Podchodzisz, naciskasz, płacisz i wkładasz do oka. Teraz soczewki kupisz w automacie. Jak Coca-Colę

News/Biznes 06.03.2019
Podchodzisz, naciskasz, płacisz i wkładasz do oka. Teraz soczewki kupisz w automacie. Jak Coca-Colę

Podchodzisz, naciskasz, płacisz i wkładasz do oka. Teraz soczewki kupisz w automacie. Jak Coca-Colę

Soczewkomat to jeden z bardziej niezwykło-zwykłych pomysłów, o jakich ostatnio słyszałem. Z jednej strony idea wpakowania produktu do maszyny, która go potem sprzedaje jest oklepana do bólu. Z drugiej – czy ktoś pomyślał, że można by tak zrobić z soczewkami?

Pierwsza moja myśl automatycznie poszła w kierunku – czy to jest w ogóle bezpieczne? Nawet jako laik (sam okularów ani soczewek nie noszę) szybko się jej pozbyłem. Nikt do automatu nie pójdzie przecież po poradę – to opcja przede wszystkim dla osób, które świetnie wiedzą, jakich soczewek potrzebują.

Domyślam się też, że nietrudno się zagapić i zapomnieć o zrobieniu zapasów soczewek z odpowiednim wyprzedzeniem.

Wystarczy spojrzeć na kolejki w osiedlowych sklepach w niedziele wolne od handlu żeby przekonać się, że Polakom trudności sprawia nawet zaplanowanie posiłków dzień wcześniej. A co dopiero mówić o reszcie „drugorzędnych” potrzeb.

I zdaje się, że właśnie tak to widzi twórca Soczewkomatów, sklep internetowy szkla.com. Swój pierwszy automat postawił w Krakowie, zaopatrując go wcześniej w soczewki od najpopularniejszych producentów o „szerokim zakresie mocy” (od -0.75 do -8.00) . Wszystko dostępne od reki.

Dzisiaj Soczewkomaty są już w 37 lokalizacjach na terenie Polski. Największe skupiska to Aglomeracja Śląska i Kraków, ale można je też znaleźć w Poznaniu, Warszawie czy Gdańsku. Do końca 2020 roku właściciel automatów ma nadzieje na do dobrnięcie do liczby 150 urządzeń.

Na rynku nie było maszyny, która spełniałaby w pełni nasze wymagania dotyczące tego kanału sprzedaży. Zbudowaliśmy więc ją od podstaw sami. Szkic powstał na kartce papieru. To jedyna tego typu maszyna na świecie. Urządzenie zostało wymyślone, zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce – podkreślał w rozmowie z Wiadomościami Handlowymi Mateusz Matula, współzałożyciel i prezes spółki Szkla.com.

Po drodze z trendami

Pomysł na sprzedawanie automatu soczewki (tak jakby był to pierwszy lepszy baton) może wypalić z jeszcze jednego powodu. Polacy po prostu przyzwyczaili się do maszyn vendingowych. Eksperci z firmy Nielsen, którzy badali ten temat, zauważyli, że to po trosze przejaw naszego lenistwa. Dzisiejszy konsument nie ma cierpliwości stać w kolejkach. Potrzebuje kupić tu i teraz. Dlatego też 6 na 10 naszych rodaków deklaruje, że korzysta z automatu co najmniej raz w miesiącu. A perspektywy są podobno bardzo obiecujące, bo jeśli chodzi o nasycenie przestrzeni publicznej automatami, jesteśmy w Europie na szarym końcu.

Dołącz do dyskusji