Przed premierą Avengers: Koniec gry – jak skończyłby się prawdziwy atak Thanosa na Ziemię?

Artykuł/Nauka 24.04.2019
Przed premierą Avengers: Koniec gry – jak skończyłby się prawdziwy atak Thanosa na Ziemię?

Przed premierą Avengers: Koniec gry – jak skończyłby się prawdziwy atak Thanosa na Ziemię?

Uwaga tekst zawiera spoiler do poprzedniej części Avengers, czyli Infinity War.

Jak pamiętamy, na koniec Avengers: Infinity War Thanosowi udało się przeprowadzić atak na całe życie na Ziemi (i poza nią też, ale skupmy się na naszej planecie). Pstryknięcie palcami ręki ubranej w Rękawicę Nieskończoności spowodowało tzw. decimation – zdziesiątkowanie istot żywych. Choć prawdziwe znaczenie zdziesiątkowania to zabicie co dziesiątego wroga, Thanos zabił dokładnie połowę – w dużej mierze – losowych ofiar.

Zastanówmy się, jakie rzeczywiste konsekwencje miałby taki atak przeprowadzony dziś na naszą planetę.

Zdziesiątkowanie a inne masowe wymierania w historii Ziemi.

Atak Thanosa byłby zapewne porównywalny z każdym masowym wymieraniem. Niektóre z nich zabiły nawet 96 proc. istniejących gatunków morskich i 70 proc. lądowych (wymieranie Permskie, ponad 200 mln lat temu). Możemy więc zakładać, że życie jako takie powinno przetrwać.

Istnieje tylko jedno ale: wymieranie polegające na zmianie warunków życia powoduje, że umierają najgorzej dostosowani, a pośród populacji najsłabsi i najbardziej bezbronni. Otwiera to pole do wzrostu nowych gatunków o bardziej dostosowanych cechach. Atak Thanosa zabijał losowo – to ogromna różnica. Znajdą się tam zarówno osobniki dobrze dostosowane, jak i gorzej. Potencjalnie więc, mimo wybicia zaledwie połowy, może mieć bardziej druzgocący wpływ na życie niż wymieranie 90 proc. najsłabszych.

Wpływ Zdziesiątkowania na organizmy zaawansowane.

Wpływ pstryknięcia palcami przez Thanosa możemy oceniać różnie w zależności od złożoności życia społecznego danego gatunku. Zabicie części pszczół może stanowić koniec dla roju – są to organizmy wyspecjalizowane, a rój nie może przetrwać bez jednej z grup typu robotnice czy żołnierze. Podobnie jest z wieloma ssakami – żyjące w stadach mają często zaawansowaną hierarchię – brak większości samic czy samców spowoduje zaburzenie równowagi.

Niemal tak samo jest też z gatunkami będącymi częścią bardziej złożonego ekosystemu – drapieżnik nie przetrwa bez odpowiedniej liczby ofiar, a ofiara bez naturalnego drapieżnika może rozmnożyć się ponad miarę, powodując brak surowców do życia – a właśnie temu Thanos za pomocą swojej nieprzemyślanej metody chciał zapobiec.

Zdziesiątkowanie a ludzie.

Z ludźmi jest największy problem („Problemem są oczywiście ludzie“ – jak mówił Marsjanin w musicalu Wojna Światów) – są to istoty wysoce zorganizowane, wysoko wyspecjalizowane i mocno zależne od struktur społecznych i ekonomicznych.

Załóżmy, że w pył rozwiała się dokładnie połowa losowo wybranych ludzi. Do kolejnych, naruszających koncepcję raju Thanosa ofiar, należy doliczyć dodatkowo:

  • ludzi, którzy zniknęli, a od nich zależy bezpośrednio życie lub bezpieczeństwo innych: piloci, kierowcy, lekarze dokonujący operacji, rodzice małych dzieci itd. pociągną za sobą dodatkowe ofiary;
  • ludzi pogrążonych w rozpaczy, niepotrafiących otrząsnąć się po stracie rodziny i przyjaciół, mogących popełnić samobójstwo bądź pogrążyć się w depresji;
  • większość instytucji dbających o zdrowie i życie obywateli straci nagle połowę pracowników. Losowych: mogą zostać ochroniarze, ale zabraknie chirurgów!
  • ludzi odpowiedzialnych za produkcję prądu, pożywienia, surowców, ubrań – nagle będą musieli sprostać dwa razy większej pracy. Teoretycznie z czasem zapotrzebowanie powinno zmaleć ze względu na mniejszą populację, ale wiele instytucji i firm działa w większej skali;
  • Praca w wielu firmach stanęłaby, a możliwość ich prowadzenia stanęłaby pod znakiem zapytania – efektem może być pogorszenie się sytuacji ekonomicznej i wzrost bezrobocia.

Oceniam, że z 50 proc. populacji ludzkiej mogło tak naprawdę zrobić się 20 proc. – po odliczeniu dodatkowych ofiar.

Nasze zdrowie – nieoczekiwana ofiara Thanosa

Każdy z nas nosi w swoim organizmie mikroorganizmy żyjące z nami w symbiozie i np. wspomagające nasze trawienie. Bądźmy konsekwentni – również połowa z nich powinna zginąć, powodując rozregulowanie się naszej mikroflory. Wymagać to będzie suplementacji: ale czy w preparatach probiotycznych również zabraknie połowy składników?

Podobnie w mleczarniach jogurty i sery zaczną się psuć, zamiast dojrzewać, a ciasta przestaną wyrastać (drożdże to też organizmy żywe).

Thanos, jak widać, narobiłby nam niezłego bigosu – mam nadzieję, że bohaterowie Marvela poradzą sobie z nim w Avengers: Koniec gry…

Dołącz do dyskusji