Ukraina za 50 lat będzie w tym miejscu, w którym jest dzisiaj Polska. Dla Polski oznacza to kłopoty

Artykuł/Biznes 14.02.2019
Ukraina za 50 lat będzie w tym miejscu, w którym jest dzisiaj Polska. Dla Polski oznacza to kłopoty

Ukraina za 50 lat będzie w tym miejscu, w którym jest dzisiaj Polska. Dla Polski oznacza to kłopoty

Według badań przeprowadzonych przez Bank Światowy, bez szybkich reform Ukraina może osiągnąć poziom rozwoju Unii Europejskiej w 50-100 lat. Dla Polski może to oznaczać poważny kryzys kadr.

W ciągu ostatnich lat, począwszy od 2014 r., Ukraina musiała zmierzyć się z szeregiem poważnych problemów we wszystkich obszarach: politycznym, gospodarczym i bezpieczeństwa. W wyniku protestów w Kijowie w lutym 2014 r. poprzedni prezydent został obalony, Autonomiczna Republika Krymu została zaanektowana i rozpoczął się konflikt zbrojny we wschodniej części kraju. Wszystkie te wydarzenia doprowadziły do ​​znacznego spadku gospodarki i wzrostu ubóstwa w kraju.

Kolejne wybory prezydenckie, parlamentarne i lokalne stały się ważnymi osiągnięciami dla kraju. Nowy rząd zdecydował się wzmocnić stosunki z Europą i wstąpić do UE.

W kwietniu 2016 r. pracę rozpoczął nowy rząd, który zobowiązał się do wdrożenia programu reform na dużą skalę.

Kluczowe reformy, które zostały wdrożone po 2014 r.

Jak wynika z badań Banku Światowego, najważniejsze reformy, które już weszły w życie, obejmują:

  • uproszczenie regulacji biznesowej,
  • tworzenie organów antykorupcyjnych,
  • reformę opieki zdrowotnej,
  • przejście na elastyczny kurs walutowy.

Wymienione kroki są ważne, ale to dopiero początek. Ukraina potrzebuje wdrożenia nowych reform, osiągnięcia porozumienia z Międzynarodowym Funduszem Walutowym oraz stworzenia antykorupcyjnego Sądu Najwyższego.

Prowadzenie reform utrudnia opór trzech najbogatszych ludzi.

Dla realizacji przyszłych reform konieczne jest pokonanie oporu wpływowych ludzi, który odczuwa się do dziś, czytamy w badaniu BŚ.

Według badania BŚ łączna wartość netto wszystkich aktywów trzech najbogatszych osób w Ukrainie w 2017 r. przekroczyła 6 proc. PKB całego kraju.

Jest prawie dwa razy większy niż w Rosji i trzy razy większy niż w Polsce. Stosunek udziału najbogatszych obywateli do PKB kraju pozostaje prawie niezmienny od 2007 r. To zjawisko ogranicza dostęp do możliwości gospodarczych, które mogą ujawnić potencjał kapitału ludzkiego. Jeśli spojrzeć na Stany Zjednoczone, ten wskaźnik stanowi tam 1,4 proc. PKB. Realizacja reform jest bardzo trudna, gdy istnieją tak potężne grupy wpływów — powiedział Syril Muller, wiceprezes Banku Światowego.

Muller argumentuje, że wobec braku reform i przy obecnym tempie wzrostu gospodarczego, który wynosi 2,5 proc. w 2017 r. Ukraina będzie w stanie dorównać do poziomu dochodów Niemiec za 100 lat, a do poziomu dochodów Polski za 50 lat.

Ukraińcy nie dążą do praworządności.

Wiceprezes Banku Światowego nazwał dodatkowe czynniki ograniczające rozwój kraju.

Brak inwestycji bezpośrednich i znaczne zadłużenie. Przez 10 lat, od 2008 r. do 2018 r., udział długu publicznego w całkowitej pożyczce krajowej wzrósł z 3 do 40 proc. Nadwyżka zadłużenia przedsiębiorstw jest przeszkodą w tworzeniu kapitału.

Ukraina ma raczej ograniczoną integrację z gospodarką światową i dużą zależność od rynków towarowych, co wpływa na rozwój kraju.

Ważnym czynnikiem, według analityków, jest późne rozpoczęcie reform. W tym czasie rynek pracy bardzo się zniekształcił, pojawiły się możliwości dla łatwego wzbogacenia się kilku wybranych osób. Czyli późne reformy, dążenie do nadwyżki dochodów i zaniedbania prawa ograniczają Ukrainę w szybkim rozwoju gospodarczym.

Analitycy Banku Światowego przygotowali 4 najważniejsze kroki, jakie Ukraina musi podjąć jak najszybciej.

Przeciwdziałanie korupcji, czyli wzmocnienie systemu sądownictwa, tworzenie instytucji antykorupcyjnych, udzielanie wsparcia państwowego przedsiębiorstwom w celu zminimalizowania zakłóceń konkurencji.

Zniesienie moratorium na sprzedaż gruntów rolnych. Początkowo w 2002 r. wprowadzono moratorium jako środek tymczasowy. Jednak potem Rada Najwyższa wielokrotnie go kontynuowała. W 2019 r. prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ponownie uchwalił moratorium.

Według oceny Banku Światowego rynek gruntów stworzyłby możliwości dla wzrostu PKB Ukrainy corocznie o dodatkowe 0,6-1,6 proc. i pozwoliłby otrzymać około 1,5 mld dol. dodatkowych inwestycji corocznie. To byłby impuls do rozwoju rolnictwa i sektora finansów w obszarze wiejskim — twierdzą analitycy.

Poprawa logistyki, rewizja taryf dla transportu kolejowego.

Wspieranie sektora prywatnego, ponieważ, jak wynika z badań, poświęca mu się zbyt mało uwagi. Konieczne jest usprawnienie użytkowania i zarządzania obiektami będącymi własnością państwa.

Dla Polski silna Ukraina to scenariusz niekoniecznie dobry.

Wyobraźmy sobie, że minęło 50 lat, niezbędne reformy zostały wdrożone, ukraiński PKB wzrósł, dorosło nowe pokolenie tych, którzy dążą do praworządności i nie akceptują koncepcji korupcji. Wreszcie Ukraina stała się silnym i stabilnym gospodarczo państwem, o którym marzyły miliony przodków narodu ukraińskiego.

Dla Polski silna Ukraina to plus i minus. Mieć obok siebie stabilny silny kraj, który nie jest uzależniony od wpływów Rosji, kraj, który promuje europejskie wartości, oznacza spokój i większą pewność. Oznacza też ochronę przed wpływami rosyjskiej propagandy.

Dla polskiej gospodarki korzystniejsza jest Ukraina poza UE.

W 2013 r. Jerzy Krzanowski, Konsul Honorowy Ukrainy w Rzeszowie, powiedział, że dla polskiego biznesu byłoby bardziej opłacalne, gdyby Ukraina nie była członkiem UE.

Obywatele dobrze prosperującej Ukrainy nie wyjadą do pracy w Polsce, będą domagać się wyższych płac, będą aktywniej rozwijać swoje produkty, co stworzy konkurencję dla polskich towarów. Migranci zarobkowi, którzy wcześniej przyjeżdżali do Polski, powrócą na Ukrainę, co spowolni wzrost gospodarczy Polski.

Kryzys kadr i spowolnienie wzrostu gospodarki w Polsce jako wynik rozwoju Ukrainy.

Prosperująca Ukraina przestanie być krajem, z którego masowo wyjeżdżają migranci. Jednocześnie, jeśli spojrzeć na współczesną Polskę, zobaczymy tysiące Polaków (2,5 mln na koniec 2017 r.), którzy wciąż wyjeżdżają w poszukiwaniu lepszego życia do Wielkiej Brytanii i Niemiec. Załóżmy, że nawet w gospodarczo rozwiniętej Ukrainie, ludzie również nadal będą migrować, ale na pewno już nie tak intensywnie, będą przyciągać je jedynie te kraje, gdzie można zarobić znacznie więcej.

Z kolei Polska może znaleźć się w sytuacji dotkliwego braku kadr. Dziś Ukraińcy stanowią prawie 7 proc. ludności kraju, więc jeśli co najmniej połowa z nich (około 1 mln) wróci na Ukrainę, Polska stanie w obliczu kryzysu gospodarczego.

Wolne miejsca będzie trzeba wypełniać nie tylko za pomocą Białorusinów, ale także przedstawicielami kultur mniej podobnych do polskiej, a mianowicie obywatelami Wietnamu, Indii, Nepalu.

Oprócz niedoborów kadrowych odpływ Ukraińców z Polski doprowadzi do spadku PKB.

Zakładając, że 500 tys. imigrantów z Ukrainy opuści Polskę, potencjalne straty PKB wyniosą 1,6 proc., co stanowi jedną trzecią wzrostu PKB Polski w 2017 roku.

Jednak istnieje inny scenariusz — większość dzisiejszych Ukraińców, którzy dziś żyją w Polsce, zostanie tu na zawsze, a ich dzieci i wnuki będą od urodzenia mieszkać w Polsce, stanie się ona dla nich rodzimym domem.

Natomiast warto zauważyć, że taki scenariusz jest możliwy tylko wtedy, gdy dzisiejsi Ukraińcy, przyjeżdżający do Polski, będą tu nie tylko pracować, ale także budować swoje życie. Polska musiałaby zachęcić Ukraińców do pozostaniu w kraju na stałe.

Jednak w tej chwili zadanie to jest utrudnione przez dwa czynniki: tylko 31 proc. Polaków z sympatią traktuje Ukraińców (41 proc. z antypatią); według Personnel Service tylko co dziesiąty Ukrainiec chce pozostać w Polsce na zawsze.

Biorąc pod uwagę powyższe, dochodzę do wniosku, że dzisiejsza sytuacja na Ukrainie, jest najkorzystniejsza dla Polski. Dużo korzystniejsza, niż „wczorajsza” Ukraina, która przebywała pod wpływem Rosji i dużo korzystniejsza, niż Ukraina „jutrzejsza” jako silny i rozwinięty kraj.

Dołącz do dyskusji