Apple wciż ma straszne prblmy ze swoimi klawiatrmi

Felieton/Technologie 28.03.2019
Apple wciż ma straszne prblmy ze swoimi klawiatrmi

Apple wciż ma straszne prblmy ze swoimi klawiatrmi

A w ogóle to nie mówiłem wam, jak skończyła się sprawa naprawy mojego MacBooka. Otóż dokładnie w dniu pierwszej miesięcznicy odebrałem go z serwisu.

Nie powiem – serwis Apple robi wrażenie, szczególnie w kontekście serwisu Samsunga, który w moim poprzednim laptopie doszukał się niepokalanych zalań urządzenia. Pan w serwisie z dumą oświadczył, że wymieniono mi 95 proc. urządzenia. Część z powodu moich skarg, część z powodu programu jakości Apple. To całkiem miłe zwłaszcza, gdy oddajesz komputer do serwisu głównie z zaciętą spacją, a dostajesz nowy dysk, ekran, płytę główną i inne atrakcje. Generalnie komputer od tamtej pory chodzi dwa razy lepiej i faktycznie czuć trochę tej magii Apple, o której Wodnik_Szuwarek napisał 8427 komentarzy w naszym serwisie.

Problem jest taki, że 4 miesiące później znowu popsuła mi się klawiatura. Praktycznie na przestrzeni tygodnia wysiadła strzałka w dół, literka “C”, no i – najgorzej – spacja. Ta sytuacja udowodniła mi zresztą, że każdy z nas, niezależnie od ilości wypitego w życiu mleka sojowego, ma w sobie coś ze swojskiego Janusza. Stwierdziłem, że jest niedziela niehandlowa, mam masę pracy, sam sobie to wyczyszczę! I to był błąd, bo spację połamałem bezpowrotnie, teraz boję się zanieść ją do serwisu, bo pewnie policzą za naprawę tej spacji, jeśli nie całego przedniego panelu komputera. Na dodatek znowu zostanę bez podstawowego narzędzia pracy.

Te niszczsn klawiatury

Do badziewnej klawiatury w laptopie premium jestem przyzwyczajony. W latach 2012-2017 korzystałem z topowego ultrabooka Samsunga, który miał prawie taką samą klawiaturę jak nowe MacBooki. Nie były aż tak awaryjne, a w każdym razie łatwiej było je samemu naprawić, ale generalnie nie pisało się na nich zbyt rewelacyjnie.

Jestem nowy w środowisku Jabłek, ale moi redakcyjni koledzy tęsknie wzdychają za starymi MacBookami z powodu ich klawiatur i zgodnie – a przecież im się to prawie nigdy nie zdarza – przeklinają Apple za te nowe wynalazki.

Apple zresztą wie, że schrzaniło, bo w 2018 r. uruchomiło oficjalny program naprawy klawiatur, gdyż problem ma dotyczyć małego odsetka zainteresowanych. Juz od czerwca 2018 r. Apple zaczyna wypuszczać nową generację klawiatur motylkowych, które mają być pozbawione tych niedogodności.

No właśnie. Mają, a raczej miały, bo już okazało się, że problemy cały czas się pojawiają. Trzecia generacja applowskich motylków nadal jest zawodna, nadal wciska klawisze i klei litery. Przyczyna takiego stanu rzeczy? Kurz, brud, natomiast oczywiście jest to wina samych urządzeń, a nie naszej higieny.

Apple ma teraz bardzo poważny problem, ponieważ od przynajmniej kilku lat produkuje świetne laptopy z kiepskimi klawiaturami. To z kolei skłania do przemyśleń nad naturą naszej laptopowej relacji. Przykładowo ja, przez półtora roku z MacBookiem Pro, miałem z klawiaturą problemy przez około 8 miesięcy… Tak, z mojej winy, bo do serwisu z wielu przyczyn było mi nie po drodze. Ale przy urządzeniach tej klasy niezawodność jest, kurczę, właśnie z takich powodów istotna.

PS Tytuł felietonu zainspirowała dziennikarka Wall Street Journal. Polecam, bo tam autorka idzie nawet o krok dalej i pokazuje, jak naprawdę potrafi wyglądać życie z nową klawiaturą Apple.

Dołącz do dyskusji