HP. Czyli ta firma od bezpieczeństwa cyfrowego

HP. Czyli ta firma od bezpieczeństwa cyfrowego

HP. Czyli ta firma od bezpieczeństwa cyfrowego

Myśląc o HP, mamy przed oczami zazwyczaj jego świetne komputery czy drukarki. Niektórzy pewnie kojarzą też oprogramowanie korporacyjne tej firmy. Tymczasem marka HP coraz częściej ma nam się kojarzyć z bezpieczeństwem danych.

McAfee, Eset, Microsoft, Kaspersky… prawdopodobnie te nazwy wymieniłaby większość z was, gdybym poprosił was o wymienienie dostawców rozwiązań związanych z bezpieczeństwem. Niektórzy pewnie mają jakąś wiedzę o informatycznych produktach dla firm. Ci do powyższej listy prawdopodobnie dodaliby takie marki, jak Dell czy HP – bo niemal każda duża firma informatyczna obsługująca przedsiębiorstwa ma przygotowaną kompleksową ofertę rozwiązań związanych z cyberbezpieczeństwem.

Nie inaczej jest i z HP, który gościł mnie niedawno na konferencji Innovation Summit 2019. Firma ta chwali się swoimi unikatowymi rozwiązaniami w oferowanych przez nią urządzeniach, takich jak samoleczący się BIOS czy wyświetlacze Sure View, uniemożliwiające postronnym podejrzenie pracy na otwartych poufnych dokumentach. Pełnoprawny programowy moduł walczący ze złośliwym oprogramowaniem to jednak nowość. I bardzo ciekawy ruch HP.

HP Sure Sense – antywirus i antimalware, który ma być dla użytkownika niemal niezauważalny.

Co ciekawe, Sure Sense to aplikacja antimalware zaprojektowana tak, by pracować obok wbudowanego w system Defendera, zamiast go zastępować. A co smutne, Sure Sense na razie będzie działać wyłącznie na nowych komputerach z linii EliteBook i ZBook, ponieważ wymaga dedykowanego koprocesora do działania. Istotne jest jednak to, co HP opowiedziało o tym rozwiązaniu. Bo jeżeli wierzyć przedstawicielom tej firmy, to może stać się jednym z najlepszych rozwiązań antywirusowych na rynku.

HP chwali się, że Sure Sense jest w stanie wykryć 99 proc. złośliwego oprogramowania. Nie sposób tego zweryfikować, przynajmniej na razie. Wartością mierzalną jest jednak „odczuwalność” jego działania. A Sure Sense rzekomo nigdy nie obciąży procesora komputera w stopniu większym niż 1 proc. Prawdopodobnie częściowe poleganie na systemowej usłudze oraz wykorzystanie dedykowanego układu scalonego odpowiadają za ten niespotykany u konkurencji komfort. Bo tak, pierwszym (choć niekoniecznie rozsądnym) sposobem na „odmulenie” jakiegoś peceta jest deinstalacja McAfee, BitDefendera czy innego antywirusa wciśniętego nam przez producenta sprzętu.

Co ma wspólnego rekonstrukcja obrazu w grach wideo z wykrywaniem złośliwego oprogramowania?

Sure Sense wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji i nauczania maszynowego, dzięki czemu jest w stanie wykrywać nieznane nikomu wcześniej złośliwe oprogramowanie. HP nie jest pierwszą firmą, która wpadła na ten pomysł. Sekret ma tkwić we wdrożeniu tego pomysłu. Oraz w dość nietypowym partnerze, jakim jest… Nvidia.

Centra danych zbudowane przez Nvidię i opracowane przez nią algorytmy nauczania maszynowego odegrały bowiem kluczową rolę w opracowywaniu Sure Sense. Jako punkt wyjścia wzięto rozwiązania SI pozwalające szkolić mechanizm DLSS (Deep Learning Super Sampling). Nvidia wykorzystuje go, by „uczyć” swoje karty graficzne generowania obrazu w wyższej rozdzielczości niż renderowana scena 3D, przy jak najmniejszych ubytkach w jakości.

Algorytm ten przystosowano do skanowania danych w plikach. Centra danych Nvidii zostały nakarmione setkami milionów „czystych” i zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem plików, by mogły „nauczyć się” rozpoznawać złośliwe oprogramowanie na własną rękę, bez polegania na żadnej uprzednio utworzonej bazie danych.

HP idzie bardzo dobrą drogą. Oby to nie dotyczyło tylko cyberbezpieczeństwa.

PC projektowane pod zewnętrzny system operacyjny, taki jak Windows, mają od dekad wręcz nietkniętą architekturę sprzętową. Układ CPU, układ GPU, układ RAM, układ pamięci masowej i szyny danych łączące te podzespoły. Trudno bowiem dodawać wyspecjalizowane koprocesory, skoro oprogramowanie operacyjne jest pod nie zupełnie niedostosowane. I tak dziw nad dziwy, że w końcu udało się wydzielić od CPU jednostkę graficzną.

Takich problemów nie mają producenci, którzy projektują nie tylko sprzęt, ale i zarządzające nim oprogramowanie operacyjne. Klienci Apple’a wiedzą, o czym mówię – ich MacBooki i iPady są coraz częściej wyposażane w dedykowane i wyspecjalizowane koprocesory do konkretnych zadań, dzięki czemu urządzenia te w pewnych konkretnych scenariuszach są wręcz nieporównywalnie lepsze od konkurencji.

Sure Sense to rozwiązanie częściowo polegające na sprzęcie, a i tak bezbłędnie współpracuje z Windowsem i wbudowanymi w niego usługami bezpieczeństwa. Potrzebujemy więcej takich innowacji. Nie tylko w kwestii cybersecurity, ale również i w podnoszeniu kultury pracy komputera, optymalizacji jego zużycia energii i innych ważnych elementach. Producenci pecetów z Windowsem dopiero zaczynają eksplorować ten temat. Moim zdaniem zbyt późno i zbyt wolno, co, mam nadzieję, się zmieni.

Dołącz do dyskusji