Mroczne czasy EAmperium prędko się nie skończą. Disney nie zabierze Electronic Arts wyłączności na gry Star Wars

Felieton/Gry 07.02.2019
Mroczne czasy EAmperium prędko się nie skończą. Disney nie zabierze Electronic Arts wyłączności na gry Star Wars

Mroczne czasy EAmperium prędko się nie skończą. Disney nie zabierze Electronic Arts wyłączności na gry Star Wars

Smutne wieści dla fanów Gwiezdnych wojen dochodzą zza oceanu. Disney jest wbrew wszystkiemu zadowolony ze współpracy z Electronic Arts. Firma nie odda praw do marki Star Wars.

Po sprzedaniu praw do marki Star Wars przez George’a Lucasa i przejęciu jej przez Disneya, w odległej galaktyce się pozmieniało. Do kosza poleciało Expanded Universe, LucastArts przestało istnieć. Za kolejne gry wideo wzięli się nagle zupełnie inni ludzie.

Na marce swoje macki położyło Electronic Arts, wykupując licencję na wyłączność. Z początku fanom wydawało się, że taki ogromny wydawca, mający pod sobą liczne studia deweloperskie, to zwiastun nowej złotej ery gwiezdnowojennych gier. Byliśmy w błędzie.

star wars gry electronic arts ea gwiezdne wojny disney

Nadeszły mroczne czasy. Czasy EAmperium.

Od wykupienia licencji na gry w uniwersum Star Wars przez Electronic Arts minęło już kilka lat. Wydawca spektuakularnymi sukcesami pochwalić się nie może. Chociaż przy grach Battlefront i Battlefront 2 od studia DICE spędziłem setki godzin, to obiektywnie nie były to udane produkcje.

Do tego doszedł cały bałagan z lootboksami. Electronic Arts przegięło strunę, spinając mikrotransakcje z systemem progresji. Ten został szybko przemodelowany, ale zaważyło to o przyszłości gry, która przez cały czas żyje w cieniu tej sprawy. Smród za wydawcą i deweloperami ciągnie się zresztą do dziś.

Najgorsze jest to, że oprócz dwóch sieciowych strzelanin nie dostaliśmy żadnej innej gry AAA w uniwersum Star Wars.

Osoby spragnione nowych historii z odległej galaktyki mają na co narzekać. Battlefront trybu dla jednego gracza nie miał w ogóle, a kampania w Battlefront 2 była zdecydowanie za krótka, zbyt płytka. Nie był to ten sam poziom, co filmowe historie rodem z serii Call of Duty.

Problem w tym, że oprócz tego powstało wyłącznie kilka gier mobilnych, które niczym się nie wyróżniały. Przez lata nie dostaliśmy żadnego duchowego następcy takich hitów jak KoTOR, Republic Commando, X-Wing czy serii Jedi Knight. A co ze strategiami, przygodówkami, symulatorami, erpegami? Ano nic.

Do tego niedawno dowiedzieliśmy się o tym, że Electronic Arts skasowało duży starwarsowy projekt.

Firma nie chciała inwestować więcej pieniędzy w wysokobudżetową gwiezdnowojenną produkcję z otwartym światem. Zamiast tego powstanie „mniejsza gra”. Serio? Aż nie chce się wierzyć, że firma po wykupieniu licencji na taką markę robi wszystko, by jej w pełni nie wykorzystać.

W dodatku Disney nie ma zamiaru zabrać tej licencji Elektronikom. Bob Iger wyraził zadowolenie ze współpracy z wydawcą. Nie podaje jednak żadnych konkretów. Pewnie z prostego powodu – tych konkretów, poza awanturą o lootboksy, jak na razie nie ma.

Jedyna nadzieja w Star Wars Jedi: Fallen Order studia Respawn Entertainment.

O nadchodzącej grze EA Motive nie wiemy nic. Battlefront 2 sprzedał się poniżej oczekiwań i pomimo programu naprawczego nie okazał się żyłą złota. DICE w dodatku ma problemy ze względu na niską sprzedaż Battlefield V i musi gasić pożary na obu frontach. Nie ma pewności, czy – nawet jeszcze niezapowiedziany – Battlefront 3 w ogóle ujrzy światło dzienne.

Po skasowaniu open-worldowej gry EA w uniwersum Star Wars i zamknięciu Visceral Games jedynym namacalnym i obiecującym projektem AAA będącym w produkcji jest Jedi: The Fallen Order. Jego twórcy nabrali teraz wiatru w żagle po premierze Apex Legends. Oby tylko nie uznali, że oni też oleją Gwiezdne wojny, a ich uwagę zajmie całkowicie klon Fortnite’a…

Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Teraz poznaliśmy bowiem nawet wstępną datę premiery Star Wars Jedi: The Fallen Order, które firma zapowiedziała oficjalnie na imprezie EA Play 2018. Gra, w której gracze wcielą się w członków tytułowego zakonu zaraz po upadku Republiki, jest w zaawansowanym stadium rozwoju i ma trafić do sprzedaży już jesienią tego roku.

Dołącz do dyskusji