Pomysł LG na składany smartfon to doskonałe podsumowanie premier nowej kategorii produktów

Felieton/Sprzęt 24.02.2019
Pomysł LG na składany smartfon to doskonałe podsumowanie premier nowej kategorii produktów

Pomysł LG na składany smartfon to doskonałe podsumowanie premier nowej kategorii produktów

Trwają ostre spory o to, który składany smartfon jest lepszy: Samsung Galaxy Fold czy Huawei Mate X. Tymczasem LG zaprezentowało podejście, które wydaje się co najmniej kontrowersyjne. Jest ono jednocześnie świetnym komentarzem na temat wojny na zginane smartfony.

Zarówno Samsung Galaxy Fold, jak i Huawei Mate X nie są pozbawione wad, ale szala zdaje się przechylać w tym sporze na korzyść Huaweia. Dlaczego? Bo Mate X wykorzystuje tylko jeden duży ekran i dzieli go na pół sprawiając, że konstrukcja jest bardziej logiczna. Tymczasem Samsung zaprezentował smartfon wyposażony w dodatkowy wyświetlacz, nazwijmy go na potrzeby tego tekstu „telefonicznym”, który przypomina leciwe konstrukcje sprzed lat.

Spór dotyczy nie tylko podejścia obu firm do konstrukcji, ale sensowności wprowadzania tej kategorii produktów do sprzedaży na obecnym etapie rozwoju technologii elastycznych ekranów.

LG V50 ThinQ 5G to nieśmieszny żart.

LG pokazało dziś własny koncept składanego smartfona i trudno traktować ten pomysł poważnie. Dodatkowy wyświetlacz, który ma sprawić, że LG V50 ThinQ staje się reprezentantem nowej kategorii, będzie przedmiotem niewybrednych żartów fanów nowych technologii.

lg v50 thinq 5g

Być może znajdzie się niewielka grupa obrońców tego urządzenia, ale co do zasady pomysł trudno uznać za udany z kilku powodów. Pierwszy z nich wskazał już Maciek Gajewski w swoim tekście opisującym najnowsze urządzenie LG. Przecież LG Display chwali się na targach technologicznych elastycznymi wyświetlaczami. Zaprezentowano nawet rolowany telewizor. Dziwi więc fakt, że potentat rynku wyświetlaczy OLED zdecydował się na podejście, co najmniej kontrowersyjne.

Wyjaśnić można to na dwa sposoby. Pierwszy, dość przykry dla LG, może wskazywać na potężną stagnację w mobilnym dziale R&D koreańskiego producenta. Od kilku lat boryka się on z problemami, czego świetnym przykładem był modułowy smartfon LG G5.

Idea wydawała się nawet ciekawa, dopóki Motorola nie pokazała swojego pomysłu na moduły. Był on nie tylko logiczniejszy, ale po prostu lepszy. W ostatecznym rozrachunku modułowe telefony nie zyskały rzeszy fanów, a ich producenci nie mieli znaczących naśladowców. Można je więc z czystem sumieniem uznać za nieudany eksperyment.

Drugie wyjaśnienie jest dla LG korzystniejsze. Można bowiem gdybać, że producent nie zdecydował się na wprowadzenie urządzenia z elastycznym wyświetlaczem OLED, bo zdawał sobie sprawę z tego, że na takie rozwiązanie jest jeszcze za wcześnie i nie spełni ono oczekiwań użytkowników.

Oczywiście to podejście nie broni samego pomysłu LG na składany smartfon. LG V50 ThinQ 5G nadal należy uznać za wypadek przy pracy. Jeżeli nie wierzycie, wpiszcie w Google frazę „Sony Tablet P”.

Nabywcy Samsunga Galaxy Fold i Huaweia Mate X będą beta-testerami.

Składane (lub jeśli wolicie: zginane) smartfony nie będą, przynajmniej na początku, urządzeniami dla mas. +/- 10 000 zł za telefon wydaje się kwotą absurdalnie wysoką, a przecież już dziś krytykuje się producentów za niebotyczne ceny „tradycyjnych” smartfonów.

Transmisje z premier składaków pozwalają dostrzec liczne kompromisy, na które musieli pójść producenci zginanych smartfonów. Proporcje rozłożonego ekranu nie będą idealne do oglądania na nich treści wideo. Możliwość uruchomienia na Samsungu Galaxy Fold trzech aplikacji również nie zachwyci nikogo, kto już dziś korzysta z dwóch aplikacji na niewielkim ekranie smartfonu, tabletu czy nawet laptopa ze znacznie większym ekranem.

Najważniejszy kompromis dotyczy samej technologii. Na zdjęciach w sieci już teraz możemy dostrzec niedoskonałości wyświetlaczy w składanych smartfonach w postaci charakterystycznych zmarszczek.

Wątpliwości musi też budzić trwałość ekranów zginanych wielokrotnie. Sposób zginania Huaweia Mate X ma nawiązywać do skrzydeł sokoła, dlatego nazwano go Falcon Wing Design. Dopiero praktyka pokaże na ile wydajne i przede wszystkim bezawaryjne jest takie rozwiązanie.

Dziś nie da się jeszcze powiedzieć czy zginane smartfony są przyszłością rynku, czy tylko chwilową modą.

Producenci sami zapędzili się w narożnik. Kolejne premiery sztandarowych smartfonów mają miejsce nawet nie raz, ale dwa razy w roku. Działy marketingu dwoją się i troją, by chwytliwym językiem określić mało znaczące nowości w kolejnych edycjach urządzeń. Nic dziwnego, że składany smartfon stał się marketingowym Świętym Graalem.

Świat elektroniki użytkowej pragnie nowości i rewolucji. Jednoczenie przez lata pracował na to, by słowa „rewolucyjny” i „innowacyjny” stały się pustosłowiem.

Sam wierzę w składane smartfony, choć uważam, że z wyżej wymienionych powodów ich premiera jest przedwczesna.

Dołącz do dyskusji