UOKiK sprawdzi ceny w sklepach. Jeden z dyskontów już zaczął zatrudniać ludzi do kontrolowania naklejek

News/Biznes 19.02.2019
UOKiK sprawdzi ceny w sklepach. Jeden z dyskontów już zaczął zatrudniać ludzi do kontrolowania naklejek

UOKiK sprawdzi ceny w sklepach. Jeden z dyskontów już zaczął zatrudniać ludzi do kontrolowania naklejek

Rok 2019 ma być rokiem wzmożonych kontroli w sklepach. To efekt licznych skarg, jakie docierają do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na sposoby oznaczania cen. Często bywa przecież tak, że cyferki na półce i przy kasie zupełnie się ze sobą nie zgadzają, a oferowany w promocji czteropak kosztuje tyle, co cztery sztuki kupione oddzielnie.

Z różnych kontroli prowadzonych przez UOKiK na te polscy klienci będą czekać szczególnie. Kancelaria SK&S Legal pisze o planach urzędu dot. „nieprawidłowości w informowaniu konsumentów o cenach produktów oferowanych w sklepach”.

Sklepowe „promocje”.

O co może chodzić? Nietrudno zgadnąć – prym prawdopodobnie wieść będą pomyłki (albo „pomyłki”) przy oznaczaniu towarów półkach. Bierzemy wodę mineralną. Na butelce widnieje cena – dajmy na to 2,50 zł, a przy kasie robi się nagle o złotówkę drożej.

Z opowieści osób pracujących w marketach wiem, że duża część takich przypadków to nie tyle próba oszustwa, co raczej bałaganu, wynikającego z braków w personelu. Nawet jeżeli przyjmiemy, że jest tak za każdym razem (a nie dałbym za to głowy), to klient i tak jest przecież na tym stratny. A to, czy sklep ma problem ze skompletowaniem załogi, nie powinno go obchodzić.

Pod lupę trafią też pewnie różnego rodzaju akcje reklamowe. Sklepom może się więc dostać za starą jak świat praktykę przekreślania jednej kwoty i wpisywania obok drugiej – identycznej. Wszystko to oczywiście w ramach świątecznej przeceny.

Bardziej skomplikowaną sprawą jest sugerowanie klientom, że zaoszczędzą w przypadku kupna wielopaków. SK&S Legal pisze, że UOKiK może uznać takie działanie za nieprawidłowe, jeśli market będzie „wskazywał na szczególne korzyści cenowe”. Z drugiej strony akurat tutaj przeciętny konsument może sobie z łatwością radzić na własną rękę – sklepy mają przecież obowiązek podawać ceny jednostkowe (za litr albo kilogram). A że robią to zazwyczaj drobnym druczkiem to już inna kwestia.

Uderz w stół…

Niezależnie od wyników kontroli, pewne efekty widzimy już dzisiaj. Portale z ogłoszeniami o pracę zaroiły się w lutym od rekrutacji do Biedronki na stanowisko: „osoba kontrolująca prawidłowe oznaczenie cenowe”. Sam opis jest już bardzo wymowny, na wszelki wypadek dorzucę jednak opis wymagań:

  • zajmowanie się prawidłowym oznaczeniem cenowym produktu na sali sprzedaży, czyli aktualizacją cen przy produktach znajdujących się już na sklepie oraz zamieszczaniem nowych,
  • pomoc przy drobnych pracach porządkowych na sklepie,
  • dostępność 10h tygodniowo

Pracownik od cen. Tego jeszcze w polskim handlu nie grali.

Dołącz do dyskusji