Automatyzacja zbiera obfite żniwo. W bankowości znikają etaty

News/Biznes 20.03.2019
Automatyzacja zbiera obfite żniwo. W bankowości znikają etaty

Automatyzacja zbiera obfite żniwo. W bankowości znikają etaty

W placówce bankowej pojawiam się mniej więcej raz na kwartał. Biorąc pod uwagę możliwości, które daje dzisiaj obsługa konta przez internet i aplikacje bankowe, to chyba i tak dosyć często. A biorąc pod uwagę statystyki dotyczące zatrudnienia w tym sektorze, nie tylko ja tak myślę.

Gdy ostatni raz odwiedziłem siedzibę swojego banku, w środku spotkałem głównie starszych klientów. W dodatku nielicznych, bo kolejka do działu obsługi klienta indywidualnego liczyła łącznie 3 osoby.

Nie żeby mnie to dziwiło. Przez internet w bankowości możemy przecież zrobić praktycznie wszystko. Wizyta w banku staje się powoli ceremoniałem tak symbolicznym, jak wysyłanie pocztówki na poczcie.

Z kwartału na kwartał coraz bardziej odczuwają to zresztą sami pracownicy.

Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała właśnie ciekawe podsumowanie. Tylko w styczniu poziom zatrudnienia w bankowości spadł o kolejne 609 etatów i ubyło 29 placówek. Spójrzmy jeszcze bardziej wstecz. W porównaniu z początkiem ubiegłego roku ubyło 2358 pracowników.

Zestawienia KNF ujmujące sektor kwartał po kwartale albo rok po roku nie robią jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Zamykanie placówek i likwidacja miejsce pracy to proces bardzo powolny. Skalę widać dopiero, gdy cofniemy się do czasów, gdy banki zatrudniały na największą skalę w historii.

Od 2008 roku z branży bankowej wyparowało 20 tys. etatów.

To oznacza, że zatrudnienie spadło w tym czasie aż o 11 proc. I wydaje się, że od tego procesu nie ma już ucieczki. To trochę paradoks, bo banki zarabiają nad Wisłą potężne pieniądze. Jak pisaliśmy, nie zmienił tego nawet podatek bankowy – w 2018 roku (a dokładniej do listopada 2018 r.) udało im się wypracować zysk netto na poziomie 14 mld zł.

Sektor bankowy jest jednak jednym z najbardziej innowacyjnych w Polsce. Tam gdzie się da, zastępuje powoli pracę człowieka botami i aplikacjami. I pokazuje jednocześnie, że wiara w to, że automatyzacja nie będzie się wiązać z falami zwolnień jest dość naiwna. W rzeczywistości – jak widzimy na tym przykładzie – jest dokładnie odwrotnie.

Dołącz do dyskusji