The Division 2: Siedem najlepszych i najciekawszych nowości w porównaniu do nowojorskiej poprzedniczki

Artykuł/Gry 19.03.2019
The Division 2: Siedem najlepszych i najciekawszych nowości w porównaniu do nowojorskiej poprzedniczki

The Division 2: Siedem najlepszych i najciekawszych nowości w porównaniu do nowojorskiej poprzedniczki

The Division 2 to zaskakująco dobra sieciowa produkcja, która bije na głowę konkurencję w postaci Anthem oraz poprzednią odsłonę serii. Chociaż gra Ubisoftu to głównie więcej, lepiej i mocniej tego samego co w 2016 r., producenci zaoferowali kilka nowych, odświeżających pomysłów. Poniżej znajdziecie moje ulubione z nich.

1. KLANY

Do The Division zawitały klany. To formacje zrzeszające graczy, które są rozwijane i ulepszane wspólnym wysiłkiem wszystkich członków. Siedziba klanu znajduje się w Białym Domu i to tam należy się udać po dołączeniu do sformalizowanej grupy. Klany oferują bowiem wiele benefitów niedostępnych dla samotnych agentów Division.

The Division 2 klan

Wykonując aktywności w Waszyngtonie pracuje się na wspólną pulę doświadczenia. Dzięki niemu klan awansuje z poziomu na poziom, za każdym razem oferując dodatkowe udogodnienie. Może to być klanowy sprzedawca przedmiotów. Innym razem cotygodniowa paczka z broniami do otwarcia. Jeszcze innym stały, trwały modyfikator +5 proc. do punktów doświadczenia indywidualnych graczy.

Rozwijanie klanu to przyjemny dodatek. Nie jest silnie wyeksponowany, ale awans organizacji z poziomu na poziom cieszy. Gdy odwiedzam Biały Dom, zawsze wpadam do klanowych pomieszczeń. Mogę wtedy podejrzeć nową ofertę sprzedawcy, nasz ranking, mój wkład w rozwój grupy i kilka innych elementów. Zgaduję, że rola tej struktury będzie znacznie większa podczas rozgrywki endgame.

The Division 2 klan

2. AKTYWNE POSTACI NPC

Ubisoft opracował system sojuszników i przeciwników, którzy nieustannie ścierają się na ulicach stolicy. Zaprzyjaźnione jednostki współpracujące z agentami Division patrolują teren, organizują konwoje i pilnują strategicznych placówek. To samo robią członkowie trzech wrogich frakcji stylizowanych na bandytów, zbuntowanych wojskowych i… właściwie to nie będę psuł wam niespodzianki.  Napiszę tylko, że z tyloma aktywnymi stronami konfliktu wcześniej czy później musi dojść do rozlewu krwi.

The Division 2 gunner

Wyprowadzenie sojuszników na ulice miasta aktywizuje gracza. Gdy na niebezpiecznej trasie z punktu A do punktu B widzę patrol wroga, staram się go ominąć bez zdradzania pozycji. Najzwyczajniej w świecie szkoda mi czasu poświęconego na zbędne starcie. Jeśli jednak ten sam patrol ściera się z moimi sprzymierzeńcami – tego nie wybaczam. Tego nie odpuszczam. Zadzieranie z moimi ludźmi to automatyczny wyrok śmierci. Z agentem Division w roli policjanta, sędziego i kata.

Ubisoft w sprytny sposób piecze dwie pieczenie na jednym ogniu: nie dość, że sojuszniczymi postaciami NPC tchnął nieco życia w wirtualne miasto, to jeszcze aktywizuje gracza do powtarzających czynności. No bo jak tutaj przejść obojętnie, gdy cywile z broniami w rękach walczą o kolejną przecznicę? Jak im nie pomóc? Sam nie potrafiłem i zawsze ruszałem ze wsparciem. Nawet między jedną kluczową misją fabularną i drugą.

The Division 2 klan NPC

3. ZMIENIAJĄCY SIĘ WASZYNGTON

W The Division z 2016 r. mogliśmy wbić maksymalny poziom doświadczenia, zdobyć niesamowity bronie i rozbudować warownię specjalnych agentów. Beztroskie fale przeciwników wciąż jednak podchodziły pod siedzibę sztabu, ochoczo spacerując przed główną bramą. Jak gdyby wszystkie nasze osiągnięcia, wykonane misje i ubici bandyci się nie liczyli. W The Division 2 twórcy nie popełniają tego błędu. Waszyngton ewoluuje wraz z postępami gracza, ponownie stając się miejscem (względnie!) możliwym do życia.

The Division 2 klan Biały Dom

Im więcej misji pobocznych wykonamy, tym bardziej rozbudowane będą przyczółki sojuszników. Posępne bazy rozkwitają w pełne życia enklawy. Biblioteka, kącik zabaw, ogród, stołówka, prysznice – w placówkach powstają coraz to nowe obiekty, a gracz widzi, jak korzystają z nich NPC. Dzięki temu ma się wrażenie, że świat naprawdę ewoluuje, a nasze akcje mają znaczenie. Ubisoft sprawił, że zabicie 693 bandyty wciąż daje poczucie celowości. Wciąż zapewnia przekonanie o walce w słusznej sprawie.

Z czasem zmieniają się nie tylko osady, ale również ulice rządzone przez rabusiów, bandytów i morderców. Przeciwników jest coraz mniej, z kolei patrole sojuszników zapuszczają się w dalsze rejony. Sprzymierzeńcy stają się lepiej zorganizowani, a wrogowie tracą kolejne przyczółki. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że mogę swobodnie poruszać się po niektórych częściach Waszyngtonu. Przeciwników nie było już tam wcale, bądź pojawiali się znacznie, znacznie rzadziej. No i to się nazywa progres.

The Division 2 klan DC

4. WIĘCEJ AKTYWNOŚCI

Gry takie jak The Division, Destiny czy Anthem mają wielki problem z aktywnościami w otwartym świecie. Zazwyczaj jest to kilka zamiennych wyzwań w stylu „pokonaj fale wrogów”, które kończą się nagrodami nieadekwatnymi do poświęconego czasu. Ubisoft zdaje sobie sprawę, że w 2016 r. nie popisał się na tym polu i teraz próbuje to naprawić. Wychodzi to połowicznie, lecz trudno odmówić Francuzom starań i determinacji.

The Division 2 Waszyngton

Otwarty świat The Division 2 nafaszerowano losowymi aktywnościami nieco odbiegającymi od standardowej palety. Spodobał mi się pomysł na skrzynki z zaopatrzeniem. Spadają w konkretne miejsce, a wszystkie siły w pobliżu biegną w ich kierunku. Jeśli gracz się nie postara, cenny loot trafia w ręce przeciwnika. Ciekawe są także polowania na bossów. Raz dziennie (początkowo) możemy podjąć się próby wytropienia szczególnie groźnego przeciwnika. Jeśli jednak polegniemy podczas walki, złoczyńca ucieka i przez kilka kolejnych godzin już go nie zobaczymy.

Napadanie na wrogie konwoje daje prymitywną satysfakcję. Zwłaszcza, że dzięki mapie taktycznej widać, jakie dobro jest transportowane (i jakim szlakiem). Brakuje ci włókien węglowych albo wody? Żaden problem. Zaraz znajdziemy bandytów z nadmiarem takiego zasobu. Uwielbiam również ratować cywili z opresji. W momencie ataku jeńcy zamiast uciekać albo biernie stać w kącie, sięgają po broń i próbują pomóc graczowi. Eksplorując otwarty świat można nawet wziąć udział w pokazie strzeleckim, ucząc i inspirując sojuszników.

The Division 2 klan lighting

Ubisoft nie dokonał żadnej rewolucji. Aktywności otwartego świata dalej są powtarzalne i na dłuższą metę monotonne. Jednak dzięki sporemu zróżnicowaniu oraz działaniu sojuszniczych NPC Waszyngton nie męczy. Wręcz przeciwnie. Eksploracja jest przyjemna nawet w pojedynkę, chociaż The Division 2 to do bólu kooperacyjna produkcja. Na tej płaszczyźnie tytuły takie jak Anthem mogą się tylko uczyć zróżnicowania zawartości. Brrr, do teraz mam w pamięci okropnie monotonne walki z tytanami w otwartym świecie.

