Prezentacja Samsunga Galaxy Fold utwierdziła mnie w przekonaniu, że składany smartfon jest bez sensu

Felieton/Sprzęt 21.02.2019
Prezentacja Samsunga Galaxy Fold utwierdziła mnie w przekonaniu, że składany smartfon jest bez sensu

Prezentacja Samsunga Galaxy Fold utwierdziła mnie w przekonaniu, że składany smartfon jest bez sensu

Wczoraj wieczorem Samsung oficjalnie pokazał światu smartfon, tablet (niepotrzebne skreślić) Galaxy Fold oraz podał jego specyfikację oraz ceny. Prezentacja miała zrobić na klientach wrażenie, ale mnie utwierdziła w przekonaniu, że składane smartfony są bez sensu. Przynajmniej na etapie, na którym jest Samsung i inni producenci.

Nie będę tutaj tracił czasu na omawianie, czym jest Samsung Galaxy Fold. Osoby, które przegapiły wczorajszą prezentację odsyłam do tekstu Maćka Gajewskiego: „Samsung Galaxy Fold oficjalnie! Absurdalnie fajny, absurdalnie drogi”. Jak widzicie po tytule mojego kolegi, są osoby, na których Fold robi wrażenie. Na mnie nie. Stwierdziłem, że „składane smartfony nie mają sensu” już po pierwszej prezentacji prototypowego Galaxy Folda. To samo uważam, po wczorajszym oficjalnym pokazie.

Po co wielki ekran w Samsungu Galaxy Fold? Oczywiście do wielu aplikacji

Podczas prezentacji pokazano, do czego może służyć wielki ekran. Zaprezentowano scenariusz, w którym osoba oglądająca film musi nagle porozmawiać z kimś na komunikatorze oraz wyszukać coś w sieci. Uruchomiono więc kolejno aplikacje: YouTube, WhatsApp i przeglądarkę internetową ze stroną Google.

Oto efekt:

Oglądany film zrobił się mikroskopijny, mimo że aplikacja YouTube’a nadal zajmuje olbrzymią część ekranu. Komunikator wyświetla raptem 3 kontakty, więc próba rozmowy w takim okienku byłaby koszmarem. A pasek wyszukiwarki Google jest tak mały, że chyba nie zmieściłoby się w nim słowo „facepalm”.

Ten smartfon/tablet ma kosztować 2000 euro. Po zmianie waluty wychodzi 8660 zł. Absurdalnie dużo, a przecież jeszcze nie doliczyliśmy podatków. W Polsce sprzęt ten będzie kosztował blisko lub trochę ponad 10 tys. zł. I będzie oferował komfort pracy jak na załączonym obrazku. Pfff!

Idea dzielenia kilku aplikacji na ekranie została o niebo lepiej rozwiązana w iPadach z systemem iOS. Nawet na tych za 1500 zł. Można na nich łatwo i wygodnie wyświetlić oraz obsłużyć dwie aplikacje na jednym ekranie, a jako trzecią aplikację uruchomić wideo w formie pływającego prostokąta, który jest bardzo wygodnym rozwiązaniem.

Wielki ekran nie robi również wrażenia, gdy otworzymy na nim wideo w pełnym rozmiarze. Ze względu na niestandardowe proporcje wyświetlacza nad i pod filmem są wielkie czarne pasy. W efekcie wideo, które oglądamy na rozłożonym Galaxy Foldzie jest niemal takie samo jak na jakimś zwykłym smartfonie z wielkim ekranem – np. na takim Samsungu Galaxy Note 9 trzymanym w poziomie. Tyle, że Note 9 jest poręczniejszym urządzeniem.

No i jeszcze ten akumulator… Fold ma dwa ogniwa o łącznej pojemności 4380 mAh. To wartość, która robiłaby wrażenie przy po prostu dużym smartfonie z Androidem. Jednak zastosowanie jej w czymś, co może być tabletem, nie budzi mojego zaufania. Ze zwykłego iPada (tego za ok. 1500 zł) mogę korzystać przez wiele, wiele godzin bez przerwy i zwykle ładuję go raz na kilka dni. I co najważniejsze – gdy godzinami gram lub oglądam na nim wideo, to nie rozładowuję sobie do zera telefonu. To m.in. dlatego idea stojąca za składanymi smartfonami do mnie nie przemawia.

Tak działa Android na smartfonie za ±10000 zł

Może kiedyś Google i Samsung usprawnią interfejs i możliwości systemu Android, aby zbliżył się on funkcjonalnością i wygodą do iPadów. Jednak jedno jest pewne, to zawsze będzie ten sam Android, który działa tak (oglądajcie od 0:30 do 0:57):

Pan na prezentacji na żywo próbuje pokazać, jak działa aplikacja Google Maps. Wypowiada słowa „I can easily pull up Google Maps” („Mogę łatwo odpalić Google Maps”), po czym trzy razy dotyka ikonkę aplikacji, aby ta się w końcu otworzyła.

Gdy mapy się otwierają, próbuje nacisnąć ekranowy przycisk lokalizacji, aby wyświetlić mapę w miejscu, którym się znajduje. Naciska raz i… nic się nie dzieje. Chyba już przeczuł, co się święci, więc zrezygnował z kolejnych prób i postanowił zrobić na widzach wrażenie rozkładając telefon.

Gdy ludzie wiwatowali nasz pan wrócił do prób naciśnięcia przycisku lokalizacji. Nacisnął znowu, ale mapa tylko przesuwała mu się pod palcem. Gdy za którąś próbą się udało, zaczęto nam pokazywać działanie gestu „pinch to zoom” (uszczypnięcia ekranu), który Apple zaprezentował światu w 2007 r. podczas premiery swojego pierwszego iPhone’a.

No no… po takiej prezentacji Galaxy Folda już biegnę ustawić się w kolejce pod najbliższym Samsung Brand Storem.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji