Funkcja znana z Photoshopa zadziała w filmach. Można już usuwać niechciane elementy z nagrań

Artykuł/Foto 04.04.2019
Funkcja znana z Photoshopa zadziała w filmach. Można już usuwać niechciane elementy z nagrań

Funkcja znana z Photoshopa zadziała w filmach. Można już usuwać niechciane elementy z nagrań

Kwietniowa aktualizacja pakietu Adobe dodaje nowość, która jest prawdopodobnie najważniejszą zmianą w After Effects na przestrzeni ostatnich lat. Content-aware Fill daje możliwość usuwania niechcianych elementów z filmów.

Content-aware Fill, czyli wypełnienie z uwzględnieniem zawartości, to funkcja, która dosłownie odmieniła Photoshopa. Dobrze pamiętam, kiedy wraz ze znajomymi na studiach oglądałem wideo pokazujące tę funkcję w praktyce. Nie mogliśmy uwierzyć, że program jest w stanie w tak wiarygodny sposób usuwać niechciane elementy ze zdjęć.

Jeżeli nie miałeś okazji korzystać z tego narzędzia, musisz wiedzieć, że polega ono nie tylko na wycięciu fragmentu obrazu, ale też na wypełnieniu wolnej przestrzeni wygenerowanym obrazem stworzonym na bazie otoczenia. Program analizuje tło i jest w stanie tworzyć struktury, czyli np. dodawać zieleń lub niebo w realistyczny, trudny do wychwycenia sposób.

Teraz Content-aware Fill po raz pierwszy trafia do wideo.

Dwa lata temu, podczas Adobe MAX 2017, producent pokazał działanie algorytmów Projektu Cloak. Całość robiła ogromne wrażenie, ale chyba nikt nie sądził, że to rozwiązanie tak szybko zostanie wdrożone do końcowej wersji programu.

Tymczasem w najnowszej aktualizacji Adobe Creative Cloud program After Effects zyskał możliwość usuwania elementów z otoczenia. Całość wygląda następująco.

Efekty naprawdę robią wrażenie.

Całość jest możliwa dzięki działaniu algorytmów Adobe Sensei, czyli sztucznej inteligencji Adobe, która w ostatnich miesiącach pozwoliła wdrożyć do programów Adobe oczekiwane i naprawdę innowacyjne funkcje.

Dlaczego dodanie Content-aware Fill w wideo jest tak dużym wydarzeniem?

Wygenerowanie tła za usuniętym elementem na zdjęciu jest stosunkowo prostym zadaniem. Co innego w filmie, który mam minimum 24 kl./s, a niekiedy miewa przecież nawet 60 kl./s. Taka operacja przeprowadzona na wideo wymaga nie tylko większej mocy obliczeniowej, ale jednocześnie musi zapewniać płynność w czasie ruchu.

Program nie może wygenerować 24 przypadkowych teł na sekundę. Całość musi dostosowywać się do ruchu na filmie w wiarygodny sposób. Osiągnięcie tego efektu jest możliwe dzięki algorytmom SI stosowanym przez Adobe, które nie tylko analizują przerabiany film, ale jednocześnie porównują go z tysiącami, a może nawet milionami wcześniej przeedytowanych nagrań.

To wielki dzień dla branży filmowej.

Z biegiem czasu mechanizm Content-aware Fill będzie ulepszany, podobnie jak miało to miejsce w Photoshopie. I choć dziś praktycznie wszystkie duże programy do edycji grafiki są wyposażone w mechanizm Content-aware (lub Inpaint), to żaden nie stosuje go tak dobrze, jak Photoshop.

Dziś nie wyobrażam sobie Photoshopa bez wypełniania z uwzględnianiem zawartości. Korzystam z niego na co dzień, także w zdjęciach sprzętu na Spider’s Web, chociażby do usuwania pyłków i kurzu z błyszczących, szklanych obudów. Ciekawe, czy za jakiś czas powiem to samo o Content-aware w filmie.

Dołącz do dyskusji