5. DRUŻYNOWY PVP*

Gdy dowiedziałem się, że do The Division 2 zawita drużynowy PvP, nie byłem przesadnie zachwycony. Esencją gry Ubisoftu jest przecież kooperacja, nie rywalizacja rodem Call of Duty. Dlatego podchodziłem do multiplayera jak pies do jeża; skoro jest, to niech sobie jest, ale mnie do niego nie mieszajcie. Okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Sieciowy moduł co prawda trudno nazwać arcydziełem, ale stanowi świetne oderwanie od Waszyngtonu, Mrocznej Strefy i modelu PvE.

The Division 2 klan PvP

Gdybym miał do czegoś porównać arenowy multiplayer z The Division 2, byłoby to… The Last of Us Remastered. Gracze przemieszczają się od osłony do osłony. Element zaskoczenia to połowa sukcesu. Umiejętności specjalne dają gigantyczną przewagę, ale równie skuteczne jest bombardowanie rywala ciągłym ogniem.Multiplayer Ubisoftu to partyzanckie walki w wielkim mieście, które jak najbardziej mają swój urok.

Z drugiej strony wątpię, aby PvP stało się głównym motorem napędowym The Division 2. To nie Destiny. Balans broni i umiejętności jest mocno dyskusyjny. Jak pisałem wcześniej – to świetne urozmaicenie kooperacji i eksploracji, ale nie nastawiałbym się na ligę e-sportową.

The Division 2 klan PvP

*Jak słusznie zauważa czytelnik Robert Zommer, PvP pojawiło się już w pierwszym The Division, lecz dopiero w ramach DLC Bastion.

6. WIĘCEJ UMIEJĘTNOŚCI

W pierwszym The Division mieliśmy łącznie 12 umiejętności specjalnych. Druga odsłona ma ich… 27. Do tego wszelkiej maści wieżyczki, wyrzutnie chemiczne, tarcze, miny, drony i impulsy można ulepszać oraz rozbudowywać modułami. Podczas rozgrywki dochodzi wręcz do sytuacji przesytu. Pośród masy gadżetów korzystam z trzech – czterech. Cieszy jednak, że w zanadrzu mam cały arsenał, którym mogę się bawić po wbiciu maksymalnego poziomu.

The Division 2 klan skill

Warto dodać, że TD2 umożliwia tworzenie gotowych buildów, między którymi będziemy się przełączać w ustawieniach ekwipunku. Jeden schemat stworzę pod PvP, drugi pod Mroczną Strefę i grę drużynową, z kolei trzeci niech będzie poświęcony samotnej eksploracji Waszyngtonu. Dzięki temu żonglowanie pancerzami, broniami i umiejętnościami specjalnymi nie będzie już żmudną koniecznością.

7. TRUDNIEJSZA ROZGRYWKA

Walka w The Division 2 jest szybsza i bardziej bezwzględna. Przeciwnicy w tej grze to wciąż gąbki chłonące ołów, ale tak zwany TTK (Time To Kill) uległ odczuwalnemu skróceniu. Niestety, tyczy się to również postaci gracza. Wystarczy seria po plecach aby pozbawić nas całego pancerza. Podczas trudniejszych misji stanie poza osłoną to jak dobrowolny wyrok śmierci. Wystarczy kilka sekund biegu bez ochrony aby wylądować w cyfrowej mogile.

W ten sposób Ubisoft podkręca atmosferę i dociska pedał gazu. Szybciej zabijasz, ale również możesz zostać szybciej zabity. Wrogowie mają (nieco) mniej wytrzymałości, lecz ty także. Przez takie założenia korzystanie z osłon, ognia zaporowego, flankowania, granatów oraz specjalnych umiejętności jest ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. To dobra dobre zmiany, dzięki którym starcia są odrobinę bardziej emocjonujące.

Dołącz do dyskusji