Zostałem „miszczem“ Fortnite. To efekt nowej aktualizacji, która łączy mnie z graczami na iOS i Androidzie

Artykuł/Gry 13.03.2019
Zostałem „miszczem“ Fortnite. To efekt nowej aktualizacji, która łączy mnie z graczami na iOS i Androidzie

Zostałem „miszczem“ Fortnite. To efekt nowej aktualizacji, która łączy mnie z graczami na iOS i Androidzie

Fortnite to jeden z liderów wykorzystania technologii cross-play. W hit battle royale mogą grać wspólnie posiadacze PC, PS4, XONE, Switchów oraz urządzeń mobilnych. Jednak wraz z aktualizacją 8.10 rozgrywka między platformami została postawiona na głowie. Jestem skuteczniejszy niż kiedykolwiek wcześniej, ale to tylko i wyłącznie zasługa… smartfonów oraz tabletów.

Cross-play w Fortnite to nic nowego. Znajomi mogą wspólnie grać na rozmaitych platformach, o ile dobierają się w grupy za pośrednictwem kont Epic Games. Drużyna złożona z gracza na PS4, gracza na XONE, gracza na Switchu i gracza na iPadzie to wariant możliwy już od kilku miesięcy. Epic jest jednym z liderów standardu cross-play, dzięki czemu znajomi oraz członkowie rodziny mogą bawić się wspólnie, bez znaczenia jaki posiadają sprzęt. No i to jest świetne.

Nowa aktualizacja 8.10 wymusza cross-play między nieznajomymi.

Aktualizacja 8.10 wprowadza do gry nowy pojazd

Wcześniej dobór graczy odbywał się na zasadzie priorytetu posiadanej konsoli. Jeśli gramy z nieznajomymi, system najczęściej łączył nas z użytkownikami tej samej platformy. Gracze na PC grali z innymi graczami PC, osoby na PS4 łączono z innymi ludźmi na PS4 i tak dalej. Wyjątek stanowiła sytuacja, gdy podłączaliśmy pada do PC albo myszkę i klawiaturę do Xboksa One. Wtedy system dobierał nam rywali z tymi samymi narzędziami sterującymi, aby rozgrywka była sprawiedliwsza.

Po aktualizacji 8.10 cross-play z nieznajomymi jest niejako wymuszony. Gracze z PS4 oraz XONE trafili do tej samej puli i nie ma już znaczenia, na której konsoli uruchomiony jest Fortnite. Użytkownicy obu systemów traktowani są jako jedna kategoria. Ma to swoje dobre strony. Większa pula graczy to krótszy okres oczekiwania w lobby oraz szybsze rozpoczęcie rozgrywki. Do tego obie platformy są do siebie tak zbliżone technologicznie, że gra na PS4 oraz XONE zachowuje się tak niemal tak samo. Żadna ze stron nie ma wyraźnej przewagi.

Dziwi za to, że gracze na konsoli Nintendo są łączeni z… posiadaczami smartfonów i tabletów.

Tak jak PS4 oraz XONE stanowią wspólną pulę użytkowników, tak Switch, Android oraz iOS tworzą kolejny wielki zbiór. Wraz z aktualizacją 8.10 gracze z platformy Nintendo są domyślnie parowani z posiadaczami smartfonów i tabletów. Wydaje się to bardzo kontrowersyjnym posunięciem. O ile bowiem różnice między grą na PS4 oraz XONE są marginalne, tak rozgrywka na dotykowym ekranie oraz fizycznym padzie to dwa kompletnie różne światy.

Epic Games nie ma pomysłu na społeczność Fortnite’a skupioną wokół Switcha. Wcześniej takie osoby były łączone z graczami na PS4 oraz XONE, co również nie było sprawiedliwe. Stacjonarne konsole Sony i Microsoftu oferują lepszą rozdzielczość, lepszą responsywność, dalszy zasięg widzenia, większą płynność oraz większą precyzję kontrolerów. Dlatego gracze na Switchach stanowili mięso armatnie. Teraz role się odwróciły. No, przynajmniej częściowo.

Zostałem „miszczem“ Fortnite’a. Zapewne kosztem graczy na smartfonach i tabletach.

Jestem już po kilkunastu drużynowych potyczkach na Nintendo Switchu. Muszę przyznać, że bawię się lepiej niż kiedykolwiek. Co nie oznacza, że multiplayer nie stanowi już wyzwania. Wbrew pozorom napotkane drużyny stawiają zażarty opór. Bywało, że przegrywałem nawet pojedynki jeden na jeden. Nie mam wątpliwości, że moje K/D jest wyższe niż jeden, ale bogiem Fortnite’a jednak siebie nie nazwę.

Gdybym miał wskazać zasadniczą różnicę między grą przed i po aktualizacji, byłby to brak maniaków budowania. Weteranów, którzy w kilka sekund są w stanie postawić gigantyczną wieżę obronną. Tak grają prosi. Sam prosem zdecydowanie nie jestem i cieszy, że Fortnite na Switchu stał się bardziej statyczny oraz uziemiony. Grę po aktualizacji nie nazwałbym jednak prostszą. Bardziej wyrównana to znacznie lepsze określenie.

Nie odczuwam już takich dysproporcji między świeżakami i weteranami. Każda gra to gra o zwycięstwo, a poziom rywalizacji stał się bardziej zrównoważony. Wejście do TOP20 jest teraz przyjemnym standardem, ale wygrana zawsze wymykała mi się na ostatniej prostej.

Paradoksalnie Fortnite na Switchu jest lepszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie wiem jak do zmian odniosą się gracze na PS4 oraz XONE, ale sam jestem zachwycony. Gracze na platformie Nintendo zawsze byli łatwym łupem kolegów z potężniejszymi konsolami. Teraz nareszcie się to zmienia. Odizolowanie Switcha to znacznie lepsza decyzja, niż początkowo może się wydawać. Gra się przyjemniej, z kolei potyczki stały się bardziej emocjonujące. Dlatego jeśli posiadasz Switcha, zachęcam do powrotu na serwery. Dwie partyjki wystarczą, żeby na własnej skórze poczuć zmiany.

Szkoda tylko, że kosztem mojej dobrej zabawy najprawdopodobniej obrywają gracze na iOS oraz Androidzie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji