Foto-środa: to, co mówią o aparacie Huaweia P30 Pro, jest prawdą

Recenzja/Foto 03.04.2019
Foto-środa: to, co mówią o aparacie Huaweia P30 Pro, jest prawdą

Foto-środa: to, co mówią o aparacie Huaweia P30 Pro, jest prawdą

Aparat Huawei P30 Pro jest określany jako przełom i zupełnie nowe rozdanie. Po kilku dniach z tym urządzeniem widzę, że te pogłoski wcale nie są przesadzone.

Na wstępie chcę zaznaczyć, że testuję Huawei P30 Pro dopiero od kilku dni, a to za mało na przygotowanie pełnego testu foto przeprowadzonego w różnych warunkach oświetleniowych. Zrobiłem jednak na tyle dużo zdjęć smartfonem, że chcę się z wami podzielić najważniejszymi wrażeniami.

Pod względem specyfikacji Huawei P30 Pro ma wszystko, czego można oczekiwać od sztandarowego aparatu mobilnego w 2019 r. Plus kilka dodatków.

Główny aparat Huawei P30 Pro ma 40 megapikseli, lecz w domyślnym trybie cztery piksele są łączone w jeden, a wynikowa rozdzielczość zdjęcia to 10 megapikseli. Jasność obiektywu wynosi f/1.6 i jest on stabilizowany. Warto zauważyć, że matryca aparatu jest bardzo duża jak na smartfon i ma przekątną aż 1/1.7 cala, a więc tyle, co do niedawna w zaawansowanych kompaktach.

Szerokokątny obiektyw o jasności f/2.2 współpracuje z matrycą o rozdzielczości 20 megapikseli i kryje dużą ciekawostkę. Jest nią autofocus pozwalający na ostrzenie od 2,5 cm, co umożliwia działanie w trybie supermakro. Efekty są zadziwiająco dobre.

Tryb Supermakro w Huawei P30 Pro
Powiększenie środka kadru.

Z kolei teleobiektyw to peryskopowa konstrukcja o ekwiwalencie ogniskowej aż 125 mm, co daje przybliżenie x5 względem podstawowego obiektywu. Takiego teleobiektywu w smartfonach jeszcze nie było, bowiem większość urządzeń dysponuje zoomem x2 bądź x3. Obiektyw ma bardzo przeciętną jasność f/3.4, ale nadrabia stabilizacją.

Do tego mamy też sensor ToF do wykrywania głębi ostrości.

Jak działa zoom Huawei P30 Pro?

Scena numer jeden znajduje się poniżej. Wszystkie zdjęcia wykonałem z tego samego miejsca.

A tutaj scena numer dwa.

Na zdjęciach widzimy kadry z obiektywu ultraszerokokątnego (x0,6), standardowego (x1), teleobiektywu (x5), powiększenia hybrydowego (x10) i maksymalnego powiększenia cyfrowego (x50).

W pozycji x50 jakość oczywiście drastycznie spada, ale tak wielkie powiększenie zdjęcia ze smartfona robi ogromne wrażenie. Zdjęcie przy powiększeniu x50 zachowuje 10 megapikseli.

Z uwagi na budowę aparatu, zoom między x1 a x5 jest realizowany cyfrowo, przez co ma gorszą jakość. Przykładowo, powiększenie x4,9 wygląda dość przeciętnie, podczas gdy przełączenie na x5 daje dużo większą szczegółowość, ponieważ aparat korzysta z teleobiektywu. Jeżeli światła brakuje, aparat nawet w trybie x5 korzysta z cropa, a niestety zdarza się to często, zwłaszcza we wnętrzach.

Największe wrażenie w Huawei P30 Pro robi tryb nocny

Niesamowity tryb nocny był już dostępny w P20 Pro, a po jakimś czasie został też dodany jako aktualizacja do Mate’a 10 Pro. Żaden z tych smartfonów nie może jednak konkurować z obrazkiem, jaki generuje nocą Huawei P30 Pro. Do szybkiego porównania miałem wspomnianego Huaweia Mate 10 Pro, czyli smartfon sprzed 1,5 roku. Zobaczcie, jak wygląda porównanie z P30 Pro.

Smartfon dosłownie fotografuje w ciemności. Nawet jeśli światła zupełnie nie ma, a ja fotografuję na oślep, smartfon jest w stanie zrobić zdjęcie, na którym będzie coś widać. Wystarczy jednak, że pojawi się minimalne źródło światła, by zdjęcie było dobrze naświetlone i do tego miało świetną kolorystykę. Takich efektów świat mobilnej fotografii jeszcze nie widział.

Ta ekspozycja ma 5 sekund. Tryb nocny pozwala też na znaczną poprawę szczegółowości w bardzo słabym świetle.

Nawet jeśli korzystamy z pełnego automatu, aparat zrobi dobre zdjęcia nocne. Jeśli jednak przełączymy się na dedykowany tryb nocny, czas ekspozycji wzrośnie do długości od kilku do kilkudziesięciu sekund. Taką ekspozycję wykonywaną z ręki aparat przetwarza do całkowicie ostrego, nieporuszonego kadru pełnego detali i… kolorów. To właśnie nasycenie barw robi ogromne wrażenie w trybie nocnym P30 Pro.

Tryb nocny w P30 Pro jest wręcz niewiarygodnie dobry.

Do tego Huawei poprawił stabilizację w wideo

Zarówno P20 Pro jak i Mate 20 Pro borykały się z błędami stabilizacji w wideo. Boki kadru często pływały, co psuło obraz. Tym razem taki błąd nie występuje, a do tego stabilizacja jest bardzo wydajna i działa nawet przy 4K.

A jak wypada sensor ToF i rozmywanie tła?

Na tym polu nie widać szczególnej poprawy. Owszem, sylwetka jest wycinana naprawdę dokładnie, ale czy da się zauważyć płynne przejście ostrości między planami? Tak szczerze, programowe rozmycie nadal nie może się równać z prawdziwym rozmyciem uzyskiwanym przez dedykowane aparaty.

Rozmycie z obiektywu.

Ciekawostką jest jednak fakt, że matryca głównego aparatu Huawei P30 Pro jest tak duża, że w połączeniu z obiektywem f/1.6 pozwala na bardzo duże fizyczne rozmycie tła. Niewiele smartfonów potrafi w takim zakresie separować tło od pierwszego planu za pomocą samej optyki.

Podsumowując, Huawei P30 Pro zrobił na mnie ogromne wrażenie jakością zdjęć.

Pięciokrotne powiększenie w teleobiektywie, a także bardzo użyteczny szeroki kąt, to zestaw wręcz idealny do podróży. Huawei P30 Pro może być kapitalnym aparatem wakacyjnym. Na co dzień świetnie sprawdza się z kolei tryb supermakro, który również jest rzadkością w smartfonach. Wisienką na torcie jest jednak tryb nocny, który radzi sobie dosłownie w najgorszych warunkach. P30 Pro jest wielkim krokiem naprzód nie tylko dla Huaweia, ale też dla całego rynku fotografii mobilnej.

Dołącz do dyskusji