Brak szacunku do władzy będzie karany grzywną i aresztem. Putin podpisał ustawę, która zamyka usta przeciwnikom

Artykuł/Media 22.03.2019
Brak szacunku do władzy będzie karany grzywną i aresztem. Putin podpisał ustawę, która zamyka usta przeciwnikom

Brak szacunku do władzy będzie karany grzywną i aresztem. Putin podpisał ustawę, która zamyka usta przeciwnikom

Prezydent Rosji Władimir Putin w podpisał w tym tygodniu ustawę dotyczącą kar za brak szacunku dla władz, symboli państwowych, a także za rozpowszechnianie nierzetelnych informacji, czyli fake newsów.

Ustawa została podpisana przez Putina, mimo że Prezydencka Rada ds. Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka zwracała uwagę prezydenta na potrzebę dopracowania przepisów i na opinię ekspercką wzywającą do niepodpisywania ustawy.

Obrażanie władzy jest zakazane.

Ustawa określa procedurę ograniczania dostępu „do informacji wyrażającej w nieprzyzwoitej formie, która obraża godność ludzką i moralność publiczną, oczywisty brak szacunku dla społeczeństwa, państwa, oficjalnych symboli państwowych Federacji Rosyjskiej, Konstytucji Federacji Rosyjskiej lub organów sprawujących władzę państwową w Federacji Rosyjskiej”.

Według tekstu ustawy, w przypadku wykrycia w sieciach informacyjno-telekomunikacyjnych „oczywistego braku szacunku” Prokurator generalny lub jego zastępcy będą zgłaszać to do Roskomdandoru. Federalny organ z kolei będzie żądał usunięcia informacji, w przypadku odmowy — Roskomnadzor ma prawo do ograniczenia dostępu do danego źródła informacji.

Kara grzywny lub… areszt do 15 dni

Kara za wykazywanie braku szacunku w publikacji przewiduje karę grzywny w wysokości od 30 do 100 tys. rubli (od około 2 do 6 tys. zł). Powtarzające się przestępstwo powoduje grzywnę w wysokości od 100 do 200 tys. rubli (do około 6 do 12 tys. zł) lub areszt administracyjny do 15 dni.

Jeśli obywatel po raz trzeci nie będzie przestrzegał postanowień ustawy, może być zobowiązany do zapłaty grzywny w wysokości od 200 do 300 tys. rubli (od około 12 do 18 tys. zł) lub zostać aresztowany nawet na 15 dni.

Ustawa uwzględnia karę za rozpowszechniania nieprawdziwej informacji.

Dokument wprowadza zakaz publikowania fałszywych informacji o znaczeniu społecznym, które są przedstawiane jako rzeczywiste, jeśli zagrażają życiu i zdrowiu, wpływają na porządek publiczny i bezpieczeństwo.

W tym przypadku prokurator generalny Federacji Rosyjskiej lub jego zastępcy również będą mogli żądać ograniczenia dostępu do portali publikujących fałszywe informacje.

Za popełnienie danego przestępstwa również została uwzględniona kara grzywny w wysokości od 30 tys. do 1,5 mln rubli (od około 2 do 88 tys. zł) w zależności od szkód spowodowanych daną informacją oraz od tego, czy rozpowszechnia ją firma, czy osoba prywatna.

Brzmi tak, jakby państwo rosyjskie bardzo dbało o jakość mediów, broniło swoich obywateli i żądało dziennikarstwa na wyższym poziomie. Jednak ustawa wywołuje więcej pytań, niż daje odpowiedzi.

Media muszą uważać na „chwytliwe” tytuły, tekst może zostać uznany za fake newsa.

Eksperci zaznaczają, że, z jednej strony, ta ustawa pomoże oczyścić Internet z fałszywych informacji, jak na przykład wiadomość o deszczu chemikaliów w Krasnodarze. W marcu 2018 r. mieszkańcy Krasnodaru przestraszyli się z powodu deszczu, którego krople miały brązowy kolor i zostawiały brudne ślady. W mediach szybko pojawiła się informacja o tym, że deszcz jest skażony chemicznie i stanowi zagrożenie dla ludzi. Natomiast w rzeczywistości krople deszczu po prostu zmieszały się z pyłem, które przyniósł cyklon z Morza Śródziemnego.

Z drugiej strony, ustawa może zaszkodzić tym mediom, które przestrzegają zasad dziennikarstwa. Chodzi nie o same teksty, a bardziej o tytuły. Wiadomo, że portale informacyjne, nawet te najlepsze, często korzystają z nagłówków chwytliwych, które mogą przyciągnąć więcej czytelników. Jeśli taki tytuł będzie wzbudzał kontrowersje, nawiązywał do informacji nieprawdziwej, to mimo rzetelności samego tekstu, dana publikacja może zostać uznana za nieprawdziwą.

Zagrożone również mogą zostać media, których informacja nie odpowiada interesom władzy. Na przykład, w Rosji niedawno odbyły się protesty przeciwko izolacji Internetu i moskiewska policja mówiła, że uczestniczyło w nich 6 tys. osób, natomiast organizacja Biały Licznik wskazała na 15 tys. protestujących. W tej sytuacji prokurator mógłby podjąć decyzję, że społeczna organizacja rozpowszechnia „nieprawdziwą” informację i ją zablokować.

Walka z fałszywymi informacjami jest raczej oczywista. Większe kontrowersje budzi straszenie przed obrażaniem władzy.

Jako pierwsze w głowie pojawia się pytanie: jaka informacja według ustawy jest obraźliwa? Skoro w ustawie tego nie określono, decyzja osób kontrolujących będzie subiektywna. Komuś publikacja może się wydawać śmieszną, ironiczną, a innemu obraźliwą. A jeśli istnieją pewne wytyczne, dlaczego nie zostały podane w tekście ustawy?

Czy standuper lub komik, który wygłasza w telewizji żarty polityczne, naraża stację telewizyjną na karę? Czy będą karani użytkownicy sieci społecznościowych za memy z Putinem w roli głównej? Czy dziennikarz wyrażający swoją opinię wobec władzy będzie uznany jako taki, który obraża organy władzy Federacji Rosyjskiej?

Po kilku miesiącach będziemy wiedzieli, jak w rzeczywistości działała ustawa, jakie dokładnie publikacje będą uznane za obraźliwe. Niektórzy eksperci przekonują, że system sądowy Rosji nie będzie w stanie jednocześnie prowadzić procesów wobec wszystkich, którzy rozpowszechniają obraźliwe treści. Podejrzewa się, że rząd zrobi niebawem pokazówkę, a media nagłośnią kilka spraw o obrażanie władzy w celu zastraszenia społeczeństwa.

Dołącz do dyskusji