś trzeba umrzeć”.

Impossible Burger 2.0, podobnie jak Beyond Meat, mają szansę zapoczątkować falę zmian w społeczeństwie, pozwalając nam zachować nasze przyzwyczajenia, a jednocześnie żyć w zgodzie z Planetą.

To oczywiście dopiero początek. „Sztuczne mięso” jest we wczesnej fazie rozwoju i potrzeba jeszcze wielu iteracji, nim osiągniemy poziom wyrafinowania tożsamy z prawdziwym mięsem, zdolny zaspokoić wygórowane wymagania mięsożerców.

Jednak nawet to, co mamy do dyspozycji już dziś, może przekonać wiele osób, że mięso nie jest im do szczęścia potrzebne. Z niecierpliwością czekam na moment, aż Impossible Burger 2.0 stanie się powszechnie dostępny także w Polsce. Wtedy bez cienia żalu pożegnam mięso na dobre.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji